Smartfony to właściwie małe komputery – urządzenia naszprycowane najnowszą technologią, ale też dość delikatne. Oczywiście nikt nie planuje rzucać swoim telefonem, ale są sytuacje, gdy potrzebujemy urządzenia, które nie zepsuje się od byle, czego. Uwzględniając wymogi dynamicznego stylu życia, smartfon Kruger&Matz zaprojektował swoje urządzenie zgodnie ze stopniem ochrony IP68, a to oznacza, że jest wodo- i pyłoodporny oraz zapewnia wytrzymałość na upadek (drop test – zanurzenie w wodzie: do 30 minut do głębokości 1 m). Smartfon ze wszystkich stron pokryty jest twardą, gumową powłoką, która po bokach wzmocniona jest metalowymi wstawkami. Można spokojnie rzecz, że zniesie ona praktycznie wszystko, co może się przytrafić telefonowi podczas górskich wycieczek, czy spływu kajakowego. Nie tylko obudowa w smartfonie Kruger&Matz Drive 6 jest wzmocniona. Aby jeszcze bardziej zwiększyć wytrzymałość urządzenia 5,5-calowy ekran telefonu został pokryty szkłem Gorilla Glass 3, które jest znacznie bardziej odporne na zarysowania i skutki uderzeń. Wzmocniona obudowa skrywa przyciski funkcyjne i odpowiednio zabezpieczone porty. A przy tym nie wygląda przyciężko, jak urządzenie schowane w pancerzu. Model ten ma też poręczny kształt (jedynie 12,5 mm grubości) i niewielką wagę (221 g), dlatego nadaje się również dla kobiet. Smartfon świetnie leży w dłoni, a materiały wykończeniowe nie budzą żadnych zastrzeżeń.
Wyświetlacz został wykonany w technologii IPS i zapewnia dużą jasność, kontrast, dobre odwzorowanie kolorów, oraz czytelność przy dużym nasłonecznieniu. Jedynie pod mocnym kątem widzimy przejście w kolor niebieski, ale nie uznajemy tego za wadę. W przypadku testowanego modelu mamy do czynienia z matrycą wyświetlającą obraz o rozdzielczości HD+ (720x1440px) i gęstości pikseli na poziomie ~320 ppi. Biorąc pod uwagę przestrzeń roboczą jest to wynik dobry. Obawiałem się, że przez grube, odporne na wstrząsy i zadrapania szkło, jego czułość, nie będzie może najwyższa, ale miło się rozczarowałem. Czułość ekranu, jak na survivalowy telefon (5-punktowy wielodotyk) działa poprawnie. Szkoda tylko, że nie ma opcji, ważnej i wygodnej dla globtrotera, obsługi ekranu w rękawiczkach. Miło byłem zaskoczony na basenie, gdy ekran dało się także obsługiwać mokrymi palcami. Jednak nad odbijaniem się światła (efektem lustra) na tafli ekranu można by jeszcze popracować, zwłaszcza, że to telefon survivalowy. Dobre są za to kąty widzenia, co zwykle bywa piętą achillesową pancernych konstrukcji. Wpisywanie kodów odblokowujących smartofna w trudnych warunkach, gdy trzeba szybko skorzystać z telefonu może być mało komfortowe dla użytkownika. Dlatego by maksymalnie to ułatwić w modelach DRIVE 6 zastosowano zarówno czytnik linii papilarnych, jak też identyfikującą twarz użytkownika funkcję Face Unlock. To powinno zostać docenione nie tylko przez fanów wypraw survivalowych, ale też osoby, na co dzień pracujące na budowie, albo w warsztacie.
Nad ekranem znajduje się obiektyw przedniej kamery 5.0 MP, przeznaczonej głównie do prowadzenia wideorozmów i zdjęć selfie. Wykrywanie uśmiechu, czy tryb upiększania twarzy urozmaicą zabawę z autoportretem. Telefon oferuje też diodę sygnalizacyjną nieodebranego połączenia, przydatną zwłaszcza, gdy zapuszczamy się w teren, aby szukać tam przygód, a nie przegapić połączenia telefonicznego. Głośnik do rozmów spisywał się bez zarzutu. Nie powinniśmy za to narzekać na antenę. Telefon nieźle radzi sobie z utrzymywaniem połączeń w miejscach, gdzie występuje słaby zasięg sieci.
Kruger&Matz nie komplikował sprawy i umieścił, chronione zaślepką gniazdo minijack na górze obudowy. Urządzenie zostało wyposażone w port USB typu C, którego symetryczna budowa ułatwia podłączanie kabla, zmniejszając tym samym ryzyko uszkodzenia portu.
Kruger&Matz Drive 6 nie ma otwieranej tylnej klapki, a szufladkę, którą otwiera się szpilką. Obie karty SIM (2x nanoSIM i nanoSIM zamiennie na microSD) wkłada się do saneczek, z lewej strony obudowy. Dzięki temu sami decydujemy, na czym bardziej nam zależy. Dwa sloty na karty SIM działają w trybie Dual-SIM Standby – obie karty są w stanie czuwania. Co ważne dużym ułatwieniem dla użytkowników modelu DRIVE 6, jest także przycisk funkcyjny PTT (Push to Talk), który w połączeniu z zainstalowaną w urządzeniu aplikacją Zello, pozwoli korzystać ze smartfona jak z krótkofalówki. Wystarczy jeden przycisk, aby łatwo kontaktować się z odbiorcą lub całą grupą.
Natomiast po prawej znajdziemy przycisk regulacji głośności, klawisz włączania/wyłączania telefonu oraz fizyczny przycisk migawki aparatu. Przyciski są jednak twarde i trudno je będzie wciskać w rękawiczkach.

Oględziny smartfona przynoszą kolejne informacje. Tył wyposażono w dwa aparaty, lampę LED, która możemy zamienić w niezłą latarkę, oraz czujnik biometryczny. Szkło aparatów, jest chronione okrągłą ramką i delikatnie zagłębione w obudowę. Dlatego nie jest narażone na porysowania, gdy upadnie nam z ręki na twarde podłoże, o co nietrudno w terenie. Poniżej producent umieści tabliczkę informacyjną, a niżej w jednej ze szczelin głośnik multimedialny. Nigdy, włączając odtwarzacz muzyczny w smartfonie, nie oczekuję cudów. Pancerny telefon, w terenie ma jednak tę zaletę, że możemy wykorzystać telefon, jako zamiennik odtwarzacza muzycznego. Czy Drive 6 spełni się w tej roli, myślę że dla niewymagającego melomana tak. Po podłączeniu zestawu słuchawkowego będziemy mogli natomiast skorzystać z tunera FM i posłuchać stacji radiowych. Testowany telefon ma obudowę typu unibody, dlatego baterii sami nie wymienimy.


