Gdy pierwszy raz chwyciłem smartfon dla survivalowca Doogee S90 do ręki, zrobił on nie tylko na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Widać tu rękę dobrego projektanta. Pytanie tylko, czy będzie on w stanie zastąpić, na co dzień wydajny i dobrze wyposażony smartfon.
Czego należy oczekiwać od smartfonu, który sprawdzi się w sytuacjach ekstremalnych? Solidnej obudowy, odporności na warunki atmosferyczne i na upadki, ekranu, który będzie widoczny w każdych warunkach oraz niezawodnego działania i mocnej baterii. Świadomość, że w razie potrzeby, nawet na największym odludziu, można wezwać pomoc daje dodatkową motywację do realizacji ambitnych celów. Do rejestracji najciekawszych chwil podczas szalonych wypadów za miasto przyda się dobry aparat fotograficzny, a bezpieczne dotarcie do celu, podczas dalekich wypraw zapewnić ma wbudowany GPS. Wychodząc z takich założeń, przystąpiłem do testów outdoorowego smartfona.
Doogee S90 przygotowano dla osób, które lubią zapuszczać się teren i szukać tam przygód. Jak zapewnia producent do stworzenia testowanego modelu firma DOOGEE wykorzystała szeroko stosowany w przemyśle lotnicznym stop tytanu. Miękkie, kauczukowe rogi i antypoślizgowa osłona wzorowana na skórze krokodyla zapewniają dodatkową ochronę. Wodoodporne głośniki, odbiornik i moduł kontaktowy pozwolą S90 przetrwać do dwóch tygodni pod wodą na głębokości 1,5 m. Obudowa jest dobrze spasowana i trudno jest się do czegoś przyczepić. Po wyglądzie i konstrukcji widać, więc dokładnie, że producent chciał stworzyć telefon typowo survivalowy. Tylna obudowa wykończona matowym plastikiem, jest elegancka, a przy okazji ma miękką powierzchnię, która wyraźnie poprawia przyczepność obudowy do dłoni. Obudowa prezentuje się efektownie, ale jest dość gruba (15 mm), a sam telefon ciężki (302 g). Dlatego, przy jego zakupie trzeba brać pod uwagę, że smartfon nie zmieści się do każdej kieszeni i nie zawsze komfort jego używania będzie odpowiednio wysoki. Do pełnego zadowolenia zabrakło mi zaczepu na smycz. Jak na survivalowy telefon, to moim zdaniem błąd konstrukcyjny – przecież na turystycznych szlakach, gdzie telefon ten powinien spisywać się najlepiej, warto mieć go pod ręką, a nie schowany w kieszeni.
Przedni panel to 6.18- calowy wyświetlacz IPS FHD +. W S90 zamontowano ponadto szkło Corning Gorilla czwartej generacji. Producentowi udało się uzyskać gęstość pikseli na poziomie 403 ppi, co jak na pancerne urządzenie jest wartością wysoką. Projektanci decydowali się na ultracienki wyświetlacz technologii In-Cell, co jest bardzo dobrym pomysłem. Dzięki temu kąty widzenia są naprawdę dobre, a kolory żywe i nasycone. Jednak ekran trzyma naturalne barwy niemal wyłącznie, gdy patrzymy na niego wprost – odchylenie urządzenia choćby o kilkanaście stopni, skutkuje tym, że kolor czarny zmienia się w granatowy. Na szczęście smartfon ma nam służyć do w terenie, a nie do oglądania filmów, więc w zasadzie problem nie istnieje. Szkło wyświetlacza jest minimalnie zatopione w obudowie, dzięki czemu nawet, kiedy położycie go wyświetlaczem do powierzchni nie powinno wam grozić porysowanie powierzchni. Niestety samego ekranu nie da się też obsłużyć za pomocą rękawiczek oraz mokrymi rękoma, nie ma tu trybu wysokiej czułości znanego z droższych smartfonów. Siłą rzeczy, więc od pełnej obsługi telefonu i tak trzeba zdjąć rękawiczkę, co na mrozie może być nieco uciążliwe. Złego słowa nie można natomiast powiedzieć o jasności zastosowanego panelu (450 cd/m²), a przy maksymalnym poziomie potrafi on wręcz razić oczy. Nie ma też żadnego problemu, aby doczytać z ekranu treść nawet w słoneczny dzień. Chociaż nad odbijaniem się światła (efektem lustra) na tafli ekranu można by jeszcze popracować, zwłaszcza, że to telefon survivalowy. Obawiałem się, że przez grube, odporne na wstrząsy, i zadrapania szkło, jego czułość, nie będzie może najwyższa, ale miło się rozczarowałem. Czułość ekranu, jak na survivalowy telefon jest bezproblemowa. Nad wyświetlaczem odnajdziemy przednią kamerkę o rozdzielczości 8 megapikseli do autorskich selfies i głośnik oraz czujniki. Jakość rozmów przeprowadzanych przez Doogee S90 jest tylko zadowalająca. Rozmówcy nie uskarżali się na zakłócenia podczas rozmowy, ale zastrzeżenia mam co do naturalności barw głosów moich rozmówców. Nie powinniśmy za to narzekać na antenę. Telefon nieźle radzi sobie z utrzymywaniem połączeń w miejscach, gdzie występuje słaby zasięg sieci.
Żeby urządzenie było odporne na kurz i wodę, musi być szczelne. Na dolnej krawędzi znalazła się solidna zatyczka, która chroni gniazdo USB typu C. Boczne przyciski (klawisz głośności i wyłączania telefonu) znajdują się w odpowiedniej odległości od siebie i dobrze wyczuwalne, a więc nie będzie żadnego problemu z obsługą za pomocą rękawiczek. W smartfonie znajdziemy również dedykowany przycisk aparatu. Na lewym boku znajdziemy szufladkę na karty SIM i możliwy do spersonalizowania klawisz tzw. Smart button.
Oględziny smartfona przynoszą kolejne informacje: z tyłu znajdziemy podwójny obiektyw aparatu i podwójną lampę flash LED. W dolnej części tylna klapka kryje niewidoczny głośnik multimedialny i złącze na dodatkowe moduły. Głośnik ma delikatnie mówiąc niezbyt przyjemną akustykę. Wydobywające się z niego brzmienie jest płaskie, pozbawione dynamiki, a przede wszystkim zbyt ciche, ale taka jest konsekwencja zwiększonej odporności obudowy. Jakość dźwięku, przy bezprzewodowym podłączeniu dobrych słuchawek jest całkiem niezła, dlatego moim zdaniem S90 może umilić długi marsz na turystycznym szlaku.


