Nowa wersja ETOE Seal Pro (1300 ANSI z Google TV 3.0) to wyraźnie dopracowany, jaśniejszy i wygodniejszy w obsłudze następca starszego Seal Pro – ale nie jest to rewolucja, raczej solidny upgrade, który najbardziej docenisz, jeśli zależy Ci na jaśniejszym obrazie, nowym Google TV i lepszej automatyce obrazu.
Test– przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie

Wstęp / Pierwsze wrażenia
W moje ręce trafiła nowa wersja projektora ETOE Seal Pro 1300 ANSI. W telegraficznym skrócie jest on bardzo zbliżony do „starego” ETOE Seal Pro (ok. 1000 ANSI, Google TV, automatyka obrazu), ale z solidnym upgrade w postaci wyższej jasności 1300 ANSI czy nowszego oprogramowania Google TV 3.0. Obydwa modele celują w domowe kino w salonie lub sypialni i są przeznaczone raczej dla osób, które chcą kompaktowego „telewizora z Netflixem” niż profesjonalnego sprzętu na stałe, które zastąpi TV.
Nowa wersja wciąż oferuje natywne Full HD 1920×1080, obsługę HDR i pełne środowisko Google TV (tym razem w nowszej wersji 3.0) z certyfikowanymi aplikacjami typu Netflix, YouTube, HBO Max czy Disney+.
ETOE Seal Pro w ostatnim materiale – TUTAJ – chwaliłam za bardzo dobry stosunek jakości do ceny, jasny i ostry obraz oraz wygodę korzystania z wbudowanego Google TV, choć nie jest on bez wad – chociażby brak możliwości sterowania ustawieniem rzutnika (brak nóżki) czy słyszalny wentylator. Nowsza wersja przedstawiana jest przez sklep Zigbuy (z niego otrzymaliśmy urządzenie na testy) jako rozwinięcie tej samej koncepcji – krótko mówiąc lepsza jasność, dopracowana automatyczna korekcja i wciąż kompaktowa obudowa. A jak jest w rzeczywistości? Zapraszam do lektury.
Budowa, ergonomia, jakość wykonania
Oba projektory korzystają z bardzo podobnej koncepcji obudowy – kompaktowy, stosunkowo wysoki korpus z frontową optyką, wbudowaną kratką wentylacyjną i zestawem podstawowych złączy (HDMI, USB, wyjście audio, zasilanie). Oba modele są uszczelnione, co ma ograniczać wciąganie kurzu do środka i poprawić trwałość matrycy oraz optyki. To ważny detal – w tanich projektorach kurz na matrycy to częsty i bardzo irytujący problem. Waga i wymiary nie są dramatycznie różne, bo to nadal ta sama klasa przenośnego urządzenia. Wymiary nowego modelu to: 25,7 x 19,2 x 17,8 cm, a waga to ok. 4,7 kg. W obu przypadkach
Ergonomia przenoszenia i ustawiania na stoliku pozostaje ta sama. Z punktu widzenia realnego użytkowania liczy się to, że projektor możesz łatwo przenosić między pokojami i nie zajmuje tyle miejsca, co klasyczny projektor biurowy. To na co jednak warto zwrócić uwagę przed zakupem, to jest kwestia możliwości ustawienia projektora. Nie mamy tutaj żadnej dodatkowej nóżki i nie ma możliwości przykręcenia urządzenia do sufitu. Generalnie stawiamy go na płasko i tyle.
Jeśli chodzi o głośność, to wentylatory pozostały te same. W obu przypadkach hałas jest akceptowalny przy typowym poziomie głośności filmów. Jak chcemy oglądać coś w większej ciszy, to jednak szum będzie słyszalny.
Obsługa i funkcjonalność
Kluczową cechą obu generacji ETOE Seal Pro jest Google TV – pełnoprawny system smart TV z obsługą Asystenta Google, sterowaniem głosowym i dostępem do tysięcy aplikacji ze sklepu Play. Starszy Seal Pro korzystał z Google TV w klasycznej wersji, nowy model otrzymał już Google TV 3.0 z certyfikowanym Netflixem (to ważne, bo wiele projektorów ma tylko „obejścia” dla Netflixa).
