Recenzja Deerma F300 – bardzo ciekawy nawilżacz powietrza

Sezon jesienno-zimowy już w pełni, a co za tym idzie włączone odgrzewanie i zamknięte okna. Wszystko to sprawia, że powietrze w naszym mieszkaniu staje się bardzo suche i nieprzyjemne. A co za tym idzie jesteśmy bardziej narażeni na przeziębienia, przesuszenia błon śluzowych czy spojówek, a nawet poważniejszych chorób, które potrafią nas męczyć długimi dniami. Znacie to uczucie, gdy rano wstajecie, a nasze gardło aż krzyczy z przesuszenia? Ja tak miałam bardzo często i długo zastanawiałam się w czym jest problem. Od czasu jak używam oczyszczacz powietrza i nawilżacz nie mam już takich problemów. Tym razem w moje ręce wpadł nowy nawilżacz firmy Deerma – F300, który do testów dostarczył oficjalny polski dystrybutor marki w Polsce, firma Jamicon (http://www.deerma.com.pl/). Jak nawilżacz wypadł w codziennym użytkowaniu? Zapraszam do recenzji.

Parametry techniczne:

  • Moc znamionowa: 25 W
  • Pojemność zbiornika na wodę: 2,5 l
  • Waga: 1,5 kg
  • Napięcie znamionowe: 220V / 50 Hz
  • Materiał wykonania: ABS / PP
  • Wymiary: 20 x 20 x 22,4 cm
  • Cena: 99 zł

Budowa i użytkowanie:

Urządzenie przybyło do nas w niewielkim kartonowym pudełku, na którym widnieje jego zdjęcie. Po otwarciu znajdziemy w nim oczywiście nawilżacz, instrukcję w języku polskim oraz pozostałą papirologię. Samo urządzenie jest wykonane z dobrej jakości tworzywa sztucznego w kształcie walca z jednym pokrętłem na przodzie o wymiarach 20 x 20 x 22,4 cm. Co więcej producent podkreśla, że obudowa jest odporna na korozję i wysoką temperaturę. O ile odporność na wysoką temperaturę byłam wstanie sprawdzić, o tyle z korozją jest już nieco trudniej. Dwa tygodnie to trochę za krótko by móc jednoznacznie stwierdzić, że tak jest. Nie mniej patrząc po tym, że jest to tworzywo sztuczne, to raczej nie powinno być z tym problemu.

Czy nawilżacz jest ładny? To już kwestia gustu. Mi się podoba i nawet bardzo ładnie wkomponowało się w moje nowoczesne mieszkanie. Tak jakby było wręcz do niego stworzone 😊

Po otwarciu pokrywy nawilżacza (zdejmuje się ją bardzo prosto) znajdziemy w nim kilka elementów, które możemy rozłożyć i ponownie złożyć. Jest to tak proste w obsłudze, że za bardzo nie ma się tutaj nad czym rozpisywać.

Po zweryfikowaniu, czy wszystkie elementy są na swoim miejscu możemy rozpocząć użytkowanie. Do pojemnika wchodzi ok. 2,5 litra wody. Jeżeli nie mamy pod ręką miarki, to nic straconego, bo w środku znajdziemy specjalną podziałkę, która wskazuje do jakiego poziomu powinniśmy nalać wodę. A więc uzupełniamy wodę w urządzeniu i włączamy do prądu.

Zostaje zamknąć pokrywę i ustawić na pokrętle z jaką mocą ma wydobywać się nawilżająca mgiełka. Pokrętło posiada bardzo płynną regulację, a urządzenie niemalże natychmiast reaguje na jego zmianę. Zauważymy to w ilości wydobywającej się mgiełki. Dzięki temu bez problemu dostosujemy urządzenie do warunków jakie panują w mieszkaniu i przede wszystkim do naszych potrzeb.

Wilgotność powietrza przed włączeniem:

Deerma F300

Wilgotność powietrza chwilę po włączeniu urządzenia (czujnik znajduje się około 4m od nawilżacza):

Deerma F300

Deerma F300

 

To co najbardziej ucieszyło mnie w trakcie testowania, to to, że mogłam dodawać do nawilżacza różne aromaty lub wręcz owoce czy płatki róż, które dodatkowo nadawały aromatycznego zapachu naszej mgiełce. Można powiedzieć przyjemne z pożytecznym. Nie dość, że nawilżacz, to jeszcze do tego rozpylacz zapachów.

Dodam jeszcze, że zazwyczaj dolewałam wodę do pojemnika raz na dzień, przy ustawieniu urządzenia na 1/3 mocy. Nie musiałam się również obawiać, tego, ze nawilżacz będzie działać bez wody. Za każdym razem, gdy poziom wody spadł niemalże do minimum, to urządzenie automatycznie się wyłączyło. To dobra wiadomość, gdyż pozwala nam to na spokojny sen, bez obawy, że coś się stanie.

Podsumowanie:

Deerma F300, to bardzo ciekawy nawilżacz wykonany z dobrej jakości materiałów, prosty w obsłudze, z możliwością dodawania aromatów czy owoców i przede wszystkim spełniający swoją funkcję. Przyjemna, chłodna mgiełka z dodatkiem aromatów, mięty czy owoców idealnie wpłynie na nasze samopoczucie czy sen. Co więcej dobrze sprawdzi się również w upalny dzień, a nie tylko zimą gdy grzeją kaloryfery.

Diana (Technosenior)

Reklamy


Categories: Artykuły, Bez kategorii, Sprzęt AGD, Testy

Tags: , , ,

3 replies

  1. To jest chyba nawilżacz ultradźwiękowy czyli najbardziej szkodliwy dla zdrowia, powinno sie uzywać w nim tylko wody destylowanej.

  2. Wygląda ciekawie.. pytanie mam do użytkowniczki – czy wyrzut pary jest dość mocny i czy wokół nawilżacza nie pojawia się mokra plama z opadającej mgiełki?

    • Można ustawić natężenie pary od delikatnego po bardzo mocny. Urządzenie stało na serwetce cały czas i nie zauważyłam żadnych mokrych plam wokoło. Para wydobywa się że szczeliny w górę.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: