Test realme GT – zabójca flagowców? – sprawdziliśmy

Realme GT został wypuszczony w dwóch wariantach kolorystycznych: czarno-żółty (racing yellow) oraz niebieski (speed blue). Jednak na tym różnice się nie kończą. Wersja żółta otrzymała plecki wykonane ze skóry wegańskiej i tworzywa sztucznego oraz w środku znajdziemy 12 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci na pliki. W wersji niebieskiej mamy za to szkło, 8 GB RAM i 128 GB pamięci na pliki.

Niewielka różnica jest również w rozmiarze: racing yellow – 73,3 x 9,1 x 186,5 mm, speed blue – 73,3 x 8,4 x 186,5 mm. Waga: 186g/186,5g (speed blue/racing yellow). Oba warianty dobrze leżą w dłoni (chociaż wersja żółta jest bardziej stabilna, wersja szklana jest nieco śliska), a wszystkie przyciski na prawej krawędzi znajdują się dokładnie tam gdzie powinny – są w zasięgu. Z racji, że nadal nie jest to mały smartfon, to obsługa jedną ręką nie jest zbyt wygodna. Chyba, że włączymy tryb jednoręczny.

W moje ręce trafiła wersja niebieska i muszę przyznać, że nie robi ona tak dużego wrażenia jak wersja żółta. Skórka na plecach, kolor przecięty czarnym paskiem połączonym z wyspą z aparatami robi naprawdę wrażenie. Tutaj widać już na odległość, że to właśnie ten model, a nie konkurencyjny. Mimo wszystko mój model też nie wygląda źle – ładna fakturka przypominająca choinkę też może się podobać. Aczkolwiek wersja ta bardziej jest narażona na zbieranie brudu i odciski palców i co za tym idzie szybko wyląduje w etui, który znajdziemy w opakowaniu. Wersja żółta jest tak przyjemna w dotyku, że mogłabym nosić go bez etui, gdyby tylko nie było tej wystającej wyspy…

Dodam jeszcze, że smartfony nie posiadają żadnej klasy wodoodporności.

Z przodu smartfonu znajdziemy płaski ekran ze szkła z bardzo niewielkimi ramkami po bokach oraz na górze i nieco szerszym podbródkiem (Screen Ratio 91,7%) oraz jednym aparatem umieszczonym w kółeczku w lewym, górnym rogu. Całość łączy ramka w kolorze dopasowanym do obudowy w wersji niebieskiej i czarnej w wersji żółtej. Oczywiście wszystko jest idealnie dopasowane, nic nie trzeszczy, nic się nie ugina.

Na spodzie obudowy znajdziemy mikrofon, głośnik multimedialny (jeden ze stereo), gniazdo USB C oraz wyjście mini Jack. Zwolennicy mini Jack zapewne bardzo się ucieszą, że producent o nich nie zapomniał. Jeżeli chodzi o dźwięk, to miło, że realme GT otrzymał głośniki stereo. Muzyka z nich płynąca jest dobrej jakości i powinna zadowolić nie jednego użytkownika. Na pewno pozwoli to na dużo lepsze doznania słuchowe podczas długich godzin przy grach czy filmikach z YouTube. Dobrą wiadomością jest również to, że BT 2.0 obsługuje kodeki LDAC , aptX HD i TWS+.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń – jest OK.

Na lewej krawędzi znajdziemy szufladkę na 2 karty SIM (niestety bez dodatkowej karty pamięci) i przyciski głośności. Na prawej krawędzi natomiast znajdziemy tylko włącznik / wyłącznik. Na koniec dodam, że wszystkie przyciski są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia.

Jeśli chodzi o ekran, to realme GT otrzymał wyświetlacz Super AMOLED, 6,43″ z rozdzielczością 2400×1080 FHD+, gęstością pikseli 409 PPI i odświeżaniem 120 Hz (panel dotykowy – 360 Hz). Sam ekran pokrywa 91,7% powierzchni przodu telefonu, a w lewym górnym rogu znajdziemy niewielkie wycięcia w kształcie koła, w którym umieszczono przedni aparat.

Co tu dużo mówić ekran wypada świetnie. Obraz jest wyraźny, o dobrym kontraście i wystarczająco dobrych kątach widzenia. Krawędzie czcionek są ostre, a całość jest czytelna. Komfortowo można pracować również na dworze w słoneczne dni. Smartfon oferuje oczywiście możliwość dopasowania parametrów ekranu takich jak: temperatura ekranu (zimna, domyślna, cieplejsza), tryb kolorów ekranu (żywy, delikatny, olśniewający) czy jasność, ale również posiada dodatkowy tryb ciemny z dodatkowymi ustawieniami (wzmocniony, średni, delikatny itp.) oraz tryb ochrony oczu. Co więcej nie znajdziemy w nim diody powiadomień, ale za to dostępny jest AOD zwany jako – „ekran zawsze aktywny”.

Ponadto w ekranie umieszono czytnik linii papilarnych, który działa jak najbardziej poprawnie i wystarczająco szybko, chociaż zdarzały się momenty, gdy musiałam przyłożyć palec z 2-3 razy.

Poza czytnikiem linii papilarnych oraz standardowymi funkcjami odblokowania jakimi są pin, wzór czy hasło, do dyspozycji mamy również odblokowanie telefonu przez skanowanie twarzy. Następuje to dosyć szybko, poza pojedynczymi przypadkami np. w nocy przy bardzo słabym oświetleniu. Powszechnie jednak wiadomo, że takie odblokowanie twarzą nie należy do najbezpieczniejszych metod.

Podobnie też jak już w wielu modelach, możemy włączyć obsługę gestami. Oprócz gestów możemy też włączyć standardową dolną belkę z przyciskami oraz inteligentny pasek boczny. Zatem każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej