Moje poprzednie spotkanie ze słuchawkami HUAWEI skończyło się… w pralce, gdzie po przejęciu przez latorośl dokonały swojego żywota. Po tamtych „trójkach” nadszedł jednak czas na zmiany i tak w moje ręce w ramach testu Czytelnika trafiły słuchawki HUAWEI FreeBuds SE 4 ANC. Czy budżetowy model za mniej niż 200 zł jest w stanie przetrwać intensywny dzień pełen lotów samolotem, zaoferować skuteczną redukcję szumów i obronić się przed zakusami własnych dzieci?

Zapraszam na recenzję z perspektywy zwykłego użytkownika, który odróżnia przede wszystkim to, kiedy muzyka gra, a kiedy nie.
Swego czasu miałem w ręku FreeBuds 3. Nie pamiętam, które bo potem trafiły ( nie potem ale bardzo szybko😊 ) w ręce latorośli i ślad po nich zaginął. To znaczy potem się znalazły ale po praniu w pralce nie chciały dalej współpracować. Życie. Nikt nikogo nie będzie zmuszał. Teraz mamy za to FreeBuds 4.

Opakowanie jak w przypadku HUAWEI zawsze nawet jeśli dotyczy najtańszych produktów dopracowane do samego końca. O ile etui w przypadku „trójek” było ładne, obłe i jajowate, to „czwórki’ mają prostokątne. Zaoblone krawędzie powodują, że dobrze się je trzyma i bez problemów leżą w kieszeni kurtki, bluzy czy spodni.
Opakowanie zawiera etui, w środku dwie słuchawki, kabelek usb A do C i zestaw wymiennych gumek. Same słuchawki wyglądają o tak. Jak zwykle w przypadku HUAWEI ergonomia i wygoda użytkownika. Jest jedno ale. I wyszło dość szybko.
Nie wiem czy tylko mnie, ale zdarzyło się, że gumka utknęła w uchu (finalnie jedna się zgubiła ☹️)

Nie wiem ile producent przewidział na słuchanie. Wiem, że wytrzymały na jednym ładowaniu 3 loty samolotem jednego dnia i jeszcze trochę szwendania się po mieście. Czyli co najmniej 8 godzin. Fakt, może nie słucham głośno, ale chyba nie ma to wpływu na żywotność baterii.
ANC działa bardzo dobrze. W połączeniu z dobrze wyprofilowanym kształtem skutecznie blokuje dźwięki otoczenia. Bardzo się to sprawdza przy rozmowach telefonicznych.

Konfiguracja jest szalenie prosta. Słuchawki zgłaszają się same do telefonu ( to, że telefon jest też marki HUAWEI nie ma większego znaczenia) i same się konfigurują. W przypadku HUAWEI zgłasza się zaraz manager AUDIO, za chwilę w apce AI Life robi się aktualizacja firmware.
Ładują się dość szybko. ( Etui) W sumie to test powinien obejmować długość działania na jednym naładowaniu etui. Ale umówmy się, kto z nas takie rzeczy sprawdza. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie dopuścił w życiu do rozładowania etui do zera. I to zawsze się dzieje w najmniej spodziewanym momencie. To znaczy zazwyczaj wtedy, kiedy słuchawki są najbardziej potrzebne i nie ma ich jak naładować. (to powód, żeby mieć zawsze 2 pary słuchawek, i tak mam)

Jak na swoją cenę słuchawki grają zadziwiająco czysto. Można dokonać regulacji ustawień dźwięków w apkach w telefonie ale zazwyczaj nie jest to konieczne.
Z ciekawych rzeczy, te same słuchawki można bezproblemowo podłączyć również do laptopa. Są lepszym rozwiązaniem niż głośniki wbudowane. (na przykład w samolocie, pociągu, czy nawet autobusie)
Podsumowując za cenę poniżej 200 zł moim zdaniem ergonomią i wygodą użytkowania raczej są lepsze od konkurencji. Sam dźwięk, coż ja odróżniam kiedy grają a kiedy nie grają, trzeba by pytać audiofilów o wrażenia. Dla mnie spełniają swoje zadanie. Jedyny minus tych słuchawek jest taki, że jak dziecko wróci z wyjazdu to zobaczę dziecko a słuchawek już nie.
Test czytelnika Krzysztof – Sprzęt własny
Obserwuj nas na Google News
- Test czytelników: Klimatyzacja Xiaomi Miija Air Conditioner Pro Eco 3.5 kW
- To są Kuce. Dokładnie QCY T13 ANC2: test czytelnika
- Tanie, ale z ANC – czy QCY T13 ANC2 za ~120 zł to sensowny wybór? [Test czytelnika]
- Fitbit Charge 6: Czy to opaska a może już smartwatch? – test czytelnika
- Huawei Mate 50 Pro: telefon z możliwościami fotograficznymi – test Czytelnika
- Test POCO F7 Ultra – piękny ekran, szybkie ładowanie i… kilka zgrzytów. Czy warto?
- Czy warto wymienić swoją opaskę na Xiaomi Smart Band 10? Sprawdzamy!
Zdjęcia: Krzysztof

