Test realme GT Master Edition – przygotowany do podróży

realme GT Master Edition w Polsce można zakupić w 3 wariantach kolorystycznych: Luna White (Biały), Cosmos Black (Czarny) oraz w edycji limitowanej Voyager Grey (Szary). Podobnie też jak we wcześniejszym modelu GT, również tutaj znajdziemy dwa warianty wykończenia.

Wersja biała i czarna została wykonana z tworzywa sztucznego, a wersja szara otrzymała plecki ze skóry wegańskiej i ciekawą fakturę stylizowaną na walizkę podróżną. Do wyboru mamy też 2 warianty pamięci: 8/256 GB lub 6/128 GB. Niewielka różnica jest również w rozmiarze: White (Luna)/Black (Cosmos): 159.2×73.5×8.0(mm), Voyager Grey: 159.2×73.5×8.7(mm) oraz wadze: Luna White/Cosmos Black:174g, Voyager Grey:180g.

Test realme GT – zabójca flagowców? – sprawdziliśmy

Oba warianty dobrze leżą w dłoni (chociaż wersja szara pokryta skórą będzie nieco mniej śliska), a wszystkie przyciski na prawej krawędzi znajdują się dokładnie tam gdzie powinny – są w zasięgu. Smartfon jest bardzo smukły i całkiem nieźle operuje się na nim jedną ręką. Wiadomo nadal nie należy do najmniejszych, ale mimo wszystko jest bardzo wygodny w użytkowaniu.

W moje ręce trafiła wersja biała, która zyskała delikatnego matowego połysku (trochę przypomina perłowy kolor). Szczególnie widać to w świetle.  Zapewne sporo osób zwróci jednak uwagę na wersję szarą, gdyż ona została pokryta wspomnianą skórą wegańską, co nadaje jej wyjątkowości, ale mimo wszystko wersja biała, która trafiła w moje ręce też jest OK. Nie palcuje się też zbytnio, chociaż wystające aparaty i tak przemówią za etui. W opakowaniu znajdziemy szare silikonowe plecki. Chyba jednak wolałabym w tym przypadku przeźroczyste. Ten gładki szary odbiera mu uroku.

Test realme narzo 30A – budżetowiec z pazurem i do kilku dni bez ładowania

Dodam jeszcze, że smartfony nie posiadają żadnej klasy wodoodporności.

Z przodu smartfonu znajdziemy płaski ekran (dokładnie ten sam co w realme GT) ze szkła z bardzo niewielkimi ramkami po bokach oraz na górze i nieco szerszym podbródkiem (Screen Ratio 91,7%) oraz jednym aparatem umieszczonym w kółeczku w lewym, górnym rogu. Całość łączy srebrna ramka. Oczywiście wszystko jest idealnie dopasowane, nic nie trzeszczy, nic się nie ugina.

Na spodzie obudowy znajdziemy mikrofon, głośnik multimedialny (niestety tylko mono), gniazdo USB C oraz wyjście mini Jack. Zwolennicy mini Jack zapewne bardzo się ucieszą, że producent o nich nie zapomniał. Jeżeli chodzi o dźwięk, to szkoda, że nie znajdziemy tutaj głośników stereo, które są w starszym bracie czyli realme GT. Nie mniej muzyka z nich płynąca jest czysta, wyraźna i całkiem dobrej jakości chociaż odrobinę płaska i bez większych basów. Na pewno wystarczy nam do codziennego użytkowania – krótkie filmiki, telekonferencje, rozmowy głośnomówiące, podcasty. Gdy jednak zapragniemy czegoś więcej, to wystarczy sięgnąć po słuchawki – zarówno te przewodowe jak i te po BT.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń – jest OK.

Na lewej krawędzi znajdziemy szufladkę na 2 karty SIM (niestety bez dodatkowej karty pamięci) i przyciski głośności. Na prawej krawędzi natomiast znajdziemy tylko włącznik / wyłącznik. Na koniec dodam, że wszystkie przyciski są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia.

Jeśli chodzi o ekran, to w realme GT Master znajdziemy dokładnie ten sam wyświetlacz co w realme GT. Jest to Super AMOLED od Samsunga, 6,43″ z rozdzielczością 2400×1080 FHD+, gęstością pikseli 409 PPI, jasnością 430 nitów , kontrastem 5000000:1, 16,7 mln kolorów i odświeżaniem 120 Hz (można włączyć 60 Hz , panel dotykowy – 360 Hz). Sam ekran pokrywa 91,7% powierzchni przodu telefonu, a w lewym górnym rogu znajdziemy niewielkie wycięcia w kształcie koła, w którym umieszczono przedni aparat.

Powtórzę się zatem również tutaj: ekran wypada świetnie. Obraz jest wyraźny, o dobrym kontraście i wystarczająco dobrych kątach widzenia. Krawędzie czcionek są ostre, a całość jest czytelna. Komfortowo można pracować również na dworze w słoneczne dni (jasność 430 (600nits HBM, 1000nits Peak brightness)). Smartfon oferuje oczywiście możliwość dopasowania parametrów ekranu takich jak: temperatura ekranu (zimna, domyślna, cieplejsza), tryb kolorów ekranu (żywy, delikatny, olśniewający) czy jasność, ale również posiada dodatkowy tryb ciemny z dodatkowymi ustawieniami (wzmocniony, średni, delikatny itp.) oraz tryb ochrony oczu. Co więcej nie znajdziemy w nim diody powiadomień, ale za to dostępny jest AOD zwany jako – „ekran zawsze aktywny”.

Ponadto w ekranie umieszczono czytnik linii papilarnych, który działa jak najbardziej poprawnie i wystarczająco szybko, chociaż zdarzały się momenty, gdy musiałam ponownie przyłożyć palec.

Test realme narzo 30 5G – niedrogi, a jednocześnie nowoczesny

Poza czytnikiem linii papilarnych oraz standardowymi funkcjami odblokowania jakimi są pin, wzór czy hasło, do dyspozycji mamy również odblokowanie telefonu przez skanowanie twarzy. Nie należy ono do najbezpieczniejszych metod, ale dobra wiadomość jest taka, że nie udało mi się odblokować telefonu zdjęciem. Samo odblokowanie natomiast następuje dosyć szybko, poza pojedynczymi przypadkami np. w nocy przy bardzo słabym oświetleniu.

Podobnie też jak już w wielu modelach, możemy włączyć obsługę gestami. Oprócz gestów możemy też włączyć standardową dolną belkę z przyciskami oraz inteligentny pasek boczny. Zatem każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej