Rysowanie po ekranie Pióro wieczne w czasach cyfrowych. #MicrosoftMówi

W czerwcu 1943 roku Amerykański Urząd Patentowy zatwierdził w USA wniosek o numerze 2,390,636, opracowany przez dwóch braci: Laszlo i György’ego Bíró. Dzięki niemu dwaj imigranci pochodzący z Węgier zyskali status odkrywców pióra kulkowego – protoplasty dzisiejszego długopisu – i nomen omen zapisali się wielkimi zgłoskami w historii. Do dziś zresztą w angielszczyźnie zamiennie ze słowem „pen” na określanie długopisu czy pióra kulkowego używa się rzeczownika „biro”. Wynalazek przyniósł braciom nie tylko 2 mln dolarów, wynikających ze sprzedaży praw do produkcji zakładom w USA. Ich pióro kulkowe, wykorzystujące szybko schnące atramenty znane wówczas głównie z profesjonalnych drukarek, stało się dla mas tym, czym kiedyś pióro wieczne było dla elit. Na kolejną, cyfrową już rewolucję w pisaniu, przyszło nam czekać blisko 70 lat. Tym razem odkrywcą był Microsoft, a opatentowanym wynalazkiem – Surface Pen.

W 2012 roku Amerykański Urząd Patentowy zatwierdził wniosek na pióro cyfrowe Surface Pen. Od tego czasu pióro autorstwa Microsoft doczekało się już czterech generacji, systematycznie wzbogacając się o kolejne funkcje oraz… nowy wygląd. Prace nad udoskonaleniami tego akcesorium trwają nadal, a biorąc pod uwagę ostatnie wnioski patentowe złożone przez firmę z Redmond, można mieć w pełni uzasadnione przekonanie, że w temacie cyfrowego pisarstwa nie postawiono jeszcze kropki.

Pióro wieczne w czasach cyfrowych

„Pióro wieczne”, wbrew swojej nazwie, wcale wieczne nie jest. Jego statystyczną żywotność szacuje się około 45 tysięcy słów, które można przelać na papier za jego pomocą. Tymczasem już pierwsza iteracja cyfrowego pióra Surface Pen, które trafiło na rynek w 2012 roku, wraz z premierą pierwszego Surface Pro, mogła pochwalić się zdecydowanie dłuższą żywotnością niż niejedno wieczne pióro. Pierwsze pióro cyfrowe produkcji Microsoft rozpoznawało 1024 stopnie nacisku i zostało opracowane we współpracy z firmą Wacom. Wymagało też udoskonalenia interfejsu wejściowego, pozwalającego użytkownikowi na prowadzenie interakcji z komputerem. Ten technologiczny interfejs określono wówczas jako „pen computing”, a urządzenia, które go obsługiwały – jako „penabled”. Pierwsze pióro Surface zostało wyposażone w gumkę, umożliwiającą zmazywanie cyfrowego atramentu z ekranu, a także w jeden fizyczny przycisk, umieszczony pod palcem wskazującym i odpowiadający funkcyjnie prawemu przyciskowi myszy.

Druga generacja Surface Pen pojawiła się na rynku 2 lata po premierze „jedynki”, czyli w 2014 roku. Została zaprojektowana z myślą o debiutującym wówczas Surface Pro 3, a odpowiedzialność za nowy projekt wzięła na siebie firma N-trig. Co zaskakujące – funkcję gumki pełni w nim nie tyle przycisk na drugim końcu pióra, co dodatkowy przycisk fizyczny na korpusie Surface Pen drugiej generacji. Z kolei przycisk gumki otwierał rewolucyjną aplikację do pisania notatek cyfrowych: OneNote, czyli znany do dzisiaj zeszyt z nieskończoną liczbą kartek, który przechowujemy w chmurze.

Trzecia generacja pióra Surface, która zadebiutowała wraz z Surface Pro 4 w 2015 roku, przywracała funkcję gumki we właściwe jej miejsce. Samo pióro zostało ponownie wyposażone w jeden przycisk funkcyjny, ale za to rozpoznawało już 2048 stopni nacisku (dwukrotnie więcej niż pierwsza wersja). Dzięki temu usprawnieniu pisanie i rysowanie po ekranie Surface faktycznie zaczęło przypominać pisanie czy rysowanie po klasycznej kartce papieru. Przycisk gumki (nazywany odtąd „magic buton”) doczekał się też personalizacji: użytkownik mógł sam wskazać aplikację, którą będzie włączał za jego pomocą. Dwukrotne kliknięcie „magic button” pozwalało na wykonanie zrzutu ekranu, a dłuższe jego przytrzymanie – otwierało obszar roboczy Windows Ink. Latencja w przypadku 3. generacji pióra Surface wynosiła 45 milisekund.

Najnowsza, czwarta generacja Surface Pen, która zadebiutowała w 2017 roku, może pochwalić się najniższym wskaźnikiem latencji – sięga on zaledwie 21 ms. W praktyce oznacza to, że efekt cyfrowego pisania czy rysowania widzimy na ekranie natychmiastowo, podobnie jak ślad atramentu na papierze po przytknięciu doń pióra. Różnica między pisaniem po kartce papieru, a po ekranie komputera praktycznie się zatarła. Ważące 20 gramów i mierzące 1,45 cm pióro Surface Pen 4. generacji stanowi już nie tylko przyrząd do cyfrowego pisania po ekranie. Jego funkcjonalność jest zdecydowanie bardziej rozległa niż tylko spisywanie odręcznych notatek czy zastępowanie wskaźnika myszy. W rękach prawdziwych artystów cyfrowych, Surface Pen potrafi czynić cuda.

