💬 Nothing Phone 3 to jedna z najbardziej unikalnych premier 2025 roku. Ten smartfon zdecydowanie łamie schematy – od kontrowersyjnego designu i wyświetlacza Glyph na pleckach, po funkcje oparte na AI i rozbudowany system notatek Essential Space. Ale czy w cenie sięgającej 3999 zł, dostajemy coś więcej niż tylko designerski gadżet?
Sprawdziłam to dla Was w codziennym użytkowaniu, testach foto i porównaniach z konkurencją.
Test (2 strony) bezpłatny i bez sponsoringu – przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie
📱Nothing Phone to ostatnio jedne z najbardziej charakterystycznych smartfonów jakie są dostępne na naszym rynku. Mogą się one podobać lub nie, ale na pewno nie można im zarzucić, że są nijakie. Widać, że producent próbuje stworzyć coś unikatowego i dodatkowo spójnego z innymi urządzeniami w portfolio jak np. słuchawkami. Ostatnim takim modelem jest Nothing Phone 3, który również trafił w moje ręce.
Co więcej model ten przeszedł również metamorfozę unikatowego mechanizmu zwanego Glyph. Nie są to już diody rozmieszczone na pleckach, ale zupełnie nowa matryca Glyph — wyświetlacz micro-LED umieszczony na tylnej części urządzenia. Smartfon wyróżnia się również interfejsem, jak również funkcjami w aparacie, które chwaliłam już bardzo przy ostatnim modelu Nothing Phone (3a) Pro – mowa tutaj o LUT oraz predefiniowanych trybach.
Nothing Phone 3 aktualnie kosztuje odpowiednio:
- 12 GB + 256 GB – 3,649 zł
- 16 GB + 512 GB – 3,999 zł
Czy jest on wart swojej ceny? Sprawdziłam to. Zapraszam do lektury.

Nothing Phone 3 opakowany jest w niewielkie pudełko z nadrukiem smartfona. Po jego otwarciu pojawia się kolejne białe pudełko, a w nim urządzenie, przeźroczyste etui, standardowa papierologia, kluczyk do otwarcia karty SIM oraz kabelek. Nie znajdziemy w nim ładowarki. Zresztą zobaczcie sami:
Jeśli chodzi o technikalia, to testowany smarfon otrzymał:
- Procesor Qualcomm SM8735 Snapdragon 8s Gen 4 (4 nm) wspomagany procesorem graficznym Adreno 825
- Ekran AMOLED 6,77 cala (1260 x 2800px , 20:9 ratio (~460 ppi), 1B colors, HDR10+) z odświeżaniem 120 Hz, 960Hz PWM i jasnością maksymalną 4500 nitów
- Android 15, Nothing OS 3.5 – z 5 aktualizacjami systemu
- 12/16 GB pamięci RAM
- 256 GB / 512 GB pamięci na pliki (UFS 4.0) bez możliwości rozszerzenia o dodatkową kartę pamięci
- Szkło Gorilla Glass 7i na tyle, szkło Gorilla Glass Victus na przodzie, metalowe ramki i IP68
- Aparat:
- Obiektyw główny – 50 MP, f/1.7, 24mm, 1/1.3″, PDAF, OIS
- Peryskop – 50 MP, f/2.7, 1/2.75″, PDAF, 3x optical zoom. OIS
- Szeroki kąt – 50 MP, f/2.2, 114˚, 1/2.76″
- Selfie – 50 MP, f/2.2, 1/2.76″
- Komunikację:
- Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6/7, tri-band, Wi-Fi Direct
- BT 6.0,
- GPS- GPS (L1+L5), GLONASS, BDS, GALILEO, QZSS, NavIC, SBAS
- NFC
- USB Type-C 2.0, OTG,
- sieć 5G (dual SIM + eSIM)
- Baterię 5150 mAh i szybkie ładowanie 65W (ładowarki nie znajdziemy w opakowaniu), ładowanie bezprzewodowe 15W oraz zwrotne przewodowe 7,5W i zwrotne bezprzewodowe 5W
🎨 Testowany model na pewno się wyróżnia się spośród morza smartfonów dostępnych aktualnie na rynku. Otrzymał on szklane (Gorilla Glass 7i), płaskie i przeźroczyste plecki, płaskie metalowe ramki oraz płaskie szkło Gorilla Glass Victus na przodzie. Plecki wyglądają naprawdę ciekawie, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie każdemu muszą się podobać. Szczególnie ten pozorny chaos w ułożeniu obiektywów i dodatkowy mini ekranik (matryca Glyph — wyświetlacz micro-LED), który zastąpił wcześniej występujące diody Glyph. Pozostaje pytanie co bardziej się Wam podoba?
