Służby dostaną więcej danych

Służby dostaną więcej danych

Polski rząd wdraża unijną dyrektywę ustanawiającą Europejski kodeks łączności elektronicznej. Mógł skupić się na dostosowaniu starych przepisów regulujących sektor telekomunikacyjny do tego, jak korzystamy z usług takich jak e-maile czy komunikatory internetowe. Przy okazji chce jednak nakazać dostawcom tego rodzaju usług gromadzenie danych o tym, kto i jak z nich korzysta – a całość będzie dostępna dla służb. Fundacja Panoptykon wysłała opinię o projekcie.

Projekt rządowego wdrożenia jest niezgodny z prawem unijnym, które nie pozwala na traktowanie wszystkich jak podejrzanych i – w konsekwencji – na przechowywanie danych wszystkich użytkowników i użytkowniczek. Wiążące się z tym ryzyka potęguje brak kontroli nad działaniami służb.

Polska wykorzystuje okazję, by zebrać więcej danych o obywatelach

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1972 z dnia 11 grudnia 2018 r. ustanawiająca Europejski kodeks łączności elektronicznej powinna być wdrożona przez państwa członkowskie do 21 grudnia 2020 r. Polska robi to z ponad dwuletnim opóźnieniem i zamiast skupić się na meritum, czyli dostosowaniu przepisów do tego, jak obecnie korzystamy z usług łączności elektronicznej, wykorzystuje okazję, by zapewnić służbom dostęp do informacji o tym, jak korzystamy z różnych aplikacji” – zwraca uwagę Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon.

I robi to wbrew prawu UE, które ogranicza możliwość gromadzenia i sięgania po takie dane do najpoważniejszych zagrożeń”.

W projekcie Prawa komunikacji elektronicznej (PKE) rząd podtrzymuje obowiązek przechowywania danych użytkowników i użytkowniczek przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych przez okres 12 miesięcy. „Przedsiębiorcy telekomunikacyjni już teraz – wbrew prawu UE – muszą przechowywać dane identyfikujące użytkowników i użytkowniczki, czyli imię, nazwisko, PESEL, adres. Poza tym gromadzą metadane, czyli informacje o tym, kto do kogo dzwoni i jak długo rozmawia, do kogo wysyła wiadomości, z jaką stacją BTS się łączy jego urządzenie, z jakiego IP korzysta” – wyjaśnia Klicki.

Jakie dane będą przekazywać komunikatory?

Rządowi to jednak nie wystarczy i chce nałożyć obowiązek przechowywania danych na nową grupę przedsiębiorców – tych, którzy świadczą usługi „komunikacji interpersonalnej niewykorzystującej numerów”.

Chodzi między innymi o komunikatory internetowe czy pocztę elektroniczną” – wyjaśnia Klicki.

Nie wiadomo jednak, jakie dokładnie dane mają być przechowywane. Na pewno będzie wśród nich czas korzystania z usługi (zalogowanie i wylogowanie się z poczty) czy adres IP. Ale dostawcy usług mają też przechowywać wszystkie inne dane „jednoznacznie identyfikujące użytkownika w sieci”.

Recenzja Xblitz Master Box – radio i muzyka na urlopowe wojaże

Doprecyzowanie katalogu danych, które miałyby być przechowywane, nie rozwiąże jednak problemu.

Od lat zwracamy uwagę na to, że polskie przepisy nakazujące przedsiębiorcom telekomunikacyjnym przechowywanie danych użytkowników są niezgodne z prawem. Potwierdził to też Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w swoim orzecznictwie. Inne państwa członkowskie UE, np. Niemcy, zareagowały na to wprowadzeniem dodatkowych narzędzi kontroli nad pozyskiwaniem danych przez służby. A w Polsce nie dość, że nie wprowadzono żadnej kontroli, to próbuje się rozszerzyć obowiązek gromadzenia i udostępniania służbom danych na kolejną grupę podmiotów” – wyjaśnia Klicki.

Test realme 10 Pro plus 5G – trafił już w moje ręce

W 2021 r. służby sięgały po dane komunikacyjne prawie 2 mln razy

Polskie służby sięgają po dane telekomunikacyjnie bardzo chętnie. „W 2021 r. robiły to 1,82 mln razy” – wskazuje Klicki.

Liczba ta od lat konsekwentnie rośnie, a po wejściu w życie projektu możemy spodziewać się dalszego skoku w statystykach. Niestety, osoby, które zostały z ten sposób sprawdzone, nigdy się o tym nie dowiedzą. W Polsce nie ma też niezależnego organu, który mógłby skontrolować, czy przy sięganiu po dane telekomunikacyjne nie dochodzi do naruszeń praw człowieka. Jeśli prawo komunikacji elektronicznej wejdzie w życie, potencjał do naruszeń będzie jeszcze większy, bo służby będą mogły łatwo sprawdzać nie tylko nasze telefony, ale też pocztę elektroniczną i komunikatory” – ostrzega.

Nowym przepisom sprzeciwiają się nie tylko obrońcy wolności i prywatności. Przeciwni są im też dostawcy usług objętych nowym prawem, którzy nie wiedzą, jakie dane mieliby przechowywać.

Nie mówiąc o kosztach tej operacji i o zaufaniu osób korzystających z ich usług – bynajmniej nie po to, żeby powiększać stóg siana, w którym służby szukają swoich igieł” – komentuje Klicki.

Fundacja Panoptykon złożyła opinię w sprawie w projektu. Sejm rozpocznie prace nad projektem na najbliższym posiedzeniu (11–13 stycznia).

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: