Kolejną rzeczą, która sprawia, że iiyama ProLite XCB3494WQSN jest godny uwagi jest wbudowana stacja dokująca USB C oraz przełącznik KVM, który umożliwia podłączenie np. dwóch komputerów jednocześnie (np. komputera stacjonarnego i laptopa), a które można obsługiwać za pomocą jednej konsoli (monitor, klawiatura, mysz). Dzięki temu pozbędziemy się nadmiaru kabli na biurku, a i ograniczymy ilość użytych gniazdek na listwie. Laptopa spokojnie naładujemy przez USB C przez monitor.

Na stacji dokującej znajdziemy w sumie takie porty jak:
- Wejście sygnału: HDMI x1
- DisplayPort x1: USB-C x1
- Porty USB: x3 (v.3.0 (DC5V, 900mA))
- USB-C dock: x1 (Zasilanie 65W, LAN, USB 3.0)
- HDCP: tak
- Wyjście słuchawkowe: tak
- Ekstra: i-style Colour
- RJ45 (LAN): x1
Całkiem sporo tego i powinno wystarczyć każdemu przeciętnemu użytkownikowi. Szczególnie ucieszyła mnie kwestia USB C, który powinien być już standardem w każdym monitorze.
Producent bardzo fajnie pokazał kwestię przełącznika KVM na poniższym filmie:
Na obudowie z tyłu w prawym dolnym rogu znajdziemy też kilka przycisków, które pozwolą nam na poruszanie się po menu urządzenia, szybką zmianę wyjścia, zmianę głośności oraz jego włączenie / wyłączenie.

Samo menu obsługuje też język polski i pozwala na dosyć sporo regulacji.
Są to między innymi:
- regulacja obrazu (jasność, kontrast, tryb eco, redukcja niebieskiego światła, over drive, głębia czerni),
- ustawienie obrazu (regulacja trybu wideo, ostrość/miękkość, technologia X-Res),
- tempera kolorów (Gama, 6-osiowa, temp. Kolorów, regulacja ręczna RGB, I-Style Color)
- wybór wejścia (sterowane też z dodatkowego oddzielnego przycisku)
- regulacja głośności (sterowane też z dodatkowych oddzielnych przycisków)
- konfiguracja OSD (pozycja pozioma, pozycja pionowa, wygaszenie OSD, język)
- ustawienia ekstra 1 (HDR, FreeSync Premium, Zakres HDMI, MBR)
- ustawienia ekstra 2 (przywróć, DDCICI, Logo Startowe, LED, USB 2.0 / USB 3.0, KVM, Tryb czytania, Informacje)
Zatem każdy dopasuje konfigurację idealnie pod siebie, a to duży plus.
Wyświetlacz w iiyama ProLite XCB3494WQSN otrzymał panel VA LED z przekątną 34’’ w proporcjach 21:9. Krótko mówiąc jest bardzo panoramiczny, co ja osobiście uwielbiam. Zdaję sobie sprawę, że w przypadku prac biurowych bardziej pożądana proporcja to np. 3:2, ale przy tak dużym monitorze, to nie byłaby ona tu wskazana. Monitor taki byłby olbrzymi, a tak świetnie rozłożyła się jego przestrzeń robocza.
Ma się wrażenie jakby postawiło się obok siebie 2 mniejsze monitory. Bez problemu też podzielimy przestrzeń roboczą na 2 czy 3 sekcje i wszystkie będą nadal czytelne. Praca na 2 dokumentach, czy dokumencie, stronie i sekcji z np. otwartymi katalogami to duża przyjemność.
Do dyspozycji mamy spory obszar roboczy o wymiarach: 797.2 x 333.7mm (31.4 x 13.1″) — przy krzywiźnie 1500 R. Ekran obsługuje rozdzielczość UWQHD (3440×1440), a jego jasność sięga do 300 cd/ m². Może nie jest to najwyższa jasność jaka jest dostępna na rynku w tego typu monitorze, ale nie odczułam, aby coś było z nią nie tak. Nie pracowałam na ekranie na dworze, a raczej w biurze, gdzie taka jasność była całkowicie wystarczalna.
Wracając jednak do parametrów, to kontrast statyczny jest na poziomie: 3000:1, kontrast ACR: 80M:1, czas reakcji: 0.4ms i odświeżanie 120Hz. Nie ma powodów również do narzekań jeżeli chodzi o kąty widzenia (▷ 178° △ 178°) czy kolory (16.7mln). Jest też obsługiwany HDR i to co ucieszy osoby, które spędzają dużo czasu przed monitorem czyli redukcja niebieskiego światła (tryb LowBlue) oraz technologia Flicker-free, która niweluje problem migotania dzięki zastosowaniu kontroli jasności ekranu poprzez regulację natężenia prądu (DC dimming). Zatem też powinien zminimalizować zmęczenie oczu podczas dłuższego korzystania z urządzenia. A jak jest w rzeczywistości?
Recenzja iiyama G-Master – zakrzywiony monitor z e-sportowym zacięciem
Pracowałam na tym monitorze ponad miesiąc. W dni robocze było to po min. 8h dziennie. Z racji, że nie jest to pierwszy tak duży ekran na moim biurku, to bardzo szybko się do niego przyzwyczaiłam. Chociaż nie ukrywam, że na co dzień mam do dyspozycji zaledwie 24 cale, to przeskok na 34 cale w pierwszej chwili trochę może zaskoczyć. Nagle mamy do dyspozycji jakby dwa ekrany tylko połączone razem. Robi się duża przestrzeń robocza i bez problemu możemy sobie otworzyć z 2 dokumenty jedocześnie, a nawet trzy.
Po kilku dniach stwierdzam, że taka przestrzeń jest idealna. Zresztą nie pierwszy raz to stwierdzam. Konkurencyjny monitor również bardzo przypadł mi do gustu. Zakrzywiona matryca jest bardzo wygodna i naturalna w odbiorze. Kolory oraz pozostałe parametry dostosowałam idealnie pod swoje potrzeby. Podświetlenie jest równomierne, a kąty widzenia bardzo szerokie. Nawet film puszczony na nim oglądałam z przyjemnością i nie musiałam siedzieć centralnie przed ekranem. Jedyne co, to przy bardziej dynamicznych filmach przydały by się lepsze głośniki. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby dodać sobie przestrzeni i mocy przez zewnętrzny zestaw. Na upartego można podłączyć też słuchawki. Szczególnie, gdy nie chcemy nikomu przeszkadzać w pobliżu.
Co najważniejsze nie czułam zmęczenia po całym dniu pracy. No poza tym standardowym zmęczeniem spowodowany długimi godzinami siedzenia i pracy. W wolnym czasie możemy również podłączyć konsolę i spokojnie zanurzyć się w mobilną rozrywkę. Gra na tym ekranie jest równie przyjemna jak codzienna praca. Nie zauważyłam też na nim żadnych martwych pikseli czy nieostrości.
Warto tutaj od razu podkreślić, że producent jest tak pewny swojej jakość, że daje nawet Certyfikat zero martwych pikseli. Co to oznacza? Producent udziela dodatkowej „30-dniowej promesy zero martwych pikseli” na wszystkie monitory biurkowe (niedotykowe) zakupione w iiyama-sklep. Jest ona oczywiście niezależna od bazowej wynoszącej 36 msc. Ewentualne wymiany mają być realizowane natychmiastowo i bezpłatnie w systemie „drzwi do drzwi”. Przynajmniej tak to wygląda w praktyce, w rzeczywistości nie miałam okazji sprawdzić i obyście wy też nie musieli.