Osobiście chyba wolałam wcześniejszy system (z drugiej strony ekranik ma nieco więcej możliwości), tym bardziej, że w tym nowym układzie ekranik nie jest dotykowy, a wybudzamy go (i sterujemy nim) dodatkowym przyciskiem umieszczonym na tyle plecków. Trochę zaskakujące rozwiązanie, bo pierwsze co zrobiłam to zaczęłam stukać palcem w ekranik. Dopiero po dłuższym czasie zorientowałam się, że steruje się nim tym dodatkowym przyciskiem, który w pierwszej chwili potraktowałam tylko jako miejsce do ułożenia palca – od tak, żeby mieć pewniejszy chwyt. Także trochę niespodzianek było podczas testowania 😊. Dodam jeszcze, że przycisk jest dosyć oporny na kliknięcia. Całkiem dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość sterowania jego czułością, co pozwoliłoby dopasować sobie go pod własne upodobania. Może w kolejnej wersji?
Jeśli chodzi o samą matrycę Glyph, to ma ona kilka ciekawych funkcji. Niektóre są nawet zaskakujące, jak gra w butelkę czy „Papier kamień nożyce”. Powiedzie mi kiedy ostatnio graliście w te gry? Poza tym znajdziemy tam zegar, stoper, informację o poziomie naładowania baterii, lustro Glyph, Zegar słoneczny, Magiczna kula nr 8, Wyrównywacz. Zapewne z czasem pojawią się też kolejne dodatki (i to nie tylko te zrobione przez producenta, ale również fanów).
To są Zabawki Glyph, ale nie zapomnijmy o najważniejszych funkcjach jak powiadomienia (dźwięk i obraz), powiadomienia Essential, Flip to Glyph (wyciszenie telefonu po obróceniu go ekranem do dołu – powiadomienia będą tylko graficzne na ekranie, bez dźwięku) czy wskaźnik głośności. Wszystko możemy oczywiście dopasować pod siebie i odpowiednio skonfigurować w ustawieniach w opcji Glyph Interface. Wygląda to tak:
W kwestii koloru, to do wyboru mamy dwie wersje – biała i czarna. W moje ręce wpadł model jaśniejszy, który osobiście mi się bardziej podoba. Fajnie, że producent dołożył do pudełka etui. Patrząc po niestandardowym układzie obiektywów i dodatkowym przycisku na pleckach, to zapewne szybko takie plecki nie pojawią się w sklepie. Dobrze, że jest chociaż podstawowe na początek użytkowania, a kiedyś będzie można dokupić coś bardziej wytrzymałego.
Smartfon nie jest mały. Jego wymiary to 160.6 x 75.6 x 9 mm, a waga to ok 218 g. Zatem obsługa jedną ręką nie będzie za wygodna.
Dodam od razu, że obudowa posiada odporność na pył i wodę w normie IP68. Nie straszny mu będzie zatem kurz i przypadkowe zanurzenie. Pamiętajmy jednak, że to nie jest smartfon by stale moczyć go w wodzie. Przypadkowe zalanie nie powinno mu zaszkodzić, ale długie zanurzanie już może się różnie skończyć. Z czasem obudowa też może się rozszczelnić.
Na przodzie umieszczono płaski ekran AMOLED 6,77 cala (1260 x 2800px , 20:9 ratio (~460 ppi), 1B colors, HDR10+) z odświeżaniem 120 Hz, 960Hz PWM i jasnością maksymalną 4500 nitów. Na górze ekranu po środku znajdziemy również aparat do selfie umieszczony w okrągłym wcięciu. Ekran prezentuje się świetnie, dobrze reaguje na dotyk i jest dobrze widoczny nawet pod sporym kątem.
Ma jednak jedną wadę: brak energooszczędnego panelu LTPO, czyli nie ma regulowanego odświeżania od 1Hz. Poza tym ciężko się tutaj do czegokolwiek więcej przyczepić. Dobrze też pracuje się na nim na dworze, chociaż automatyczna jasność czasami potrzebuje chwili, aby się dostosować do panujących warunków. Nie mniej spokojnie można obsługiwać smartfon nawet w słoneczny dzień.
W ekranie umieszczono również czytnik linii papilarnych, który działa szybko i poprawnie. Tak samo jak odblokowanie twarzą – działa OK. Wiadomo nie jest zbyt bezpieczne, ale mimo wszystko jest i warto telefon zabezpieczyć chociażby minimalnie, a nie zostawiać go bez jakiegokolwiek hasła.
Na obudowie znajdziemy:
- Na dolnej ramce – głośnik (jeden z 2), mikrofon, szufladkę na karty SIM (dual SIM, jest też eSIM) oraz gniazdo USB C
- Na prawej ramce – włącznik/wyłącznik oraz przycisk Essential Key do obsługi cyfrowego notatnika EssentialSpace (znamy go już z Nothing Phone (3a) Pro)
- Na lewej – przyciski głośności
- Na górnej – drugi głośnik i mikrofon do redukcji szumów
Nie znajdziemy tutaj wyjścia mini Jack 3,5 mm oraz miejsca na dodatkową kartę pamięci. To może trochę zmartwić niektórych użytkowników. Smartfon posiad 256 GB lub 512 GB pamięci na pliki w zależności od wersji. O ile 512 GB powinno wystarczyć bez problemu, to opcja z 256 GB dla niektórych może już być trochę mała.
Nothing Phone 3 otrzymał bardzo dobre głośniki stereo – dźwięk jest czysty, donośny z delikatnym basem, ale wiadomo na poziomie urządzenia mobilnego. Generalnie do przeglądania filmików na mediach społecznościowych, grania czy rozmów głośnomówiących będzie OK. Można też sobie załączyć jakąś muzykę czy dłuższy film, ale tutaj już raczej polecałabym założyć słuchawki. Chociażby nowe Nothing Headphone (1), o których więcej opowiem w oddzielnej recenzji.
Jeśli chodzi o Essential Space to jest to centrum notatek, pomysłów i inspiracji, oparte na sztucznej inteligencji, które pierwszy raz pojawiło się w Nothing Phone (3a) Pro. Essential Space to taki osobisty notatnik cyfrowy, w którym, przy pomocy jednego przycisku – Essential Key, można zapisać, zarejestrować, przechwytywać i zapamiętywać wszelkie treści zdjęciowe, tekstowe i głosowe, w taki sposób, aby w dowolnej chwili, wrócić do niech szybko i wygodnie. Wciśnięcie Essential Key, przechwytuje i wysyła zawartość do Essential Space, wciśniecie go dłużej, nagrywa notatkę głosową, a wciśniecie dwukrotnie, przenosi użytkownika bezpośrednio do wszystkich zapisanych treści.
W nowej wersji Nothing wprowadza też kolejne funkcje. Są to:
- Essential Search – uniwersalny, inteligentny pasek wyszukiwania, dostępny po przesunięciu palcem w górę z ekranu głównego. Pozwala przeszukiwać kontakty, zdjęcia, pliki, a także szybko uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące pogody, kalendarza czy pobliskich miejsc.
- Flip to Record – przy długim naciśnięciu przycisku Essential i odwróceniu telefonu ekranem do dołu, urządzenie rozpoczyna transkrypcję i podsumowanie spotkań.
Generalnie widać, że producent coraz bardziej rozbudowuje powyższe funkcje i stają się one coraz bardziej użyteczne. Przy teście Nothing Phone 3a Pro nie do końca jakoś mnie to przekonywało, ale powoli idzie wszystko w coraz lepszym kierunku. Jedyne tylko co bym zamieniła to przycisk ON/OFF z przyciskiem Essential Key, bo niestety bardzo często go klikałam bez powodu. Wiem… pewnie to też kwestia przyzwyczajenia, ale mi osobiście bardzo on przeszkadzał.