Czwarta generacja pióra jest wprawdzie kompatybilna z każdym komputerem z systemem Windows 10 wyposażonym w ekran dotykowy i Bluetooth, ale nie powinno nikogo dziwić, że najlepiej współpracuje ono z najnowszymi komputerami Surface Pro 6, z uwagi na współpracę na linii oprogramowanie-sprzęt, pochodzącymi od tego samego projektanta (Microsoft). Z tego właśnie powodu Panos Panay, Chief Surface Product Officer w Microsoft (a – mniej formalnie – mózg operacyjny stojący za stworzeniem urządzeń Surface), nazwał nowy Surface Pen mianem „najszybszego pióra cyfrowego na świecie”. Z kolei Jared Spataro, General Manager działu Office w Microsoft, wyraźnie sprecyzował, że najnowsze pióro Surface Pen „ma nie tylko pozwalać na robienie tego samego, co można zrobić piórem czy długopisem na kartce papieru, lecz dawać użytkownikowi znacznie większą paletę narzędzi i funkcji”.

O jakich dokładnie narzędziach i funkcjach mowa?

Więcej niż cyfrowy atrament

Po pierwsze – funkcja rozpoznawania kąta nachylenia końcówki pióra względem ekranu komputera. Dzięki niej już sam sposób, w jaki trzymamy pióro Surface w dłoni, pozwala nawet na najbardziej drobiazgowe działania graficzne. Przykładowo – umożliwia precyzyjne cieniowanie.

Po drugie – funkcja rozpoznawania siły pisania. Nowy Surface Pen wykrywa aż 4096 stopnie nacisku, z jakimi użytkownik pisze po ekranie. Nawet najdelikatniejsze muśnięcie, w którym pióro zatknie się z powierzchnią ekranu Surface, zostanie uchwycone i znajdzie swój cyfrowy ślad. Wystarczy już nacisk o sile 12 gramów (odpowiadający zresztą wadze… ptasiego piórka), by ekran Surface stosownie zareagował na taką siłę.

Po trzecie – funkcja przetwarzania pisma odręcznego na zapis cyfrowy. Dzięki wykorzystaniu algorytmów uczenia maszynowego, Surface „uczy się” naszego charakteru pisma i z biegiem czasu rozpoznaje nawet największe, lekarskie bazgroły.

Po czwarte – pełne wsparcie dla aplikacji Office, takich jak Word, PowerPoint, OneNote czy Excel. Nie pasuje nam jakiś fragment tekstu? Voila – zamiast klikać DELETE czy BACKSPACE na klawiaturze – wystarczy po prostu go przekreślić. Chcemy coś dopisać do dokumentu? Voila – wystarczy wskazać miejsce, gdzie chcemy nanieść poprawkę i napisać ją od ręki. Takich tricków ułatwiających pracę związanych z piórem jest całe mnóstwo.

Po piąte – zestaw wymiennych końcówek o różnej grubości i twardości, czyli Surface Pen Tip Kit. Dzięki niemu można dobrać inną końcówkę np. do cieniowania, inną do szkicowania, a jeszcze inną do malowania.

Wielokropek zamiast kropki

Microsoft złożył również wnioski dwa intrygujące wnioski patentowe, które – choć nie dają jeszcze jednoznacznej odpowiedzi na to, jak będzie wyglądała kolejna iteracja Surface Pen – pozwalają zrozumieć praktyczne i kreatywne podejście inżynierów firmy z Redmond do tej technologii.

Pierwszy przedłożony wniosek patentowy przewiduje wykorzystanie mini-ekranu dotykowego typu OLED, wbudowanego w boczną część pióra. Za sprawą tego małego ekranu użytkownik miałby dosłownie pod ręką najpotrzebniejsze rzeczy związane z ustawieniami systemowymi, jak np. regulacja głośności czy też – w przypadku korzystania z zaawansowanych aplikacji graficznych – zmiana grubości pędzla czy pióra.

Z kolei drugi wniosek patentowy opiera się na wykorzystaniu końcówki pióra Surface Pen (tej z gumką u nasadki) jako… słuchawki Bluetooth. Elastyczny materiał miałby pozwolić wygiąć się tej części w kształt ślimaka i spełniać funkcję zestawu do prowadzenia rozmów, z wbudowanymi w niego: mikrofonem i mini-głośnikiem.

To, w jakim kierunku rozwinie się Surface Pen w najbliższych latach, nadal pozostaje jednak tajemnicą. Mają ją zapisaną w swoich sekretnych księgach notesach w chmurze inżynierowie tego sprzętu pracujący nad nim w Redmond. Pewne jest jedno – pisanie po ekranie bez wątpienia zasługuje dziś przynajmniej na takie same słowa uznania, co klasyczne wstukiwanie słów z poziomu klawiatury, stając się coraz bardziej popularnym. I być może już ten fakt stanowi potwierdzenie udanej, cyfrowej rewolucji pisarskiej.

źródło: Microsoft

Reklamy


Categories: PC, Laptopy i tablety, Rynek, Technologia

Tags:

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: