Istotna różnica między nowymi modelami jest w ich wnętrzu. Sercem Xiaomi 12T jest bowiem MediaTek Dimensity 8100-Ultra, a Xiaomi 12T Pro najnowszy flagowy Qualcomm Snapdragon 8+ Gen 1.
Ponadto w testowanym modelu znajdziemy:
- RAM: 12 GB LPDDR5 (możliwa jest też wersja z 8 GB)
- ROM: 256 GB UFS 3.1
- Układ graficzny: Adreno 730
- Karty SIM – dual SIM, nano SIM, obie obsługują sieć 5G
Chipset Qualcomm Snapdragon 8+ Gen 1 jest aktualnie najmocniejszym procesorem w rodzinie. Producent deklaruje, że nowy 4nm procesor poszedł o krok dalej w utrzymaniu niskiego poziomu zużycia energii przy jednoczesnym zapewnieniu mega wydajności. To co na pewno mogę powiedzieć, to to, że widzę zauważalną różnicę pomiędzy działaniem Xiaomi 12T Pro, a Xiaomi 12 Pro, który otrzymał nieco starszy model procesor, czyli Qualcomm Snapdragon 8 Gen 1. Mam wrażenie, że 12T Pro mniej się grzeje (chociaż nie oznacza to, że w ogóle się nie grzeje, bo napisałabym wtedy nieprawdę – można go zagrzać spokojnie przy bardziej wymagających operacjach) i lepiej zarządza energią.
Bateria nie leci na łeb na szyję jak w przypadku flagowego 12 Pro. Może nie jest to jakiś mega wielki skok, ale dłużej mogłam przetrwać z dala od ładowarki – nawet cały dzień. Jak już jesteśmy przy baterii, to mamy tutaj ogniwo o pojemności 5000 mAh oraz bardzo szybkie ładowanie – 120W HyperCharge. Ładowanie do 100% trwa niecałe 20 minut.
Poza tym smartfon w codziennym użytkowaniu radzi sobie z dużą ilością uruchomionych aplikacji, bez problemu uruchomimy też na nim bardziej wymagające gry czy aplikacje. Nie zauważyłam też, aby coś się przycinało czy spadała wydajność. Potwierdza to również wynik w AnTuTu na poziomie ponad 1 mln punktów.
No i nie zapomnijmy o obsłudze sieci 5G, chociaż w Polsce to nie ma jeszcze jakiegoś większego znaczenia – ciągle infrastruktura jeszcze nie jest jakoś super przygotowana.
Smartfon zarządzany jest oczywiście przez system Android w wersji 12 oraz nakładkę MIUI 13, którego raczej nie muszę już przedstawiać. Działa on również wystarczająco płynnie i szybko. Nie jest to czysty android i mam ciągle wrażenie jest zbyt przeładowany.
Dla porządku dodam, że smartfon wyposażono oczywiście w takie rozwiązania jak
- Wi-Fi 6, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6, dual-band, Wi-Fi Direct, hotspot
- NFC
- Bluetooth 5.2, A2DP, LE
- Obsługa LTE B20 – Tak
- USB: Type-C 2.0, USB On-The-Go
- Podczerwień
- Czujniki: Akcelerometr, Zbliżeniowy, Światła, Magnetometr, Żyroskop, Grawitacyjny, Czytnik linii papilarnych w ekranie
- GPS: A-GPS, GPS, GLONASS, Beidu, Galileo
W codziennym użytkowaniu zarówno Wi-Fi, Bluetooth jak i GPS działają bez zarzutu. Smartfon oczywiście obsługuje płatności NFC.
I na koniec aparat.

W Xiaomi 12T Pro znajdziemy następujący zestaw:
- Aparat tylny
- ƒ/1.69, Samsung ISOCELL HP1, 1/1,22″, 0,64μm 4-in-1 binning 1,28μm, 16-in-1 Super Pixel 2,56μm, 85° FOV, 8P, OIS (200 MP) (główny aparat ultrawide)
- ƒ/2.4, 1,75μm, 1/5″, 3P, 81,6° FOV (2 MP) (makro)
- ƒ/2.2, 1,12μm, 1/4″, 5P, 120° FOV (8 MP) (ultraszerokokątna)
- Lampa błyskowa
- Aparat przedni: 20 MP, ƒ/2,24, 0,8µm, 78° FOV

Na temat pseudo obiektywu macro 2 Mpx już się wielokrotnie wypowiadałam wiec pozwólcie, że pominę, bo za bardzo nie ma o czym pisać. Szeroki kąt również nie przeszedł żadnych zmian i nadal mamy tylko 8 Mpx. Trochę szkoda, bo można było pozbyć się obiektywu macro, a w zamian za to podnieść jakość szerokiego kąta. Aż się prosi, aby był to minimum 12 Mpx. Konkurencja w tej kwestii zadziałała wzorowo.
Jeśli chodzi o obiektyw główny, to podchodziłam do niego z wielkim dystansem. Bo po co komu te 200 Mpx? Nie dość, że to duże, to jeszcze sporo zajmuje miejsca – momentami nawet 60 MB. Tym bardziej, że standardowo i tak zdjęcie jest dzielone na 16 (mamy system 16-in-1) i ostatecznie zdjęcie w trybie auto ma standardowe 12,5 Mpx. Poza wielkością pliku i różnicą w balansie bieli nie zauważyłam jakiś kosmicznych różnic pomiędzy wersją 12,5 Mpx, a 200 Mpx. Zatem zapewne nigdy nie użyjemy trybu 200 Mpx. Chyba, że dla testu. Ciekawostką jest jeszcze to, że zanim włączymy wspomniane 200 Mpx, to mamy jeszcze rozdzielczość przejściową – 50 Mpx. I ta już może być bardziej przydatna 🙂.
No dobra, a jak z jakością zdjęć ? Może tym razem wypunktuję. Na plus zaliczyłabym:
- bardzo ładne kolory – może podbite, ale te zdjęcia mają w sobie to coś, co sprawia, że nie chce się ich obrabiać przy wrzucaniu na Instagram
- duża szczegółowość kadru, szczególnie w trybie 200 Mpx
- świetne zdjęcia nocne
- zoom x2, a nawet x5 nadaje się do zbliżeń i zdjęć macro
- krótki czas zapisu zdjęcia w 200 Mpx – nie przycina się
- świetnie wyglądające portrety
- funkcja Pro Focus, którą poznaliśmy w flagowym Xiaomi 12 Pro – działa świetnie nawet w trybie zdjęciowym – aparat dobrze łapie ostrość na twarz, osobę lub oko
- tryby kreatywne (malowanie światłem itp.)
Na minus:
- zdjęcia w 200 Mpx ważą nawet 60 MB
- balans bieli różny pomiędzy auto, 50 Mpx, a 200Mpx i standardowo szerokim kątem
- smartfon potrafi zepsuć dogłębnie kolor czerwony – kwiaty często są plamą
- zdarzają się momenty z prześwietleniami (gdy mamy dużo drzew, gdy mamy przejścia z ciemnego do jasnego – np. w pochmurny dzień)
- na x1 nie można zbyt blisko podejść do obiektu – nie łapie ostrości
- funkcja 200MP Xiaomi ProCut idzie na łatwiznę – spodziewałam się tutaj jakiegoś algorytmu, a telefon tylko przycina zdjęcie do rożnych formatów – do tego często ucina ważne elementy kadru
Smartfon nie otrzymał zoomu optycznego. Mamy tylko do dyspozycji cyfrowy, który przy x2 wypada o dziwo bardzo dobrze, a nawet przy x5 jest jeszcze jakoś znośnie. Chociaż widać już szumy i nieostrości. Szczególnie przy gorszej pogodzie i w trybie nocnym.
Selfie również wypada naturalnie i dobrze jakościowo. To co? Zapraszam na przykładowe zdjęcia:
Co do filmów, to jestem nimi bardzo mile zaskoczona. Funkcja Pro Focus sprawdza się rewelacyjnie. Poza tym filmy możemy nagrać aż w 8K 24 kl./s. Do dyspozycji jest też 4K, 1080P oraz 720P w 60kl./s.
Próbki poniżej:


