Motorola Edge 50 Fusion to przedstawiciel serii Edge, który przyciąga uwagę designem. Smartfon oferuje 12 GB RAM, 512 GB pamięci wewnętrznej oraz baterią 5000 mAh z szybkim ładowaniem 68 W. Z jego wyświetlaczem pOLED o odświeżaniu 144 Hz i aparatami, które obejmują 50 Mpx z OIS, może konkurować z najlepszymi.
Jednak czy w cenie 1899 zł, model ten jest najlepszym wyborem? Sprawdźmy!
Test (2 strony) bezpłatny i bez sponsoringu – przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie

Motorola edge 50 fusion, to ostatni smartfona z najnowszej serii, który trafił w moje ręce. Model ten dostępny jest w Polsce w wersji 12/512 GB w rekomendowanej cenie detalicznej 1899 zł (jak dobrze poszukamy, to znajdziemy też taniej), a wyróżnia go:
- Bardzo ciekawe wykończenie plecków w 3 wariantach: Forest Blue, Hot Pink i Marshmallow Blue oraz skóra wegańska (czarny, fioletowy)
- Procesor Qualcomm Snapdragon 7s Gen 2
- 512 GB pamięci wewnętrznej UFS 2.2
- 12 GB LPDDR4X
- Bateria 5000 mAh oraz szybkie ładowanie 68 W
- Wyświetlacz Endless Edge pOLED 6,7″, Full HD+ (2400 x 1080, 395 ppi) z odświeżaniem 144 Hz, jasnością maksymalną 1600 nitów
- Odporność przed pyłem i wodą – IP68
- Aparat w konfiguracji: 50 Mpx obiektyw główny z OIS, 13 Mpx (ultraszerokokątny , 120°) oraz 32 Mpx aparat do selfie
- Dwa głośniki stereo z Dolby Atmos
- Komplet łączności: sieć 5G, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.2, NFC, GPS, Gniazdo USB C 2.0
- Dwie karty SIM (eSIM+pSIM)
Pełną specyfikację możecie zobaczyć na stronie producenta: Tutaj
A jak smartfon sprawdził się u mnie? Zapraszam do recenzji.

Zawartość pudełka:
- Smartfon
- Ładowarka TurboPower™ 68 W
- Kabel USB Typu C
- Instrukcje obsługi
- Klucz do wysunięcia tacki z kartą SIM
- Etui ochronne
Oczywiście pudełko też niesamowicie ładnie pachnie… jakbyśmy kupowali perfumy, a nie telefon 😊
Budowa i użytkowanie
Testowany smartfon w pełni wpisuje się w serię edge 50: skórkowe plecki w 3 wyjątkowych kolorach Forest Blue, Hot Pink i Marshmallow Blue z bardzo ładnie wkomponowaną wyspą z aparatami w lewym górnym rogu oraz zakrzywiony ekran pOLED 6,7″ (pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 5) i zaokrąglone ramki (niestety plastikowe, a nawet dwuletni edge 30 fusion ma aluminiowe ramki!). Ot cała motorola edge 50 fusion. Może się podobać lub nie, ale na pewno nie da się przejść obok niej obojętnie. Szczególnie w wersji Hot Pink rzuca się mocno w oczy. Taki też model trafił w moje ręce.
Poza tym smartfon świetnie leży w dłoni i nie wyślizguje się. Może jest duży (161.9 x 73.1 x 7.9 mm, 175 g.), ale jednocześnie bardzo smukły. Można by nawet używać go bez etui, gdyby nie wystająca wyspa z aparatami. Dodam jeszcze, że przeźroczystą, plastikową nakładkę na plecki znajdziemy w opakowaniu. Jest ona też delikatnie różowa jak całe placki.
Obudowa jest również odporna na pył i wodę. Posiada certyfikat IP68, co mieliśmy już w zeszłorocznej serii. Zatem w tej kwestii jest dobrze.
Na obudowie znajdziemy odpowiednio:
- na spodzie: głośnik (jeden z 2, mamy zatem stereo), mikrofon, gniazdo USB C 2.0, gniazdo na 1 kartę SIM (mamy 1 eSIM + 1 nano SIM)
- na prawej: przycisk on/off, przyciski głośności
- na lewej: brak przycisków
- na górnej krawędzi: brak przycisków, znajdziemy tam tylko mikrofon do redukcji szumów oraz logo Dolby Atmos, a drugi głośnik umieszczono pod maskownicą z głośnikiem do rozmów
Czego nie znajdziemy w tym modelu? Wyjścia mini jack 3,5 mm oraz slotu na dodatkową kartę pamięci. Mamy za to dual SIM, ale w konfiguracji 1 eSIM + 1 nano SIM oraz bardzo przyjemnie grające głośniki stereo. Dźwięk jest czysty i donośny, chociaż da się zauważyć, że brakuje im odrobiny basów. To jednak nie jest niczym dziwnym w smartfonowych zestawach. Jak chcemy lepszej jakości sprzętu grającego, to musimy sięgnąć po słuchawki. Np. motorola buds+, które zostały zaprojektowane przy współpracy z Bose.
A jak wypada biometria? Tutaj również nie mam większych uwag. Czytnik linii papilarnych został umieszczony w ekranie (jest to czujnik optyczny), który działa jak najbardziej poprawnie i wystarczająco szybko. Dla fanów odblokowania telefonu twarzą jest też taki mechanizm, chociaż mniej bezpieczny. Nie mniej jest i można go użyć.
Motorola edge 50 fusion otrzymała zakrzywiony wyświetlacz pOLED 6,7″ z rozdzielczością FHD+ (1080 x 2400 px), 395 ppi, jasnością maksymalną 1600 nitów i odświeżaniem 144 Hz (60 Hz, 120 Hz, 144 Hz oraz inteligentne odświeżanie, które działa do 120 Hz, a nie do 144 Hz). Warto też od razu dodać, że nie mamy tutaj diody powiadomień, a zastosowano coś na wzór AoD. Ekran jest cały czas wyłączony i aktywuje się dopiero, gdy poruszymy telefonem czy stukniemy w ekran. Mamy też podświetlane krawędzie w chwili nadejścia powiadomienia.
Oczywiście ekran możemy dostosować do własnych potrzeb w ustawieniach, co już nie jest niczym nowym. Standardowo też mamy do dyspozycji moto gesty oraz nawigację gestami lub możliwość włączenia standardowej belki z przyciskami.
Generalnie ciężko się tutaj do czegoś doczepić. Ekran jest bardzo czytelny o nasyconych kolorach. Bez problemu możemy oglądać na nim filmy, grać czy po prostu przeglądać media społecznościowe i Internet.

