Test POCO M3 – rozpoczyna nową erę dla marki

POCOM3 został wykonany ze szkła hartowanego Corning Gorilla Glass 3 na przodzie i tworzywa sztucznego na tyle. W pierwszym momencie jak zobaczyłam tył testowanego smartfonu, to odniosłam wrażenie, że plecki są ze skóry. Wszystko to ze względu na ich fakturę, która bardzo przypomina właśnie skórkę. Całość dopełniają plastikowe ramki w kolorze obudowy oraz bardzo ciekawie wmontowane aparaty. Czarna wysepka z obiektywami została wmontowana w jeszcze większy czarny prostokąt z zaokrąglonymi rogami i dużym napisem POCO.

Muszę przyznać, że całość prezentuje się świetnie, świeżo, a przede wszystkim młodzieżowo. Szczególnie kolor żółty przyciąga wzrok i będzie idealny dla młodej osoby, która lubi być w centrum zainteresowań. Ale i w ręce nieco starszych osób będzie prezentować się jak najbardziej OK. Zaletą takiej konstrukcji i faktury plecków jest również to, że nie widać na niej tłustych odcisków, a i ewentualne rysy będą mniej widoczne. Nie mniej ze względu na lekko wystające aparaty POCO M3 zapewne bardzo szybko wyląduje w przeźroczystym etui, które znajdziemy w opakowaniu.

Dodam jeszcze, że testowany model nadal jest dosyć duży i ciężki. Rozmiar POCO M3 to: 77,3 mm x 162,3 mm x 9,6 mm, a waga to 198 g. Smartfon mimo wszystko dobrze leży w dłoni, ale obsługa jedną ręką nie będzie tutaj wygodna.

Na górze obudowy umieszczono jeden z głośników, wyjście mini Jack – 3,5 mm, port podczerwieni (Aplikację Mi Pilot znajdziemy zainstalowaną już w systemie) oraz głośnik do rozmów na krawędzi za maskownicą. Na spodzie na natomiast znajdziemy drugi z głośników, gniazdo USB C oraz mikrofon. Podwójne głośniki w tej półce cenowej, to rzadkość. Zresztą i często nie ma ich nawet w dużo droższych modelach. Za to duży plus.

A jak z dźwiękiem? Muzyka z nich płynąca jest głośna, wyraźna i jak najbardziej OK w tej półce cenowej. Nie ma w niej jednak większej głębi czy basów. Ot przyzwoity dźwięk do codziennego użytku podczas oglądania filmików na mediach społecznościowych czy rozmowy głośnomówiącej.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się bardzo dobrze. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.

Na lewej krawędzi znajduje się wysuwana szufladka na 2 karty Nano-SIM oraz dodatkową kartę pamięci. Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym Dual Sim. Oczywiście obie karty SIM obsługują technologię LTE. Szufladkę otwiera się kluczykiem, który znajdziemy w pudełku lub ewentualnie wystarczy zwykła szpilka.

Na prawej krawędzi umieszczone zostały standardowe przyciski głośności oraz wyłącznik z wbudowanym  czytnikiem linii papilarnych. Przyciski zostały tutaj również wykonane w kolorze ramki – czyli w przypadku testowanego modelu żółte i co najważniejsze są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia.

Wspomniany czytnik linii papilarnych, który został umieszczony w przycisku włącz/wyłącz działa jak najbardziej poprawnie i wystarczająco szybko. W przypadku czytnika w przycisku istnieje ryzyko, że sobie odblokujemy telefon podczas wyjmowania go z kieszeni czy torebki oraz może być problematyczny dla osób leworęcznych. Poza tym nie zauważyłam żadnych problemów z jego działaniem.

Oprócz czytnika linii papilarnych mamy również do dyspozycji oczywiście odblokowanie poprzez skanowanie twarzy. Nie jest ono jednak tak bezpieczne i mniej zalecane.  Jeżeli chodzi o same działanie funkcji odblokowania twarzą, to działa on poprawnie chociaż nie za szybko i standardowo przy słabym oświetleniu może mieć problemy.

Smartfon został wyposażony w 6,53” wyświetlacz FHD+ Dot Drop o rozdzielczości 2340×1080 (395 ppi)  , z kontrastem 1500:1 oraz współczynnikiem proporcji 19,5:9. Został on wykonany w technologii IPS TFT, a przed zarysowaniami chroni go szkło Corning Gorilla Glass 3. W środku ekranu w górnej części znajdziemy aparat do selfie w okrągłym oczku.

Oczywiście to kwestia gustu czy takie umiejscowienie aparatu się podoba czy nie.  Dodam jeszcze, że ekran jest płaski z dosyć minimalnymi ramkami bocznymi i górną oraz nieco szerszą dolną ramką. W rezultacie pokrywa on 90,34%  powierzchni przodu.

A co z diodą powiadomień? I tutaj zapewne nie ucieszą się przyszli użytkownicy, gdyż smartfon nie posiada diody powiadomień.

Sam ekran jest wystarczająco wyraźny i czytelny. Krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych. W opcjach możemy też znaleźć  takie parametry jak: Tryb czytania, Tryb ciemny, Kolorystykę (Automatyczne, Nasycone, Standardowy) czy zmianę poziomu jasności.

Co więcej smartfon został certyfikowany przez TÜV Rheinland, co świadczy o niskiej emisji światła niebieskiego. Jedyne do czego można się troszeczkę przyczepić, to obsługa w pełnym słońcu nie należy do najprzyjemniejszych. Ekran traci minimalnie na czytelności. Dodam jeszcze, że odświeżanie w testowanym modelu to 60 Hz.

Oczywiście w POCO M3 nie znajdziemy żadnych przycisków pod ekranem jak już praktycznie w każdym smartfonie. Oczywiście możemy też włączyć obsługę gestami standardową dolną belkę z przyciskami. Każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej