I na koniec zostawiam kwestię aparatu. To one w ostatnim czasie budzą zawsze największe emocje – szczególnie tryb 108 Mpx, który możemy znaleźć również w telefonach Xiaomi. Pierwszy raz zastosowano taką matrycę w Xiaomi Mi Note 10. Znajdziemy ją również w najnowszym flagowcu Xiaomi Mi 10 Pro oraz Mi 10.
Samsung poszedł o krok dalej i ulepszył nieco matrycę, a następnie umieścił ją w modelu z najwyżej półki, czyli testowanym S20 Ultra. Konfiguracja aparatów wygląda następująco:
- Tył:
- obiektyw główny: 108 MP, 1/1,33”, 0,8 um, F1,8, stabilizacja optyczna, ustawienie ostrości PDAF
- teleobiektyw: 48 MP, 1/2,0”, 0,8 um, F3,5, powiększenie optyczne x5, stabilizacja optyczna
- ultraszerokokątny: 12 MP, 1/2,55”, 1,4 um, F2,2
- Głębi ostrości: ToF (VGA)
- Przód: 40 MP, 0,7 um, F2,2, ustawienie ostrości PDAF
Co daje taka konfiguracja obiektywów użytkownikowi? Całkiem sporo:
- dzięki 108 MP, aparat w telefonie może robić zdjęcia, które nadawałyby się na billboard o wysokości 4,24 m wysokości
- możemy wykonać zdjęcia w powiększeniu: optycznym x5, hybrydowym x10 i cyfrowym aż x100
- możemy nagrać wideo aż w 8K
- pierwszy raz mamy dostępny tryb PRO dla filmów w telefonach Samsunga
Brzmi nieźle? Przyznacie, że tak, ale czy rzeczywistość jest również kolorowa? Tutaj jest już różnie. Owszem w ciągu dnia przy ładnej pogodzie otrzymamy bardzo ładne, wyraźne zdjęcia o przyjemnych dla okach barwach. Chociaż mam wrażenie, że momentami troszeczkę za bardzo podkolorowanych względem konkurencyjnych modeli. Takie porównanie z Huawei P40 Pro, P30 Pro oraz Xiaomi Mi 10 Pro możecie zobaczyć w galerii TUTAJ. Aparat również nieźle radzi sobie przy gorszym oświetleniu czy w nocy. Tutaj widać poprawę względem poprzednich modeli Samsunga, ale nadal nie odbiega od konkurencji. To czego brakuje w nowym flagowcu Xiaomi, a jest w testowanym modelu, to możliwość wykonania zdjęć w trybie nocnym z szerokiego kąta. Za to plus 😊. Ale nie tylko to za sługuje tutaj na pochwałę. Optyczny bokeh, to kolejna rzecz, która wypada świetnie, a wszystko to dzięki zastosowanej matrycy, która wymusiła zastosowanie dłużej ogniskowej. W ten sposób otrzymujemy bardzo ładne i naturalne rozmycie tła. Dodam jeszcze, że równie dobrze wypadają zdjęcia z szerokiego kąta. I w sumie na tym skończyły się pochwały. Teraz czas na troszeczkę goryczki. To co mocno mnie zaniepokoiło, to momenty w, których chcemy zrobić zdjęcia blisko obiektu. Niestety w takich zdjęciach znajdziemy sporo nieostrości – szczególnie na bokach zdjęcia, a przede wszystkim dużo trudniej jest ustawić ostrość na obiekt – autofocus działa znacznie gorzej niż w poprzednich modelach – chociażby w serii S10. Zapomnijmy również o zdjęciach macro. Nie znajdziemy tutaj takiego trybu jak w Xiaomi Mi 10 Pro. Owszem możemy do macro użyć powiększenia x5, ale raczej nie są to zdjęcia, z których bylibyśmy zadowoleni. Na koniec została jeszcze kwestia powiększenia. O ile zoom do x10 działa całkiem fajnie i otrzymamy przyzwoite kadry, o tyle powiększenie x100, które tak dumnie brzmi w reklamach, to raczej tylko ciekawostka. Podobnie jak powiększenia powyżej x10. Nie są to zdjęcia, które chcielibyśmy znaleźć w naszym albumie. Zresztą zobaczcie sami:
Jeżeli chodzi o filmy, to mamy tutaj możliwość nagrania filmów we wspomnianym 8K, ale tylko do 6 minut w 24 kl./s i bez śledzenia ostrości oraz super stabilizacji, która wyłącza się gdy chcemy przejść na tryb 8K. Również tutaj widać, że aparat traci ostrość na bliższych obiektach, a film nie jest tak płynny jak w niższych rozdzielczościach. Zatem 8K można na razie potraktować jak ciekawy dodatek, który raczej nie będziemy używać. Również ze względu na to, że wielkość pliku rośnie w piorunującym tempie. Kilka sekund to prawie 100 MB. Za to film w 4K w 60 klatkach na sekundę robi wrażenie, podobnie jak perfekcyjna stabilizacja obrazu. Na uwagę zasługuje również świetny slow-motion.


