Jeżeli chodzi o sam smartfon – P40 Pro, to kolejny flagowiec Huawei, który zachwyca kunsztem i jakością od pierwszego wejrzenia. Został on wykonany z dwóch zaokrąglonych tafli szkła 3D połączonych metalową ramką. Smartfon dostępny jest w kolorach inspirowanych naturą. Do wyboru mamy aż trzy kolory: srebrny, perłowy lub czarny. W moje ręce trafiła wersja z matowym srebrem i przyznam się, że to właśnie ona zachwyciła mnie najbardziej. Jedyne co psuje cały efekt to ten czarny, wystający placek z aparatami na pleckach. Patrząc po konkurencyjnych modelach (np. Samsunga S20 Ultra) i rozrastającej się liczbie obiektywów, to nie zostaje nam nic innego jak przyzwyczaić się do takiego wyglądu. Niestety producent nie dostarcza nam żadnych plecków w opakowaniu, a szkoda, bo tutaj aż prosi się o chociażby najprostsze etui. Położenie telefonu na stole niestety mocno naraża obiektywy na uszkodzenie, a do tego telefon nie leży stabilnie. Zatem nie zostaje nam nic innego jak udać się do sklepu i zakupić odpowiednie etui. Tym bardziej, że smartfon jest dosyć śliski, a plecki zbierają paluchy. Może nie tak bardzo jak inne modele z błyszczącymi kolorami, ale jednak.
Model ten wyposażony jest w ekran OLED 6,58″ – 16,7 mln kolorów, 2 640 x 1 200 px (P30 Pro – 6.47”) praktycznie bez ramek (∼91.54 % screen-to-body ratio (P30 Pro – 88% %) z lekko zagiętymi krawędziami z wszystkich 4 stron oraz niestety z dosyć sporym wcięciem w lewym górnym rogu, w którym umieszczono aparat do selfie 32 Mpx (przysłona f2.2) oraz aparat do pomiaru głębi. Czy takie wcięcie się podoba czy nie, to już kwestia gustu. Niemniej patrząc po aktualnych trendach, które dążą do jak najmniejszych wcięć w ekranie, taka konstrukcja jest troszeczkę zaskakująca. Dodam jeszcze, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby wycięcie zakryć czarnym paskiem. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że pomimo włączenia czarnego paska, to nie tracimy na powierzchni użytkowej ekranu. Nadal ikonki informacyjne będą na swoim miejscu.
Na plus możemy jednak zaliczyć fakt, że smartfon zyskał funkcję Face Unlock, która oczywiście działa bardzo szybko i praktycznie niezawodnie, a co najważniejsze jest bardziej bezpieczne. Podobnie jak w Mate 20 Pro oraz Mate 30 Pro jest to prawdziwy skaner 3D, który dorównuje Face ID, które znajdziemy w iPhone.
Co więcej ekran w P40 Pro zyskał również częstotliwość odświeżania na poziomie 90 Hz, co znacząco zwiększyło płynność obrazu, którą szczególnie zauważymy podczas oglądania filmów czy grania. Należy jednak pamiętać, że większe odświeżanie ekranu pociąga za sobą również większe zużycie energii. Zatem dobrym posunięciem jest włączenie inteligentnego dopasowania rozdzielczości ekranu, dzięki któremu pobór energii będzie bardziej optymalny. Ponad to ekran w telefonie jest czytelny, krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych, czy też czytania książek elektronicznych. Ponadto odznacza się świetnym nasyceniem barw i dużym kontrastem. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest także tryb ochrony oczu oraz możliwość dostosowywania jasności ekranu do otoczenia. I podobnie jak poprzednik P30 Pro, nie posiada żadnych przycisków, a czytnik odcisków palców został umieszczony w ekranie. Rozwiązanie to znajdziemy już w wielu smartfonach. Jest ono bardzo wygodne i nie zabiera cennego miejsca na obudowie telefonu. Co więcej producent poprawił nieco działanie czytnika względem poprzednika. Krótko mówiąc działa bardzo szybko i niezawodnie. Chociaż zapewne będziemy z niego rzadziej korzystać z racji, że telefon posiada całkiem bezpieczne odblokowanie twarzą, które jest do tego dużo wygodniejsze.
Nie zaskoczę tutaj również nikogo jeżeli napiszę, że P40 Pro posiada możliwość włączenia nawigacji w postaci gestów.
A co z głośnikiem do rozmów ? Tutaj podobnie jak w Huawei P30 Pro znajdziemy go tuż pod ekranem. Na moje ucho rozwiązanie to również tutaj działa bardzo dobrze. Dźwięk jest czysty i wyraźny. Może minimalnie cichszy niż taki z głośnika na krawędzi, ale nie na tyle, żeby miało to przeszkadzać. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że gdy przyciśniemy ucho do ekranu, to osoby postronne nie usłyszą naszego rozmówcy. To dobra informacja, gdyż zwiększa się przez to nasza prywatność.
P40 Pro przy wymiarach 58,2 mm x 72,6 mm x 8,95 mm waży 209g. Producent zaprojektował i wykonał swój smartfon doskonale. Wszystko jest świetnie spasowane, nie usłyszymy żadnych trzasków. Wszystko jest w tym urządzeniu tak solidne, jak być powinno i w tym miejscu, gdzie tego oczekujemy, biorąc go do ręki po raz pierwszy. To smartfon stworzony po to, by cieszyć oko, a co najważniejsze obudowa jest całkowicie wodoszczelna i odporna na kurz – IP68, co oznacza, że nie musimy martwić się o zalanie czy zachlapanie.

U dołu obudowy producent zamieścił port USB Typ C (High Speed USB), głośnik, mikrofon oraz szufladkę na 2 karty SIM w konfiguracji: 2 x nano-SIM lub 1 x nano-SIM + 1 x eSIM. Przy czym SIM1 obsługuje sieć 5G, a SIM 2 sieć LTE. Jedną kartę możemy wymienić na kartę pamięci nanoSD.
Z głośnika oczywiście wydobywa się przyzwoita i wystarczająco głośna muzyka, ale nadal nie jest to stereo (Podobnie jak P30 Pro). W takiej klasie telefonu powinien to już być standard. Co prawda nie jest to wymarzony sprzęt DJ-a, jednakże typowego słuchacza MP3 powinien w pełni zadowolić.
Jak już wspomniałam wcześniej telefon (Podobnie jak P30 Pro) nie posiada gniazda słuchawkowego 3,5 mm, co dla wielu osób może być dużym problemem. W pudełku nie znajdziemy również przejściówki USB-C do wejścia słuchawkowego 3,5 mm, co również może być kolejnym problemem dla niektórych użytkowników.

Natomiast po prawej stronie (Podobnie jak P30 Pro) znajdziemy przycisk regulacji głośności oraz różniący się kolorem klawisz włączania/wyłączania telefonu. Oba przyciski są wygodne w obsłudze.


