Niewielka zmiana względem poprzednika (Redmi Note 11) zadziała się również w środku. Testowany model otrzymał procesor Qualcomm® Snapdragon™ 685 (8 × Kryo™, taktowanie do 2.8 GHz), 4 GB pamięci RAM LPDDR4X oraz 64 / 128 GB pamięci UFS 2.2 na pliki. AnTuTu pokazało wynik na poziomie 310 tys. punktów. Zatem nie jest to demon prędkości ani w liczbach, ani w rzeczywistości. Potrafi się delikatnie przyciąć czy dłużej pomyśleć podczas otwierania jakieś aplikacji.
Nie mniej nie jest to niczym odbiegającym od innych modeli w tej klasie cenowej. Smartfon dobrze radził sobie z podstawowymi zadaniami – media społecznościowe, mniej wymagające gry, przeglądanie stron WWW, rozmowy telefoniczne, komunikacja SMS i komunikatorami czy pstrykanie fot. Owszem zdarzały mu się drobne zwolnienia, o których już wspomniałam wcześniej, ale przy 4 GB pamięci RAM to nie jest niczym dziwnym już. Co ciekawe w opcjach znajdziemy pozycję, którą możemy rozszerzyć pamięć RAM o dodatkowe 1 GB pamięci wirtualnej.
W sprzedaży dostępne są 2 warianty: 4/64 GB oraz 4/128 GB. Trochę szkoda, że producent zrezygnował z wersji z 6 GB pamięci RAM, która była już dostępna w poprzedniku. 4 GB zaczyna być już powoli bardzo skromnym parametrem, a przecież telefon nie kupujemy na kilka miesięcy, a bardziej z perspektywą 2-3 lat.
Miłym dodatkiem jest możliwość dołożenia dodatkowej karty pamięci micro SD. Jest to oddzielny slot zaraz obok 2 kart nano SIM.
Smartfon zarządzany jest przez system Android w wersji 13 oraz nakładkę MIUI 14 z aktualizacją zabezpieczeń z dnia 01.01.2023r. W codziennym użytkowaniu system działał poprawnie. Owszem możemy się doszukiwać błędów znanych z MIUI, ale 2 tygodnie to jednak trochę krótko by do wszystkich dotrzeć.
Dla porządku dodam, że Redmi Note 11 wyposażono w takie rozwiązania jak:
- Łączność:
- 4G LTE
- Bluetooth 5.1
- Wi-Fi 2.4G
- Wi-Fi 5G
- NFC
- Nawigację: GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo
- oraz czujniki: Żyroskop, Akcelerometr, Czujnik zbliżeniowy, Czujnik światła, Kompas cyfrowy
Jeżeli chodzi o Wi-Fi, Bluetooth jak i GPS, to w codziennym wszystko działa poprawnie.
Redmi Note 12, podobnie jak poprzednik Redmi Note 11, wyposażono w sporą baterię 5000 mAh. Oba smartfony obsługują szybkie ładowanie 33 W. Czas pracy na baterii również wypada podobnie i jak najbardziej pozytywnie. 2 – 3 dni użytkowania przy sporadycznym używaniu mediów społecznościowych, pojedynczych rozmowach czy SMS-ach jest jak najbardziej do osiągniecia. Przy bardziej hardkorowym użytkowaniu ładowarki będziemy szukać pod koniec dnia. Nie znajdziemy w nim ładowania indukcyjnego, ani zwrotnego, co w tej klasie sprzętu nie jest niczym dziwnym.
I na koniec aparat. Dla porównania z Redmi Note 11
| Redmi Note 12 | Redmi Note 11 | |
| Aparat tylny |
|
|
| Rozdzielczość nagrywania wideo |
|
|
| Aparat przedni |
|
|
Jak widać progres jest raczej niewielki. Zniknął czujnik do głębi, a szeroki kąt jest minimalnie szerszy. Nadal też ciągle pojawia się zbędne macro 2 Mpx. Kolejny raz się powtórzę: lepiej byłoby jakby zamiast tego zbędnego oczka pojawił się np. lepszy szeroki kąt. 8 Mpx to też nic nadzwyczajnego.

Jeśli chodzi o same zdjęcia, to przy ładnej pogodzie smartfon potrafi naprawdę mile zaskoczyć. Zdjęcia są miłe dla oka o bardzo ładnych kolorach i całkiem niezłych szczegółach. Szeroki kąt ma ich nieco mniej i zmienia się trochę kolorystyka, ale też daje radę. Trzeba mieć jednak na uwadze, że osoby czy zwierzęta w ruchu nie będzie łatwo uchwycić. Aparat nie jest za szybki, a i też brakuje mu stabilizacji optycznej. Nie mniej w ciągu dnia jest naprawdę przyzwoicie w tej klasie cenowej.
Czar pryska jednak gdy zrobi się szarówka lub chcemy zrobić zdjęcie nocne. Owszem mamy do tego tryb nocny, ale niewiele to pomaga poza tym, że kadr zostanie rozjaśniony. Niestety w ciemniejszych miejscach jest mega dużo szumów i nieostrości. Brak stabilizacji optycznej tez robi swoje. Zatem nie spodziewajcie się tutaj nie wiadomo czego.
Zdaję sobie sprawę, że to smartfon za 1000 zł i nie spodziewałam się jakości dorównującej flagowcom, ale jednak oczekiwałabym jakiegoś postępu względem poprzednika, a w tym przypadku niestety go za bardzo nie widać. Filmy też nagramy tylko maksymalnie w 1080p@30fps.
Aby nie zanudzać dłużej zapraszam do obejrzenia przykładowych zdjęć i filmów:


