Pierwszym, co rzuca się w oczy po wyjęciu sprzętu z opakowania, są jego rozmiary. Zazwyczaj czytając o modemach 4G/LTE mamy na myśli kieszonkowe urządzenie z funkcją routera Wi-Fi. TP-Link Archer MR500 ma wymiary klasycznego routera stacjonarnego – 202 × 141 × 33.6 mm – to w zasadzie małe centrum sterowania wszystkim co związane z obsługą sieci domowej.

Niestety nie jest to mobilny modem, ale umieszczony w najdogodniejszym miejscu w domu, biurze itp. ma nam dostarczać internet operatora komórkowego. Router TP-Link cechują proste, lakoniczne linie i elegancki wygląd, co jest akurat rzeczą gustu. Czarna obudowa z podświetlonymi na biało diodami wygląda elegancko. Niestety fortepianowy połysk sprawia, że widać na nim każdy dotyk palców.
Po włączeniu świeci delikatnie i nie powinien przeszkadzać nawet w sypialni. W przypadku urządzenia, które umieszczone w najdogodniejszym miejscu w domu, biurze itp. ma nam dostarczać Internet operatora komórkowego, jakość wykonania nie jest może aż tak istotna. Mimo wszystko – fajnie jest poczuć, że kupiliśmy solidny kawał sprzęt a nie plastikową zabawkę.
Na wyświetlaczu pokazywane są informacje o stanie połączenia, stanie sieci Wi-Fi i sile sygnału. Ciekawym patentem jest nadanie kontrolkom kształtu symbolu funkcji, za jakie odpowiadają.
Test TP-Link Archer C64 – stabilna i szybka za mniej niż myślisz
Na tyle urządzenia mieści się gniazdo na karty SIM 4G/LTE (nanoSIM), 3 porty LAN 10/100Mb/s, 1 port LAN/WAN 10/100Mbps, przyciski Reset, WPS, włącznik sieci Wi-Fi i urządzenia oraz gniazdo zasilania i 2 antenowe.
Na spodzie routera, obok kauczukowych nóżek, znajdują się też otwory montażowe, pozwalające na zawieszenie sprzętu na lub pod jakąś powierzchnią (na ścianie, pod biurkiem). Archer MR500 chłodzony jest pasywnie przez otwory wentylacyjne w dnie oraz szczeliny w ściankach bocznych. Jest to system w zupełności wystarczający, gdyż sprzęt prawie się nie nagrzewa.


