Jeśli chodzi o sam wyświetlacz, to przedstawia on poziom zanieczyszczenia cząsteczkami (cyferki + kolorowy pasek), ikonkę z połączeniem z Wi-Fi oraz tryb w jakim pracuje urządzenie (A – automatyczny, księżyc – tryb nocny, serce – tryb własny).

Jednakże, nie było by tych informacji, gdyby nie umieszczone na urządzeniu czujniki laserowe, które mają zapewnić natychmiastowe i dokładne odczyty jakości powietrza w naszych pomieszczeniach. Ponadto możemy zmieniać tryby pracy oczyszczacza nie tylko w aplikacji, ale również na urządzeniu – przycisk na górze. Ekran nie jest dotykowy.
I tak naprawdę to wszystko. Ale czy potrzebujemy czegoś więcej? Raczej nie, gdyż to co jest najbardziej istotne, to jakość powietrza w naszym pomieszczeniu podczas pracy tego oczyszczacza. Szczególnie teraz, gdy idzie okres jesienno- zimowy i coraz rzadziej otwieramy okna. Testowany oczyszczacz świetnie poradził sobie z zapachami w moim mieszkaniu – po gotowaniu, pieczeniu wszystko znika wystarczająco szybko. Nawet jest mniej kurzów latających po pokoju. Szczególnie będzie to ważne, gdy mamy małe dzieci czy zwierzęta. Wiadomo jak bardzo ruchliwe są maluchy i pupile. Oczyszczacz pozwala zadbać o nasze środowisko w mieszkaniu czy domu.

To co najbardziej mnie ucieszyło, to cichość pracy tego urządzenia. W trybie pełnych obrotów słychać szum, ale w trybie nocnym jest tak delikatny, że szybko można o nim zapomnieć. Poziom hałasu to ok. 31 dB ~ 61 dB.
Równie dobrze zadziałały blokady, połączenie z Wi-Fi czy własne ustawienia. Krótko mówiąc spełnił swoją funkcję wręcz wzorowo również na moich 49 ㎡. Chociaż przy tej ilości metrów można już pokusić się o coś większego, ale nic straconego Xiaomi w swojej ofercie ma również takie modele. Dodam jeszcze, że po 4 tygodniach ciągłego uruchomienia aplikacja pokazuje mi 67% na filtrze i szacuje jego żywotność na kolejne 98 dni. Czyli można liczyć się z tym, że filtr powinien nam wystarczyć na jakieś 3-4 miesiące ciągłej pracy urządzenia.


