Odpakowałam zestaw, to czas je podłączyć i zobaczyć jak grają. Same podłączenie jest oczywiście bardzo proste. Po wyjęciu słuchawek z etui od razu rozpocznie się proces parowania. Wystarczy tylko uruchomić BT np. w telefonie i odnaleźć w nim FI-GOKU i połączyć. Zapewne nikogo tutaj nie zaskoczę jak powiem, że w słuchawkach usłyszymy głos po japońsku. Nawigacja głosowa prowadzona jest przez Son Goku (Masako Nozawa) oraz Vegeta (Ryo Horikawa). Fani mangi będą pewnie zachwyceni. Poniżej tabelka jak to wygląda w przełożeniu na polski.

Kolejną ciekawostką jest to, że zestaw nie posiada aplikacji, a raczej nie ma takiej w języku polskim czy angielskim. Po wejściu na adres, który znajduje się pod QRCodem na opakowaniu możemy pobrać aplikację w języku japońskim. Po wejściu w opcję „EN” otrzymujemy informację, że taka wersja jest w trakcie przygotowania. Miejmy nadzieję, że pojawi się niedługo.

Jeśli chodzi o sterowanie DRAGONBALL Z x Final, to również jest ono bardzo proste i intuicyjne (podobna do testowanych ostatnio Final EVA2022). Wszystko opiera się o przyciski, które znajdują się na słuchawkach.

Mamy zatem możliwość zatrzymania i wznowienia odtwarzanego utworu, możemy przeskoczyć do następnego utworu czy poprzedniego czy też sterować głośnością. Standardowo też odbieranie / odrzucanie i zakończenie rozmowy czy z dodatkowych funkcji uruchomienie Asystenta głosowego. Nie miałam żadnego problemu z obsługą tych gestów czy też ich działaniem. Generalnie wszystko to co potrzebujemy jest pod ręką.
Podobnie jak w kolekcjonerskich Final EVA2022, również tutaj nie ma ANC. Mamy tylko do dyspozycji pasywną redukcję, która jest zależna od stopnia dopasowania słuchawek do naszego ucha. Dlatego też warto zadbać o odpowiednie gumki. I to w sumie jeden z niewielu minusów tego zestawu. Trzeba mieć jednak na uwadze, że licencja na użytek komercyjny postaci z bajek czy filmów też swoje kosztuje. Poza tym testowane pchełki grają naprawdę super.
Na stronie producenta możemy przeczytać:
„Dźwięk słuchawek bezprzewodowych zazwyczaj modelowany jest przez korektor oprogramowania, niestety jest to przyczyną zmęczenia podczas słuchania, szczególnie w paśmie wysokich tonów. Aby uniknąć takiego zjawiska podkreśla się nadmiernie niskie częstotliwości ale wtedy produkt nie jest zbalansowany.
Przeanalizowaliśmy od początku charakterystykę akustyczną przetworników i innych komponentów, aby osiągnąć jakość dźwięku, która jest wystarczająco zadowalająca nawet bez korektora programowego. Używamy korektora tylko do nieznacznego skorygowania dźwięków wysokiej częstotliwości powodowanych przez Bluetooth. Dzięki takiemu podejściu technicznemu uzyskaliśmy dobrze wyważony dźwięk , który łączy w sobie wysoką rozdzielczość, czysty wokal i mocny bas.
Słuchawki oprócz kodeków SBC i AAC obsługują również wysokiej jakości kodek aptX™. ”
Podobnie jak w testowanych niedawno Final EVA2022, również tutaj dźwięk, który płynie z tego zestawu jest bardzo miły dla ucha, bardzo szczegółowy i daje całkiem dobre wrażenia przestrzeni. Szczególnie w utworach, w których pojawiają się dźwięki z różnych kierunków – możemy bez problemu wskazać kierunek, z którego napłynął dany dźwięk. Bas jest raczej zrównoważony – nie ma tutaj mocnego dudnienia czy przeładowania – raczej jest dodatkiem do utworu.
Momentami mogło by go być minimalnie więcej i mógłby być nieco głębszy, ale generalnie jak na tego typu niewielkie słuchawki jest OK. Na moje ucho wszystkie dźwięki są bardzo zrównoważone – zarówno góra, dół jak i środek. Dobrze też są słyszalne słowa w utworach.
Oczywiście zdarzają się momenty (podobnie jak w Final EVA2022), gdy słuchawkom zabraknie odrobiny agresywnego brzmienia czy precyzji w bardziej wymagających utworach, ale też powiedzmy sobie szczerze raczej są one skierowane do młodych osób, które najczęściej sięgają po bardziej rozrywkowe dźwięki. Do tych bardziej wymagających utworów przydają się dużo droższe modele.
DRAGONBALL Z i final grają równo, ale na pewno nie jest to narzędzie dla wymagających melomanów. Fani mangi jednak nie powinni być zawiedzeni. Szczególnie tacy, którzy sięgają raczej po muzykę rozrywkową jaką znamy chociażby ze stacji radiowych. Przydają się również podczas rozmów telefonicznych czy telekonferencji. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie wyciszą one odgłosów, które pojawią się wokół nas. Z racji, że dobrze trzymają się też w uchu to śmiało można zabrać je na spacer czy bardziej ambitniejsze sportowe zmagania.
Warto podkreślić, że słuchawki nie posiadają również automatycznej pauzy po wyjęciu z ucha. Możemy za to używać jednej słuchawki (lewej), gdy druga (prawa) leży w etui.
Jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu, to jest on zbliżony do tego co deklaruje producent (ok. 5h) Oczywiście wszystko zależy od tego w jaki sposób słuchamy muzyki. Przy większej głośności ten czas się skróci. Czas ładowania to ok. 1,5 h.
Podsumowanie
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo doceniam jak producent wychodzi naprzeciw różnym fanom i powstają wersje kolekcjonerskie. Są osoby, które mocno identyfikują się ze swoją ulubioną postacią z filmu, gry czy innej dziedziny sztuki. Może nie zawsze wszystko w takim sprzęcie jest idealne (tutaj brak ANC i aplikacji w jeżyku EN), ale z drugiej strony otrzymujemy coś unikatowego co idealnie wpisze się w nasze zainteresowania.
Poza tym testowany DragonBall Z x final gra naprawdę przyzwoicie, słuchawki dobrze leżą w uchu, a sterowanie jest mega intuicyjne. I te głosy po japońsku! Rewelacja. To jedna z niewielu sytuacji, gdzie nie przeszkadza mi, że nie ma języka polskiego 😊. Miejmy nadzieję, że z czasem i aplikacja dotrze na nasz rynek przynajmniej w wersji angielskiej.
Diana (Technosenior)
DRAGONBALL Z i final dostarczone zostały przez fonnex.pl dla przeprowadzenia testu dla Czytelników TECHNOSenior



