Realme Watch 3 jest stosunkowo tanim zegarkiem (z lekkimi ulepszeniami względem poprzednika), zatem nie spodziewajmy się tutaj zaawansowanych systemów czy możliwości dogrywania zewnętrznych aplikacji. Z drugiej jednak strony znajdziemy w nim wszystko to, co przyda się w codziennym użytkowaniu, a nawet więcej. Idąc od początku.
W testowanym smartwatchu znajdziemy oczywiście takie funkcje jak liczenie kroków (z racji braku GPS to nie są one zbyt dokładne), kalorii, czasu czy monitoring czynności sportowych. Do dyspozycji mamy kilkanaście dyscyplin ustawionych w zegarku i kolejne kilkadziesiąt, które możemy podmienić w aplikacji. Czyli w sumie jest ponad 100 dyscyplin. Po prostu wybieramy swoje ulubione i mamy je zawsze pod ręką. Pamiętajmy też, że ta wersja nie posiada swojego modułu GPS, a korzysta tylko z GPS smartfonu. Zatem nie wybierzemy się na biegi bez telefonu jeżeli zależy nam na precyzyjniejszym pomiarze. Moduł GPS znajdziemy np. w zeszłorocznym Watch 2 Pro.
Co więcej testowany model posiada klasę wodoodporności IP68. Nie znajdziemy jednak w nim dyscyplin wodnych, co może tylko sugerować, że raczej na basen nie powinniśmy go zabrać. Owszem nie powinna mu zaszkodzić zachlapanie wodą podczas mycia naczyń czy rąk, ale z basenem jednak bym uważała. Tak samo z prysznicem. Po treningu wszystkie swoje wyniki możemy prześledzić oczywiście w aplikacji.
Może nie jest ona jakaś bardzo złożona, ale dostarczone podstawowe informacje wystarczą nam całkowicie. Gdy oczekujemy bardziej zaawansowanych analiz, to trzeba będzie sięgnąć po nieco droższe modele.
Kolejną funkcją jest monitoring snu. Ciężko mi powiedzieć czy pomiary są idealne, ale na pewno nie zauważyłam jakiś dziwnych anomalii, które wskazywałyby, że coś jest nie tak. No może jakieś pojedyncze skoki tętna, ale to raczej nic dziwnego i można uznać za błąd pomiaru. To jednak nadal jest dosyć tanie urządzenie.
Dostępny jest też stały pomiar tętna czy stresu. Obserwowałam swój organizm przez kilka dni czy porównałam wyniki z drugim dużo droższym modelem i wyniki były nawet dosyć zbliżone. Również pomiary względem tego jak się czułam czy też byłam na intensywnym spacerze czy też podczas odpoczynku, wypadały OK.

Nie zabrakło tutaj również pomiaru SpO2 – saturacja krwi. W aplikacji możemy włączyć pomiar ciągły w określonych z góry odstępach czasu i tylko jak jesteśmy bez ruchu. W poprzedniku był tylko pomiar na żądanie. Wyniki? Tutaj czasami pojawiały się dziwne anomalie np. nagle poziom spadł mi do 80%. Wiadomo, że był to pojedynczy skok, ale starsze osoby mógłby mocno zaniepokoić. Szczególnie w okresie pandemii.
Ponadto mamy tutaj standardowe funkcje jak: możliwości sterowania migawką aparatu, możliwości sterowania muzyką na smartfonie, pogoda, możliwości odnajdywania telefonu, przypomnień o ruchu i wodzie, medytacji czy powiadomień. W przypadku powiadomień, to możemy je podejrzeć, ale nie odpowiemy na nie. Tego często nie mają również droższe modele więc nie jest to niczym dziwnym. Jedyne tylko, co zauważyłam, to czasami powiadomienie przyszło mi z lekkim opóźnieniem.

Na koniec jeszcze bateria. realme Watch 3 otrzymał ogniowo o pojemności 340 mAh, które naładujemy do pełna w ok. 2,5h poprzez magnetyczną podstawkę dołączoną do zestawu. Producent deklaruje czas pracy ok. 7 dni. Mi udało się przy 1 treningu, włączonych pomiarach i notyfikacjach wyciągnąć 4-5 dni. Jest to trochę mniej niż w poprzedniku, bo w realme Watch 2 ładowarki szukałam po około 1,5 tygodniu, ale też nie było ciągłego pomiaru Sp02, rozmów przez BT czy ekran był mniejszy. Przy bardziej intensywnym użytkowaniu ten czas jeszcze się skróci.