Pilot w obu wersjach pozwala na nawigację po interfejsie, regulację głośności i szybkie wywołanie Asystenta Google. Wygodnie się z niego steruje – w sumie mamy wrażenie jakbyśmy siedzieli przed tradycyjnym TV.
Funkcjonalnie oba modele oferują automatyczną regulację ostrości, automatyczną korekcję trapezu i 4‑punktową korekcję zniekształceń, co pozwala ustawić projektor nieidealnie na wprost ekranu i nadal mieć prosty obraz. Oba modele oferują zoom cyfrowy 50–100%, Wi‑Fi 2.4 i 5 GHz oraz wsparcie dla Chromecast i AirPlay (w wersji ATV), co ułatwia rzutowanie obrazu ze smartfona czy laptopa.
Kluczowe parametry techniczne (w praktyce)
Rozdzielczość, jasność, kontrast i optyka
Starszy ETOE Seal Pro to projektor 1080p z jasnością deklarowaną na poziomie ok. 1000 ANSI lumenów, z obsługą HDR i dekodowaniem 4K (czyli przyjmuje sygnał 4K, ale wyświetla go w 1080p). Nowa wersja podnoszona jest do 1300 ANSI lumenów przy tej samej natywnej rozdzielczości 1920×1080 i nadal obsługuje HDR, co powinno przełożyć się na jaśniejszy obraz przy tym samym rozmiarze projekcji.
W obu modelach technicznie mamy kontrast 3000:1 i współczynnik rzutu 1,23:1, co pozwala uzyskać duży obraz z relatywnie niewielkiej odległości (np. około 2–2,5 m dla 80–100 cali, w zależności od ustawień, według parametrów możemy wyświetlić max. 120 cali dla nowej wersji i 150 cali dla starszej). Stara wersja bazuje na podobnej optyce, więc różnice w praktycznych odległościach projekcji będą minimalne, natomiast nowa jasność 1300 ANSI powinna lepiej „przepchnąć” obraz przy większych przekątnych.
W praktyce test starszego ETOE Seal Pro wskazał na bardzo dobrą ostrość obrazu, żywe kolory i zaskakująco dobrą czytelność nawet przy częściowo odsłoniętych oknach, ale nadal z wyraźną poprawą po przyciemnieniu pomieszczenia. W ostatniej recenzji chwaliłam go za „jasny i ostry obraz” oraz bardzo dobry stosunek jakości do ceny, z zastrzeżeniem, że jak każdy projektor LED, najlepiej sprawdza się wieczorem.
Nowa wersja 1300 ANSI wypada jeszcze lepiej w półcieniu – obraz jest bardziej kontrastowy, biel mniej „szara”, a przy większych przekątnych (100+ cali) widać przewagę dodatkowych lumenów, szczególnie w scenach o mieszanym, jasnym oświetleniu. Nie zmienia to faktu, że to nadal projektor domowy – do oglądania w dzień przy pełnym słońcu będziesz potrzebował/-a rolet. Za to wieczorem potrafi dać bardzo kinowy obraz.
Dźwięk i złącza.
Nowy Seal Pro 1300 ANSI ma podwójne głośniki o łącznej mocy 20 W, z kilkoma trybami dźwięku. Jak na moje ucho starszy model posiada podobny zestaw. Złącza są klasyczne: HDMI 2.1, USB, wyjście AV/audio oraz wejście zasilania DC – w obu generacjach to podobny zestaw, wystarczający do podłączenia konsoli, dekodera czy pendrive’a
Starszy Seal Pro otrzymał całkiem niezłe głośniki, które sprawdzają się do filmów i seriali bez konieczności natychmiastowego podłączania soundbara. Nowa wersja z 20‑watowym audio ma dawać bardziej wciągający dźwięk – w mieszkaniu spokojnie „nagłaśnia” standardowy salon, choć audiofil i tak będzie celował w zewnętrzny system dźwiękowy. Wentylator jest słyszalny w obu modelach, szczególnie w cichych scenach, ale zwykle ginie pod ścieżką dźwiękową filmu.
