Test Huawei P30 Pro – dostrzeż na zdjęciu to, co do tej pory było niewidoczne

To na co zwróciłam uwagę w pierwszej chwili, to brak przejściówki USB C – mini Jack. Fakt ten może zasmucić część użytkowników. Nie wspominając już o tym, że sam telefon, podobnie jak Mate 20 Pro, nie posiada już wyjścia mini Jack, to do tego brak przejściówki może tutaj nie zadowolić części użytkowników.

 

Jeżeli chodzi o sam smartfon – Huawei P30 Pro, to zachwyca on kunsztem i jakością od pierwszego wejrzenia. Został on wykonany z dwóch zaokrąglonych tafli szkła 3D (prawdopodobnie Gorilla Glass) połączonych metalową ramką. Całość prezentuje się wręcz idealnie. Nie boję się nawet napisać, że jest to jeden z najładniejszych aktualnie dostępnych smartfonów na rynku. Może to już wydawać się nudne, ale taka jest prawda. Każdy kolejny model jaki ostatnio trafia do moich rąk jest coraz to ładniejszy. Producenci widać potrafią zadbać nie tylko o wnętrze, ale również o piękny design swoich smartfonów.

Huawei P30 Pro

Do testów dostałam kolor Opal, który łączy w sobie kolor niebieski, biały i fioletowy, a przy odpowiednim kątem przechodzi również w różowy. W pierwszym momencie nie do końca byłam przekonana do tego koloru, ale przy bliższym poznaniu przyznam, że jest świetny i nie zamieniłabym go na żaden inny. Co więcej bardzo cieszy mnie fakt, że producenci telefonów coraz częściej sięgają po nietypowe kolory, które pozwalają użytkownikom na dopasowanie ich do swojego gustu i charakteru. Czarny owszem jest elegancki, ale bardzo nudny.

 

Model ten wyposażony jest w ekran OLED 6.47 (Mate 20 Pro – 6,4) prawie bez ramek (∼88% screen-to-body ratio (Mate 20 Pro – (∼87.78 %)) z lekko zagiętymi bocznymi krawędziami oraz z maleńkim wycięciem w postaci łezki na górze ekranu, w którym umieszczono przednią kamerę – 32 MP, przysłona f/2,0 (Mate 20 Pro – 24 MP, przesłona f/2.0 z kontrola głębi 3D). Czy taka łezka się podoba czy nie, to już kwestia gustu. Niemniej nic nie stoi na przeszkodzie, aby wycięcie zakryć czarnym paskiem. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że pomimo włączenia czarnego paska, to nie tracimy na powierzchni użytkowej ekranu. Nadal ikonki informacyjne będą na swoim miejscu.

 

Bardziej istotne tutaj jest to, że tak mały kształt sprawił, że nie znajdziemy tutaj, znanej z Mate 20 Pro, funkcji 3D Face Unlock, a szkoda. W P30 Pro znajdziemy natomiast 2D Face Unlock, który działa nieco wolniej niż ten w Mate i czasami zawodzi. Szczególnie w miejscach słabiej oświetlonych.

Co więcej nie znajdziemy tutaj również głośnika, który we wcześniejszych modelach umieszczono nad kamerą. A gdzie go teraz znajdziemy? Huawei zastosował tutaj nowe rozwiązanie i umieścił głośnik pod ekranem. Na moje ucho rozwiązanie to działa bardzo dobrze. Dźwięk jest czysty i wyraźny. Może minimalnie cichszy niż taki z głośnika w Mate 20 Pro, ale nie na tyle, żeby miało to przeszkadzać. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że  gdy przyciśniemy ucho do ekranu, to osoby postronne nie usłyszą naszego rozmówcy. To dobra informacja, gdyż zwiększa się przez to nasza prywatność.

Ponad to ekran, podobnie jak poprzednik Mate 20 Pro, nie posiada żadnych przycisków, a czytnik odcisków palców został umieszczony w ekranie. Rozwiązanie to znajdziemy już w wielu smartfonach. Jest ono bardzo wygodne i nie zabiera cennego miejsca na obudowie telefonu. Przyznam, że bardzo mi się spodobało takie umiejscowienie czytnika i bardzo szybko przyzwyczaiłam się do jego użytkowania. Co więcej producent poprawił nieco umiejscowienie czytnika względem Mate 20 Pro – zostało obniżone, przez co jego używanie stało się bardziej wygodne.  Sam czytnik działa bardzo szybko i niezawodnie.

Telefon (podobnie jak Mate) został pozbawiony standardowego przycisku z touchpadem. Takie rozwiązanie znajdziemy już w wielu smartfonach. Głowna zaleta, to większa powierzchnia użytkowa ekranu. Co więcej również jak w poprzedniku możemy tutaj włączyć obsługę gestami, które wręcz uzależniają.

P30 Pro przy wymiarach 73,4 x 158 x 8,41 mm waży 192g. Producent zaprojektował i wykonał swój smartfon doskonale. Wszystko jest świetnie spasowane, nie usłyszymy żadnych trzasków. Wszystko jest w tym urządzeniu tak solidne, jak być powinno i w tym miejscu, gdzie tego oczekujemy, biorąc go do ręki po raz pierwszy.

 

To smartfon stworzony po to, by cieszyć oko (wykonany ze szkła szkła 3D) – wygląda bardzo ekskluzywnie. Jego sylwetkę cechuje smukła linia z gładkimi zagięciami i połączeniami, które płynnie wtapiają się w design – dzięki temu urządzenie doskonale leży w dłoni. Ale to nie wszystko. Obudowa jest całkowicie wodoszczelna i odporna na kurz – IP68, co oznacza, że nie musimy martwić się o zalanie, zachlapanie czy zatopienie. Poza minimalną różnicą w rozmiarach i wadze względem Mate 20 Pro, to najbardziej rzucająca się różnica, to oczywiście nowe kolory oraz różne umiejscowienie kamer, ale do tego wrócimy nieco później. Tutaj już sami musicie zdecydować, która wersja podoba się Wam bardziej.

 

P30 Pro  wyposażono w OLED 6.47 – calowy ekran OLED (Mate 20 Pro – 6,4) o rozdzielczości FHD+ 2340 x 1080 pikseli i gęstość pikseli na poziomie 398 PPI. To nieco mniej niż w przypadku Mate 20 Pro – (QHD+ 1440 x 3120 pikseli, 538 PPI), ale nie jest to powód do rozpaczy. Rozdzielczość 2340 x 1080 pikseli jest bowiem optymalnym parametrem dla tego typu ekranu.

Ponadto, dzięki bardzo wąskiemu obramowaniu i proporcji ekranu do obudowy na poziomie 88 %, telefon zapewnia bardzo dużą powierzchnię wyświetlania.

Warto dodać, że choć ekran do małych nie należy, bez problemu obsłużymy go jedną ręką. Szkło zastosowane na zaokrąglonym z obu stron ekranie to najprawdopodobniej Gorilla Glass 5. Nie powinno wam grozić porysowanie powierzchni. Warto też od razu zainwestować w szkło ochronne, gdyż telefon nie został pokryty żadną dodatkową folią (Podobnie jak Mate 20 Pro).

Ekran w telefonie jest czytelny, krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych, czy też czytania książek elektronicznych. Ponadto odznacza się świetnym nasyceniem barw i dużym kontrastem. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest także tryb ochrony oczu oraz możliwość dostosowywania jasności ekranu do otoczenia.

Huawei P30 Pro

Kąty widzenia, zważywszy na technologię IPS w jakiej został wykonany, są bardzo szerokie. Ponadto jego jasność nawet w słońcu pozwala na swobodne korzystanie z urządzenia. Smartfon wyposażono w dotykowy ekran multitouch, który reaguje nawet na „motyle” muskanie opuszkami palców. Czułość panelu dotykowego możemy jeszcze zwiększyć, włączając tryb obsługi w rękawiczkach.

Huawei P30 Pro

U dołu obudowy producent zamieścił port USB Typ C (High Speed USB), głośnik, mikrofon oraz szufladkę na kartę SIM i kartę pamięci nanoSD. NanoSD (format kart, który stworzył Huawei – znany już z Mate 20 Pro). Plus za możliwość rozszerzenia pamięci o dodatkową kartę, natomiast nadal nie jestem przekonana, że nowy format szybko stanie się powszechnym standardem. Tym bardziej, że telefon dysponuje sporą pamięcią wewnętrzną (testowany model 256 GB). Na dzień dzisiejszy istotne jest, aby móc przełożyć kartę pomiędzy urządzeniami, czego nie da się zrobić z  nową kartą, gdyż urządzenia po prostu jej nie obsługują. Pozostaje pytanie czy sprawdzi się ona na szersza skalę i zapoczątkuje kolejny standard? Czas pokaże.

Z głośnika wydobywa się przyzwoita i wystarczająco głośna muzyka (ciut głośniejszy niż w Mate 20 Pro), ale nie jest to stereo. W takiej klasie telefonu powinien to już być standard.  Co prawda nie jest to wymarzony sprzęt DJ-a, jednakże typowego słuchacza MP3 powinien w pełni zadowolić.

Jak już wspomniałam wcześniej telefon (Podobnie jak Mate 20 Pro) nie posiada gniazda słuchawkowego 3,5 mm, co dla wielu osób może być dużym problemem. W pudełku nie znajdziemy również przejściówki USB-C do wejścia słuchawkowego 3,5 mm, co również może być kolejnym problemem dla niektórych użytkowników.

Huawei P30 Pro

P30 Pro (Podobnie jak wiele już smartfonów na rynku) nie ma otwieranej tylnej klapki, a szufladkę, którą otwiera się kluczykiem, ewentualnie wystarczy zwykła szpilka. Zarówno kartę SIM (nanoSIM) jak i kartę pamięci (nanoSD)  wkłada się do saneczek na dolnej stronie obudowy.

Huawei P30 Pro

Natomiast po prawej znajdziemy przycisk regulacji głośności oraz różniący się kolorem klawisz włączania/wyłączania telefonu. Oba przyciski są wygodne w obsłudze.

10 komentarzy do “Test Huawei P30 Pro – dostrzeż na zdjęciu to, co do tej pory było niewidoczne

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: