Dzisiaj testujemy Reolink TrackMix LTE G770. To obrotowy potwór 4G, który działa wszędzie tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, a prąd i Wi-Fi po prostu nie istnieją.

Test– przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie
Wyobraź sobie taką sytuację: środek lasu, dzika polana, dookoła tylko szum drzew i wysoka trawa. Chcesz wiedzieć, kto wpada tam z wizytą, gdy nikt nie patrzy, ale w takim miejscu tradycyjny monitoring jest tak samo użyteczny, jak lodówka na Antarktydzie – po prostu nie ma prądu ani Wi-Fi. Na szczęście technologia polubiła wyzwania.

W moje ręce wpadł Reolink TrackMix Series G770, czyli całkowicie bezprzewodowa kamera 4G LTE z własnym panelem solarnym. Zamiast pilnować betoniarki, postanowiłem sprawdzić, jak to mobilne centrum dowodzenia sprawdzi się w roli podglądacza dzikiej natury. Spoiler: upolowałem niezłych celebrytów!

Co znajdziemy w pudełku? (Wyposażenie)
Zestaw jest konkretny, ale bez zbędnego plastiku. W pudełku znajdziemy samą kamerę, która od razu robi wrażenie solidnego sprzętu, uchwyty montażowe, szablony do wiercenia oraz zestaw pasków – i to jest hit dla miłośników przyrody! Dzięki nim kamerę możemy dosłownie przywiązać do grubszego drzewa bez użycia ani jednej śrubki i bez niszczenia kory. Do testu dorzuciłem dedykowany panel solarny Reolink 2 (pamiętajcie, trzeba go dokupić osobno, ale to absolutny must-have), który podłączamy prostym kablem USB-C.

Solidny zawodnik (Opis obudowy)
Reolink G770 to spora, charakterna bestia. Nie jest to miniaturka, którą łatwo przegapić w liściach. Całość wykonano z mocnego tworzywa, a klasa szczelności IP65 gwarantuje, że letnia ulewa, gradobicie czy nagły atak burzy nie zrobią na niej żadnego wrażenia. Na obudowie znajdziemy dobrze zabezpieczone gumową uszczelką sloty na kartę MicroSD (do 128 GB) oraz – co najważniejsze w szczerym polu – na kartę SIM.
Montaż w 5 minut, czyli leśna loża szyderców
Montaż na moim testowym stanowisku zajął dosłownie chwilę. Kamera powędrowała na drzewo za pomocą dołączonych pasów – można użyć też trytek, a panel solarny umieściłem kawałek wyżej, w bardziej nasłonecznionym miejscu. Żadnych kabli ciągnących się przez pół lasu, żadnego kombinowania. Wbudowany akumulator 5100 mAh w połączeniu z panelem słonecznym tworzy duet idealny. Słońce na bieżąco doładowuje sprzęt, więc zapominasz o ładowarce na śmierć, a kamera może działać w trybie „eko-strażnika” przez długie tygodnie.
Wtręt z polany: Oko w oko z sarnią familią
Zamiast standardowych testów na psach czy kurierach, moja kamera zaliczyła prawdziwy chrzest bojowy na leśnej polanie. Efekt? Udało mi się nagrać kompletną, sarnią rodzinkę w ich naturalnym środowisku! Na nagraniach pięknie zaprezentował się dumny tata jelonek (a właściwie koziołek z urokliwym porożem), elegancka mama sarenka oraz ich urocze, nakrapiane maleństwo.

Dzięki funkcji dwukierunkowego audio teoretycznie mogłem krzyknąć przez telefon: „Proszę o uśmiech do obiektywu!”, ale wolałem nie płoszyć moich nowych, czworonożnych przyjaciół. Obserwowanie ich spokojnego spaceru na ekranie smartfona, siedząc wygodnie w fotelu, to zupełnie inny poziom satysfakcji.
Aplikacja Reolink – Twoje centrum dowodzenia
Konfiguracja to bajka: pobierasz aplikację Reolink na telefon, skanujesz kod QR z kamery, wsuwasz kartę SIM i… masz podgląd na puszczę. Co możemy tam zrobić?
- Pełny obrót i zoom: Kamera ma dwa obiektywy i potrafi obracać się o 355° w poziomie i 90° w pionie. W aplikacji sterujesz nią jak joystickiem, a funkcja Auto Tracking sprawia, że kamera potrafi sama podążać za przemieszczającym się zwierzęciem, pokazując jednocześnie szeroki kadr i zbliżenie na detale (np. na młode poroże taty jelonka).
- Inteligentna analityka: Zapomnij o fałszywych alarmach, bo wiatr poruszył gałęzią lub trawą. Kamera sprytnie odróżnia ludzi, pojazdy i zwierzęta. Możesz ustawić powiadomienia push tak, aby telefon dawał znać tylko wtedy, gdy w kadrze pojawi się zwierzyna.
- Strefy ruchu i osie czasu: Możesz „wygrodzić” palcem na ekranie obszar, który ma być pilnowany, a intuicyjna oś czasu pozwala szybko przewinąć nagrania z całego dnia i wyłapać te momenty, w których sarenki wpadały na przekąskę.
Jak to działa w praktyce? (Jakość LTE i obrazu)
Muszę to mocno podkreślić: jakość połączenia LTE oraz samych nagrań w rozdzielczości 8MP (4K) to absolutny majstersztyk. Mimo że polana była w miejscu, gdzie smartfony ledwo łapały zasięg, antena w Reolinku poradziła sobie świetnie. Podgląd na żywo ładował się płynnie.
Sam obraz? Żyleta. W dzień widać doskonale każdą kropkę na grzbiecie młodego koźlątka i fakturę trawy. W nocy z kolei mamy wybór: klasyczna podczerwień (zasięg do 30 metrów), która pozwala bezszelestnie i dyskretnie podglądać nocne życie lasu, albo uruchomienie wbudowanego białego reflektora LED. Ten ostatni doświetla kadr i daje pełnokolorowy obraz w środku nocy – idealny, gdyby tata jelonek postanowił zrobić sobie nocną sesję zdjęciową.
Podsumowanie
Za kwotę około 1300 zł dostajemy sprzęt, który rozwiązuje największy problem monitoringu – brak infrastruktury. Reolink TrackMix LTE G770 to niezależny, mobilny obserwator, który świetnie sprawdzi się na budowie, działce, ale też jako genialne narzędzie dla pasjonatów przyrody do podglądania dzikich zwierząt. Działa bez prądu, działa bez Wi-Fi, a jakość obrazu 4K i stabilne LTE sprawiają, że masz oko na las (i jego mieszkańców), nieważne gdzie akurat jesteś.
Materiał został zrealizowany w ramach współpracy z Reolink. Producent nie miał jakiegokolwiek wpływu na opinię recenzującego urządzenie

Obserwuj nas na Google News
Zobacz również:
- Jedna zamiast trzech. Moja rewolucja w monitoringu posesji z Reolink Elite W740 8MP
- Reolink Elite Floodlight WiFi: kamera z rewolucyjnym wyszukiwaniem wideo AI
- Reolink Officially Launches Altas PT Ultra, Ushering in a New Era of 4K Home Security
Źródło zdjęć: Technosenior


