Sony Xperia 1 II, podobnie jak wcześniejszy model Xperia 1, otrzymał wyjątkowy wyświetlacza CinemaWideTM o proporcjach 21:9 i przekątnej 6,5 cala, ale z nieco lepszym wypełnieniem ekranu względem obudowy niż poprzednik – 84%. Taka proporcja telefonu oraz powrót do wcześniejszej stylistyki, która łączy w sobie prostotę i elegancję, sprawia, że nie trudno odróżnić go od innych konkurencyjnych modeli. Ale to nie wszystko. O ile boczne ramki są bardzo wąskie, dolna również wypada OK, to już górna ramka, również tutaj, odbiera telefonowi uroku. Chociaż niektórzy mogą powiedzieć, że lepiej niech ta ramka jest, bo wtedy ekran zyskuje idealną symetrię. W sumie co kto lubi. Chociaż w ostatnim czasie producenci coraz bardziej przyzwyczajają nas do niemalże bezbramkowych ekranów lub ewentualnie z małą łezką czy dziurką, a tutaj nadal jest czarna belka, w której producent umieścił głośnik, czujniki i przedni aparat (8 MP).
Na uwagę zasługuje również tył smartfonu. Obudowa testowanego modelu została wykonana oczywiście ze szkła Gorilla Glass 6 i aluminiowych ramek. Co więcej jest wodoszczelna – IP65/68. Za to duży plus. Ponad to, znajdziemy tutaj 3 obiektywy 12 MP, które ustawiono pionowo w lewym górnym rogu. Same aparaty zostawmy sobie jednak na nieco później. Niemniej sama obudowa może i jest bardzo elegancka, ale po raz kolejny jest błyszcząca i szybko łapie na sobie odciski palców. Do tego wokół aparatu zbiera się sporo brudu. Szczególnie na czarnym jest on widoczny. Nie zostaje nam nic innego jak zaopatrzyć się w odpowiednie etui. Szkoda tylko, że producent nie dostarcza takiego w opakowaniu.
Sam ekran 6,5 cala, OLED 4K HDR (1644 × 3840, 420 dpi, 428 ppi) oczywiście prezentuje się bardzo dobrze (zresztą podobnie jak w poprzedniku – Xperia 1), a dodatkowo uroku dodają mu zaokrąglone narożniki. A obraz? On natomiast wypada fenomenalnie. Kolory są jasne, żywe i wysokiej jakości, a obraz jest dobrze widoczny niemalże pod każdym kątem. Wszystko na nim jest świetne, a czerń jest naprawdę czarna. Dzięki rozdzielczości 1644 × 3840, ludzkie oko nie jest w stanie zauważyć pojedynczych punktów. Zarówno wideo jak i zdjęcia na takim wyświetlaczu wyglądają ostro i naturalnie. Bardzo dobrze korzysta się z telefonu również w słońcu.
Sony tworząc taką proporcję ekranu myślało przede wszystkim o użytkownikach, którzy oglądają filmy w rozdzielczościach kinowych. Co więcej smartfon wspiera nie tylko rozdzielczość 4K, ale również technologię HDR w standardzie BT.2020 oraz odwzorowuje 100% przestrzeni barwnej DCI-P3. A więc włączając filmik 4K np. z Netfiksa czy Youtube będziemy nimi w pełni zachwyceni. Chociaż z drugiej strony patrząc na smartfon, to czy tak duża rozdzielczość jest nam potrzebna? Znacznie lepsze korzyści otrzymalibyśmy, gdyby wzrosło odświeżanie ekranu do 120 Hz.
Warto tutaj jeszcze dodać, że w przypadku innych rozdzielczości możemy również rozszerzyć film na pełny ekran, ale tutaj musimy pamiętać o tym, że możemy utracić część wyświetlanego obrazu. Co więcej ekran w Xperia 1 chroni Gorilla Glass 6.
Jak jesteśmy przy ekranie, to warto tutaj wspomnieć o jeszcze jednej funkcji – a mianowicie bocznym menu, które umożliwi nam szybszy dostęp od ulubionych aplikacji, a co więcej ułatwi obsługę telefonu jedną ręką. Osobiście zawsze wyłączam tą funkcjonalność z racji, że czasami potrafi przeszkadzać i wyskoczyć najmniej odpowiednim momencie, a czasami gdy jej bardzo potrzebujemy to nie wyskoczy… Nie mniej warto spróbować jej używać, a nóż przypadnie Wam do gustu.
Mimo wydłużonego ekranu, to Sony Xperia 1 II, [podobnie zresztą jak Xperia 1] całkiem wygodnie leży w dłoni. Chwyt jest pewny, a telefon, mimo śliskiego tyłu, nie wysuwa się z ręki. Jego wymiary to wymiary 166 × 72 × 7,9 mm (jest zatem minimalnie krótszy i cieńszy niż poprzednik – 167 × 72 × 8,2 mm). Jedyne na co warto zwrócić uwagę, to ze względu na swoją wydłużoną budowę obsługa jedną ręką nie jest do końca wygodna. Aby dotrzeć palcem do górnej belki należy przesunąć dłoń.
Co do przycisków, to na na prawej krawędzi znajdziemy:
⦁ Przyciski do sterowania głośnością
⦁ Przycisk włącz/wyłącz z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych
⦁ Fizyczny przycisk migawki aparatu
Fajnie, że czytnik wylądował w klawiszu włącz/wyłącz, bo zrobiło się nieco luźniej na prawej krawędzi, ale nadal uważam (z racji tak długiego boku), że lepiej by było jakby przyciski głośności wylądowały na przeciwnej krawędzi. Niestety nadal w przypadku chęci użycia przycisków głośności musimy przesunąć dłoń nieco w górę lub wygiąć dosyć nienaturalnie kciuk. A tymczasem na lewym boku znajdziemy tylko szufladkę na kartę SIM (Nano-SIM l+ microSDXC do 1 TB) – otwiera się ją bez potrzeby używania szpilek.
Jeśli chodzi o sam czytnik linii papilarnych to sprawuje się jak najbardziej dobrze i wystarczająco szybko. Chociaż zdarzały się momenty, gdy musiałam przyłożyć palec drugi raz (przycisk jest w lekkim zagłębieniu). I tak naprawdę to jedyna biometria, którą znajdziemy w tym modelu. Dlaczego nie pojawiło się odblokowanie twarzą? Tego nikt chyba nie wiem, a trochę szkoda.
W testowanym smartfonie pojawiło się również wyjście mini Jack – na górnej krawędzi. Za to duży plus 😊 Jeżeli chodzi o dolną krawędź, to tam znajdziemy tylko mikrofon, głośnik oraz gniazdo USB typu C.
A jak sprawuje się dźwięk? Można powiedzieć, że prawie idealnie. Owszem mamy tutaj pełno wartościowe głośniki stereo, które są skierowane w stronę użytkownika, ale do wspomnianego ideału brakuje im troszeczkę więcej mocy. Jeśli chodzi o sam dźwięk, to jest on bardzo czysty i wyraźnie słychać zarówno tony niskie, średnie jak i wysokie. A jak jest z basem? Tutaj ciekawostka. O ile sam bas może nie jest jakiś idealny, ale za to znajdziemy tutaj bardzo ciekawe rozwiązanie, którym jest dynamiczna wibracja, która dostosowuje się do płynącej muzyki. Objawia się to tym, że drga tylny panel obudowy. Wystarczy zatem położyć telefon na stoliku czy innej twardej powierzchni. Dodam jeszcze, że niezależnie jak odwrócimy telefon, to lewy kanał znajduje się na górze, a prawy na dole.
A gdy chcemy otrzymać jeszcze lepszą jakość dźwięku, to warto zainwestować w dobre słuchawki 😊