🎮 Testowany Nothing Phone 3 otrzymał następujące wnętrze:
- Procesor Qualcomm SM8735 Snapdragon 8s Gen 4 (4 nm) wspomagany procesorem graficznym Adreno 825
- Android 15, Nothing OS 3.5 – z 5 aktualizacjami systemu
- 16 GB pamięci RAM
- 512 GB pamięci na pliki (UFS 4.0) bez możliwości rozszerzenia o dodatkową kartę pamięci
- Komunikację:
- Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6/7, tri-band, Wi-Fi Direct
- BT 6.0,
- GPS- GPS (L1+L5), GLONASS, BDS, GALILEO, QZSS, NavIC, SBAS
- NFC
- USB Type-C 2.0, OTG,
- sieć 5G (dual SIM + eSIM)
- Baterię 5150 mAh i szybkie ładowanie 65W (ładowarki nie znajdziemy w opakowaniu), ładowanie bezprzewodowe 15 W oraz zwrotne przewodowe 7,5 W i zwrotne bezprzewodowe 5W
💬 No i tutaj zaczyna się delikatny zgrzyt, gdyż ten sam procesor otrzymał sporo tańszy POCO F7. Wiadomo, że smartfon to nie tylko sam procesor, bo jak przyjrzymy się bardziej, to Nothing Phone 3 otrzymał lepszy zestaw obiektywów czy ten dodatkowy ekran na tyle, ale mimo wszystko w tej klasie cenowej można było spodziewać się troszeczkę mocniejszej jednostki.
Z drugiej strony w codziennym użytkowaniu procesor nie zawodzi. Tak samo jak system – Android 15 z nakładką Nothing OS 3.5. Wszystko działa płynnie i szybko. W teście Antutu otrzymałam ponad 2 mln punktów, co dla przeciętnego użytkownika całkowicie wystarczy i to na dobre kilka lat. Producent obiecuje również 5 lat aktualizacji systemu i 7 lat łatek bezpieczeństwa, co tym bardziej działa na jego korzyść.
Przy codziennym użytkowaniu smartfon mi się nadmiernie nie przegrzewał (był ciepły, ale nie gorący), ale nie oznacza to że nie można doprowadzić go do wysokiej temperatury (ok. 50 stopni C). Przy intensywnych graniu, przetwarzaniu filmów/grafik/zdjęć czy robieniu zdjęć w upalne dni jak najbardziej da się go mocno zagrzać. Przy teście wydajnościowym w 3DMark nawet pojawił się komunikat o za wysokiej temperaturze i benchmark przerwał się w trakcie. Test nie zakończył się.
Pomijając tą kwestię, to spokojnie możemy na nim zainstalować media społecznościowe, aplikacje użytkowe i nawet bardziej wymagające gry. Nie zauważyłam również, aby smartfon działał nie równo czy spowalniał. Niestety benchmark przerwał mi się w trakcie i nie jestem wstanie potwierdzić jak zachowuje się wydajność samego smartfona przy wymagających operacjach, na ile spada?
Smartfon posiada również pełny pakiet komunikacyjny. Zatem otrzymał on obsługę sieci 5G (dual SIM + eSIM), Wi-Fi 7, BT 6.0, GPS, NFC oraz USB Type-C 2.0. Nie miałam żadnych problemów podczas połączeń głosowych czy sieciowych (Wi-Fi, GPS, BT). Jedynie szkoda, że producent nie pokusił się już o nowsze USB C. Spokojnie można było dać już 3.2.
🔌Testowany model otrzymał baterię 5150 mAh i szybkie ładowanie 65W (to też niestety mniej niż wspomniany wcześniej POCO F7, on jednak nie ma ładowania indukcyjnego). Ładowarki nie znajdziemy w opakowaniu, co aktualnie już chyba nie powinno nikogo dziwić. Smartfon obsługuje też ładowanie indukcyjne (15W) oraz zwrotne przewodowe – 7,5W i bezprzewodowe – 5W.
Jeśli chodzi o czas pracy, to nie odbiega on od aktualnych smartfonów, ale też nie należy do tych najlepszych. Ładowarki szukałam zazwyczaj pod koniec dnia, max 1,5-2 dni w zależności od obciążenia. Jak damy mu porządnie popalić (bardziej wymagająca gra, ciągłe ślęczenie w mediach społecznościowych i robienie sporej ilości zdjęć), to ładowarki będziemy już szukać już po kilku godzinach – wtedy bateria praktycznie niknie w oczach.


