Test ZTE Nubia Redmagic 10 Pro – Gamingowa bestia z kosmosu, ale czy aparat nie psuje zabawy?

✍️ ZTE Nubia Redmagic 10 Pro to jeden z najbardziej futurystycznych smartfonów dla graczy, jakie można dziś kupić. Potężny procesor Snapdragon 8 Gen 3, aktywne chłodzenie z wiatraczkiem, efektowne podświetlenie LED i ekran AMOLED 144 Hz sprawiają, że ten sprzęt robi wrażenie jeszcze zanim zdążysz go włączyć.

Ale czy ta mobilna maszynka do gier sprawdza się także na co dzień? A co z aparatem ukrytym pod ekranem? Sprawdź nasz pełny test i przekonaj się, czy warto wydać 4000+ zł na ten model!

Test (2 strony) bezpłatny i bez sponsoringu – przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie

Zte Nubia Redmagic 10 Pro
Zte Nubia Redmagic 10 Pro

Smartfony z wyższej półki budzą zawsze najwięcej emocji. Szczególnie fotograficzne potworki i mocarne bestie dla graczy. To właśnie w tej drugiej kategorii znajduje się ZTE Nubia Redmagic 10 pro. Model ten trafił do mnie na testy ponad 3 tygodnie temu. Jak się sprawdził? Zapraszam do lektury.

Ceny:  16/512 GB – 4999 zł; 12/256GB – 3999 zł

Specyfikacja techniczna: https://zteshop.pl/redmagic-10-pro-5g-16-512gb-moonlight

W opakowaniu znajdziemy: Smartfon, Kluczyk do otwarcia tacki na 2 karty SIM, Ładowarkę, Kabel do ładowania, Plastikowe, przeźroczyste etui na plecki i standardową papierologię.

Zte Nubia Redmagic 10 Pro
Zte Nubia Redmagic 10 Pro

Budowa i użytkowanie

ZTE Nubia Redmagic 10 pro to smartfon obok, którego ciężko przejść obojętnie. Dla jednych to wyjątkowe arcydzieło, dla innych może wydawać się trochę przerostem formy nad treścią. To co na pewno można o im powiedzieć, to nie jest to smartfon nijaki. Po prostu wyróżnia się w tłumie i rzuca się w oczy. Przede wszystkim otrzymał on gładką i bardzo prostą bryłę – wszystko płaskie, bez żadnych zaokrągleń czy innych dodatków. Co więcej obiektywy zostały również zrównane z pleckami. Nie ma tutaj żadnej wystającej wyspy. Przez takie coś smartfon stał się bardziej masywny, ale z drugiej strony też wyjątkowy.

Co więcej otrzymał on również bardzo ciekawe podświetlenie, które znajdziemy w kilku miejscach:

  • wokół wentylatorka chłodzenia umieszczonego tuż pod dwoma obiektywami (wygląda jak dodatkowy obiektyw, co mnie w pierwszej chwili zmyliło :P),
  • pod logiem umieszczonym w dolnym lewym rogu,
  • na trigerach,
  • po znaczkiem „X” w prawym górnym rogu.

Oświetlenie pod wiatraczkiem możemy oczywiście spersonalizować w ustawieniach.

Wymiary Redmagic 10 pro to: 163.4 x 76.1 x 8.9 mm, a waga to: 229 g. Dodam jeszcze, że obudowa jest szklana (tył i przód) połączona płaską, metalową ramką. Do wyboru mamy 3 kolory: Moonlight (Transparent Silver Deuterium), Dusk (Transparent Dark Knight) i Shadow (Dark Knight). Do mnie trafił model Moonlight i na moje oko jest on najciekawszy, ale to oczywiście kwestia gustu, a tego rozważać nie będziemy 😊.

Na ramkach znajdziemy:

  • Na dolnej: głośnik (jeden ze stereo), mikrofon, gniazdo USB C, szufladkę na 2 karty SIM (brak miejsca na dodatkową kartę pamięci)
  • Na lewej: kratkę do odpływu powietrza
  • Na prawej: triggery dotykowe, kratkę do odpływu powietrza, przyciski głośności, przycisk ON/OFF, przełącznik do trybu gry (uruchamia przestrzeń dla gier)
  • Na górnej: drugi głośnik (ułożony niesymetrycznie), mikrofon, podczerwień, gniazdo mini Jack 3,5 mm

Na pierwszy rzut oka widać, że prawa ramka została bardzo przeładowana. Potrzeba chwili, aby się przyzwyczaić do tego, który przycisk do czego służy. Osobiście wolałabym, aby przyciski głośności powędrowały na lewą ramkę, ale to tylko moje preferencje. Tym bardziej, że na prawej krawędzi  znajdziemy też triggery dotykowe, które są przeznaczone do sterowania w grze. Do nich jeszcze wrócimy nieco później.

Miło, że producent pomyślał o wyjściu mini Jack 3,5 mm. To czego nie znajdziemy w tym modelu, to miejsca na dodatkową kartę pamięci.

Jeśli chodzi o głośnik, to tutaj mamy do czynienia z naprawdę dobrym zestawem muzycznym. W grach sprawdza się rewelacyjnie. Muzyka jest głośna, wyraźna i nawet sprawia wrażenie przestrzennej. To co jednak nie do końca jest OK, to górny głośnik jest umieszczony bliżej lewej ramki przez co momentami go sobie zasłaniałam podczas gry. To akurat dobre miejsce na chwyt, gdy telefon jest ułożony w poziomie.

Standardowo też znajdziemy w nim funkcje blokady jak hasło, szlaczek itp. oraz biometrię:  czytnik linii papilarnych umieszczony pod ekranem oraz odblokowanie twarzą (mniej bezpieczne). I tutaj od razu ciekawostka – przednia kamera, podobnie jak u poprzednika, jest ukryta pod ekranem. Nie mniej obie funkcje blokady działają poprawnie. Nie zauważyłam jakiś dziwnych problemów.

Skoro aparat jest ukryty pod ekranem, to wyświetlacz mamy w pełni niezakłócony. Oczywiście jak bardzo się przyjrzymy przy pewnych warunkach, to dostrzeżemy kółeczko aparatu, ale generalnie jest praktycznie nie widoczne. Smartfon otrzymał 6,8-calowy wyświetlacz AMOLED BOE Q9+ o rozdzielczości 2688×1216 px (400 PPI), który zapewnia naprawdę świetny obraz. Częstotliwość odświeżania do 144 Hz i częstotliwość próbkowania dotyku sięgająca nawet 2500 Hz gwarantują płynność i responsywność, których potrzebuje każdy wytrwany gracz.

Maksymalna jasność na poziomie 2000 nitów sprawia, że ekran pozostaje czytelny nawet w pełnym słońcu. Generalnie wszystko dobrze na nim wygląda, ale również dobrze działa. Animacje są płynne, kolory nasycone, dotyk działa rewelacyjnie. Standardowo też możemy dopasować wybrane parametry w ustawieniach.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. To, że wyświetlacz obsługuje 144Hz, to nie znaczy, że wszystkie gry będą działały z takim odświeżaniem. To już w dużym stopniu zależy też od gry. Najczęściej będzie to 60 Hz, a w niektórych przypadkach 120 Hz.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej