Dla mnie ta tajwańska firma to zawsze mistrzowie wzornictwa. Praktycznie każdy ich telefon miał w sobie to „coś”, co odróżniało go od zalewu niemal identycznych słuchawek. Nie inaczej jest z testowanym modelem. HTC Desire 19+ prezentuje zupełnie nowe wzornictwo „unibody” HTC. Stylowy design wykorzystuje wzór kropek i wyróżnia się połączeniem metalicznego gradientu z połyskiem. Testowany telefon dostałem w kolorze niebieskim. Tak sprzęt, nie tylko na mnie wywarł oszałamiające wrażenie, które potęgowała powłoka ze szkła 2.5D. Całość to jednolita, zwarta i dobrze spasowana konstrukcja. Nie ma absolutnie żadnych luzów, nie słychać skrzypień obudowy nawet przy większym nacisku. Rogi i krawędzie smartfona zostały zaokrąglone, przez co użytkowanie go przez dłuższą chwilę jest bardzo wygodne i nie powoduje dyskomfortu. Efekt końcowy ucieszy nawet największych malkontentów, a trzymając go w dłoni możemy poczuć, jakbyśmy obcowali ze sprzętem klasy premium.
W opisywanym modelu zastosowano 6,2-calowy ekran o rozdzielczości HD+ (720 x 1520 pikseli), o proporcjach 19:9, co daje 271 punktów na cal (ppi). To największy wyświetlacz w historii HTC, zajmuje aż 82.23% powierzchni całości.. Co to daje w praktyce? To, że obraz jest czytelny niezależnie od kąta patrzenia. Podświetlenie jest równomierne na całej powierzchni ekranu. Do tego wyświetlane kolory są bardzo dobrze odwzorowane, są żywe i dobrze nasycone. Minimalna jak i maksymalna jasność wyświetlacza jest świetnie dobrana, więc zarówno w nocy ekran nie będzie męczył nam wzroku zbytnią jasnością, jak i w słoneczny dzień nie będziemy mieli problemu z obsługą smartfona. Telefon oferuje także tryb czytania, który aby nie męczyć naszych oczu, redukuje emisję niebieskiego światła. Multimedia oglądane na takim ekranie wyglądają szczegółowo. Jeśli chodzi o czułość i precyzję dotyku to stoi na wysokim poziomie. Nie ma problemów w postaci konieczności ponawiania poleceń. Znad ekranu, w wcięciu patrzy na nas oko kamerki 16 MP, która stanowi użyteczny dodatek, dzięki funkcjom takim jak selfie i tryb automatycznie upiększanej twarzy oraz czujniki i diodę powiadomień. Nad aparatem, w prawie niewidocznej szczelinie, producent umieścił głośnik do rozmów. Jakość połączeń jest dobra. Rozmówcy nie uskarżali się na zakłócenia podczas rozmowy, ja z kolei nie miałem problemu z ich zrozumieniem, nawet na hałaśliwej ulicy. Pod ekranem znajdziemy dotykowe przyciski, widoczne po przesunięciu palcem od dołu po ekranie. Jest też Face Unlock sprawnie działająca funkcja Face Unlock, czyli odblokowanie telefonu twarzą.
Na dolnej krawędzi znajdziemy mikrofon, głośnik oraz umieszczony centralnie gniazdo USB Type-C. Dzięki swoim cechom HTC 19+ to całkiem fajne narzędzie do oglądania filmów i przyzwoity odtwarzacz muzyki. Pamiętać tylko trzeba, że jego umiejscowienie sprawia, iż bardzo łatwo go zasłonić dłonią.
Lewa strona zawiera szufladkę na kartę nanoSIM i microSD (otwiera się ją pomocą dołączonego sztyftu, w ostateczności możemy zastąpić go np. spinaczem).
To pierwsze, co rzuca się w oczy po odwróceniu telefonu, to świetny wygląd plecków. Zaokrąglenia wykorzystujące wzór kropek z połyskiem odbijają światło w piękny sposób. Warto przzy tym dodać, że nie zbiera ona zbyt mocno odcisków palców, czy innych zabrudzeń. W górnej części panelu uwagę zwraca potrójny obiektyw aparatu. Samo szkło aparatu, niestety ale mocno wystaje, więc nie tak trudno narazić go na porysowania. Pod aparatami konstruktorzy umieścili podwójną diodę LED (Dual LED flash). Czujnik biometryczny działa bardzo poprawnie. Za każdym razem prawidłowo odczytuje odcisk i odblokowuje urządzenie. Obudowa typu unibody niesie ze sobą pewne niedogodności – telefonu nie da się otworzyć, nie ma więc dostępu do baterii.