Sieć i żywotność.
Obie wersje oferują dwuzakresowe Wi‑Fi 2.4/5 GHz i Bluetooth, co ułatwia sparowanie z bezprzewodowymi głośnikami i kontrolerami. Żywotność źródła światła deklarowana dla obu modeli to aż 160 000 godzin – to marketingowo bardzo wysoki wynik. W praktyce oznacza, że przy normalnym użytkowaniu przez kilka godzin dziennie przez lata nie powinieneś/-aś martwić się o zużycie lampy czy LED.
Automatyka obrazu.
Automatyczna regulacja ostrości i trapezu w starym Seal Pro była realnym hitem – projektor bardzo szybko ustawia ostrość, niweluje krzywizny, i że w praktyce możesz go po prostu postawić, a obraz sam „układa się” na ścianie. Nowa wersja korzysta z tej samej idei. Warto jednak zaakcentować automatyczną korekcję oraz 4‑punktową regulację – to działa!
System i płynność.
Już starszy model otrzymał system Google TV, który działa sprawnie, ale sporadycznie zdarzały się lekkie przycięcia interfejsu. To typowe dla projektorów z wbudowanym smart TV w tej cenie – nie jest to poziom topowych telewizorów za kilka tysięcy złotych, ale do Netflixa i YouTube’a w pełni wystarcza. Nowa wersja 1300 ANSI nie deklaruje mocniejszego procesora, ale nowszy software Google TV 3.0, który wygładził te drobne zacięcia.
Krótko mówiąc w codziennym użytkowaniu nowa wersja Seal Pro daje ci bardzo podobne wrażenia jak poprzednik, tylko z jaśniejszym obrazem i nieco lepszym dźwiękiem – oba sprawdzą się świetnie wieczorem, ale jeśli planujesz duży obraz lub nie masz idealnie ciemnego pokoju, nowszy model jest wyraźnie bezpieczniejszym wyborem.
Wady i zalety
Zalety wspólne obu wersji
- Natywne Full HD z żywymi kolorami i obsługą HDR – idealne do filmów i seriali w 1080p.
- Pełnoprawne Google TV z dostępem do Netflixa i innych platform, bez potrzeby dokupowania dodatkowego sticka.
- Bardzo wygodna automatyczna regulacja ostrości i korekcji trapezu, która „ratuje” obraz, gdy projektor stoi pod kątem.
- Dobry stosunek jakości do ceny.
Dodatkowe plusy nowej wersji 1300 ANSI
- Wyższa jasność 1300 ANSI – lepsza czytelność przy większym ekranie i w półcieniu, bardziej „punchy” obraz.
- Wzmocniony system audio 20 W z kilkoma trybami dźwięku.
- Google TV 3.0 z wbudowanym, certyfikowanym Netflixem i nowoczesnym interfejsem.
Wady i ograniczenia
- Wentylatory są słyszalne
- Mimo wysokiej jasności wciąż wymaga przygaszenia światła do komfortowego oglądania, szczególnie przy ciemnych filmach.
- Brak deklarowanych dużych zmian hardware’owych poza jasnością i drobnymi poprawkami – posiadacze starszego Seal Pro nie zobaczą przeskoku na miarę „nowej generacji”.
Jeżeli dopiero kupujesz projektor, nowa wersja ma wszystkie mocne strony poprzednika i usuwa część największych wątpliwości (jasność, starszy system), ale jeśli już masz starszego Seal Pro i oglądasz głównie wieczorem w zaciemnionym pokoju, upgrade może nie być wart pełnej ceny.
Podsumowanie i rekomendacje
Patrząc całościowo, ETOE Seal Pro w nowej wersji 1300 ANSI to dopracowana ewolucja bardzo udanego projektora, a nie zupełnie nowe urządzenie. Dostajesz wyższą jasność, lepsze nagłośnienie i świeższe Google TV 3.0, ale wciąż w dobrze znanej, kompaktowej formie z wygodną automatyką ustawiania obrazu.
Komu najbardziej się opłaca nowa wersja?
- Jeśli dopiero kupujesz pierwszy projektor do mieszkania i budżetowo celujesz w tę półkę – zdecydowanie warto iść w wersję 1300 ANSI, bo dopłata do jaśniejszego, nowszego modelu jest w praktyce mała, a komfort obrazu większy.
- Jeśli często oglądasz przy lekkim świetle (lampka, rozszczelnione rolety) albo planujesz ekran 100 cali i więcej – dodatkowe lumeny z nowej wersji i mocniejsze głośniki realnie poprawią odbiór filmów.
- Jeśli cenisz absolutną prostotę – „postaw, włącz, oglądaj”- nowa automatyka i Google TV 3.0 ułatwiają życie bardziej niż starsze rozwiązania.
Kto może zostać przy starszym Seal Pro lub rozejrzeć się za czymś innym?
- Jeśli już masz starszego Seal Pro, oglądasz tylko wieczorami w dobrze zaciemnionym pokoju i nie przeszkadza Ci szum wentylatora, zysk z przejścia na 1300 ANSI może być za mały w stosunku do ceny nowego urządzenia.
- Jeśli spodziewasz się absolutnej ciszy pracy i płynności jak w topowych telewizorach, ani stary, ani nowy Seal Pro nie spełni takich marzeń – to nadal projektory z segmentu „rozsądna cena, bardzo dobry kompromis”.
Werdykt:
Nowy ETOE Seal Pro 1300 ANSI jest bardzo opłacalny dla kogoś, kto kupuje pierwszy projektor i chce gotowe rozwiązanie z Google TV oraz jak najmniejszą liczbą kompromisów w kwestii jasności i wygody. Posiadacze starszej wersji powinni rozważyć upgrade głównie wtedy, gdy czują niedosyt jasności przy większym ekranie – w przeciwnym razie lepiej poczekać na kolejną generację.
Tabela techniczna – stary ETOE Seal Pro vs nowy ETOE Seal Pro 1300 ANSI
| Cecha |
|
|
| Natywna rozdzielczość |
|
|
| Jasność |
|
|
| Obsługa HDR |
|
|
| Dekodowanie 4K |
|
|
| Kontrast |
|
|
| System Smart TV |
|
|
| Sterowanie głosowe |
|
|
| Głośniki |
|
|
| Automatyczna ostrość |
|
|
| Automatyczna korekcja trapezu |
|
|
| Zoom cyfrowy |
|
|
| Odległość projekcji |
|
|
| Rozmiar projekcji |
|
|
| Współczynnik rzutu |
|
|
| Wi‑Fi |
|
|
| Pyłoszczelność |
|
|
| Żywotność źródła światła |
|
|
| Złącza |
|
|
| Bluetooth |
|
|
Materiał został zrealizowany w ramach współpracy z Zigbuy.pl. Producent nie miał jakiegokolwiek wpływu na opinię recenzującego urządzenie.
Mamy dla Was link i kod zniżkowy: ETOE Seal Pro Google TV Projektor za 1 299,00 zł: https://bit.ly/3QuJvir Kod: techno200

Obserwuj nas na Google News
Zobacz również:
- Który wybrać: JIGOO C200 czy Xiaomi G20 Lite? Sprawdziłam je w praktyce
- Wanbo Mozart 1 Pro kontra ETOE Seal Pro – który przenośny projektor domowy jest naprawdę wart zakupu?
Czy warto dopłacić do stacji czyszczącej? – Test pionowego odkurzacza Jigoo V700 z automatycznym opróżnianiem kurzu
Źródło zdjęć: Tech Lady Explorer (Technosenior)


