Test PowerVision PowerEgg X Wizard – wodoodporny dron 3 w 1

Użytkowanie

X Wizrd)

 

Test 1: Złożenie i rozłożenie Power Egg X. Transport.

Kiedy pierwszy raz spojrzymy na Power Egg X, to zachwyci on zapewne nie jedną osobę. Bardzo solidny i przede wszystkim nowoczesny wygląd sprawia, że ciężko przejść obok niego obojętnie. Szczególnie, gdy pierwszy raz otworzymy pudełko i weźmiemy jajko do ręki. Pierwsze co przychodzi do głowy, to „WOW ciekawy pomysł…. Z tego ma powstać dron?…”. Niestety magia mija już po pierwszym złożeniu i rozłożeniu urządzenia. Owszem użyte materiały i ostateczny wygląd jest jak najbardziej OK, ale już sam proces składania i rozkładania nie jest tak idealny. I nie mówię tutaj o spasowaniu części, bo w tej kwestii za bardzo nie mam się do czego przyczepić. Wszystko pasuje idealnie. No może poza delikatną pokrywą Power Egg X, przy której mam obawy, czy przetrwa wielokrotne procesy montażu. Najbardziej na nie jestem w kwestii czasu jaki musimy spędzić nad samym procesem montażu. Mamy tutaj kilka kroków:

  1. Otworzenie walizki
  2. Wyjęcie jajka
  3. Zdjęcie dolnej pokrywy
  4. Zdjęcie górnej pokrywy
  5. Wyjęcie zaślepki, gdy chcemy zamontować ramiona do drona
  6. Montaż ramion do drona lub uchwytu na rękę lub statywu
  7. Założenie baterii
  8. Założenie górnej pokrywy
  9. Zdjęcie uszytwnienia z gimbala
  10. Rozłożenie ramion i nóżek w przypadku wersji z dronem

Przyznacie, że sporo mamy tych kroków. Po czym idziemy polatać przez około pół godziny i ponownie wracamy do tego samego procesu, tylko w drugą stronę. Nie wspomnę już, o tym, że chcielibyśmy szybko przejść z trybu drona do trybu stacjonarnego, przy którym musimy wyjąć ramiona i zastąpić je statywem czy uchwytem. Sami przyznacie, że trochę to trwa…

Sam pomysł na połączenie drona z kamerą stacjonarną jest jak najbardziej fajny. Tym bardziej, że mamy tutaj do dyspozycji dobrze działający gimbal, który świetnie ustabilizuje nasze nagrania. Warto tutaj jednak pomyśleć jeszcze nad samym mechanizmem montażu i przechodzenia z jednego trybu do drugiego, aby proces ten trwał krócej i był bardziej wygodny.

Test 2: Pierwsza konfiguracja i połączenie urządzenia z telefonem oraz aparaturą.

Dron 42 Technosenior
Powervision Poweregg X Wizard

Podczas testu podłączyłam Power Egg X do telefonu Huawei P30 Pro. Instalacja aplikacji (Vision + 2) i połączenie urządzeń (telefonu i dron) przebiegło bez najmniejszych zakłóceń – szybko i sprawnie. Instrukcje na ekranie są czytelne i szybko przeprowadzają poprzez cały proces. Jedyny problem jaki pojawił się podczas pierwszej konfiguracji, to połączenie aparatury sterujacej z telefonem. Okazało się, że kabel dostarczony w opakowaniu nie do końca chciał współpracować z moim smartfonem. Zmiana kabla na mój, który używam przy ładowarce, rozwiązało wszystkie problemy. Telefon połączył się z aparaturą i wyświetlił podgląd z drona.

Test 3: Pierwszy lot

Każdy swój pierwszy lot dronem wyrokuję w przestrzeni, w której nie znajdują się żadne budynki, drzewa, a przede wszystkim z dala od ludzi. Jest to etap, w którym zapoznaję się ze sprzętem. I tutaj przyznam, jako mniej doświadczony pilot, że cały proces przeszedł bez najmniejszych zakłóceń. Uruchomienie Power Egg X jest bardzo intuicyjne, a sterowanie bajecznie proste. Dron świetnie trzyma swoją pozycję (nawet przy niewielkim wietrze) i dobrze reaguje na polecenia wydawane z aparatury i ekranu telefonu. Wszystkie komunikaty wyświetlane na ekranie również są czytelne i adekwatne do panującej sytuacji. Pozycja na mapie również dobrze odzwierciedla aktualne położenie urządzenia. Jedyne co mnie troszeczkę zaniepokoiło, to moment, w którym utraciłam podgląd z kamery. Kilka razy aplikacja się zwiesiła – ekran pokazywał stale jedną klatkę i przestał reagować na wydawane komendy. Rozłączenie kabla ze smartfona i ponowne podłączenie sprawiało, że podgląd wracał. W tej kwestii producent powinien mocno popracować, gdyż w przypadku lotów w miejscach, gdzie pojawia się przeszkody, to taka awaria może spowodować, że stracimy kontrolę nad dronem i może to doprowadzić do kolizji czy nawet wypadku.

Test 4: Latamy w deszczu

Przyznam, że możliwość latania w deszczu i lądowania na wodzie spodobała mi się najbardziej. Jako, że nie miałam w zasięgu ręki żadnego jeziora, a i deszcz za bardzo nie chciał padać, to musiałam zadbać o takie warunki sama. Co tu dużo mówić zobaczcie sami:

Test 5: Power Egg X jako podręczna kamera

Pawer Egg X zabrałam ze sobą na wycieczkę do parku Arkadia w Warszawie. W torebkę wrzuciłam jajko + uchwyt. I tutaj niestety musiałam zabrać te części oddzielnie i składać kamerę na miejscu. Niestety nie da się założyć ochronnej obudowy na kamerę w momencie jak założymy uchwyt. Zatem chcąc rozpocząć filmowanie musiałam wykonać następujące kroki:

  1. Wyjęcie jajka i uchwytu z torebki
  2. Zdjęcie dolnej pokrywy
  3. Zdjęcie górnej pokrywy
  4. Założenie uchwytu (możliwe założenie tylko na prawą stronę – chwyt tylko prawą ręką)
  5. Założenie górnej pokrywy
  6. Zdjęcie uszytwnienia z gimbala
  7. Schowanie do torebki dolnej pokrywy i zaślepki na gimbala

Proces ten nie jest za wygodny. Nie wspomnę o tym, że delikatna pokrywa może nam się uszkodzić w torebce czy plecaku. Kolejny problem pojawił się przy obsłudze kamery. W prawej ręce trzymałam Pawer Egg X, a w drugą musiałam obsługiwać aplikację na telefonie. Przy moim telefonie, który jest dosyć sporych rozmiarów, obsługa jedną ręką nie jest zbyt wygodna. Tutaj dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość doczepienia ekranu do kamery lub innego podglądu czy możliwości sterowania kamerą. Sam pomysł jest jak najbardziej fajny, ale obsługa już mniej wygodna.

A jak wygląda nagranie z ręki? Zobaczcie sami:

Test 5: Power Egg X na statywie.

Ostatnim trybem użycia Pawer Egg X jest opcja stacjonarnej kamery. Śmiało możemy zamontować do naszego jajka statyw i użyć kamery np. do blogowania czy nagrania poruszających się obiektów. Wystarczy, że zaznaczymy osobę, za którą ma podążać kamera, a ona będzie starać się utrzymać ją w środku kadru. I tutaj w momencie jak poruszamy się w obrębie zasięgu gimbala, czyli: dół-góra: -90°~ +20°, poziomo: -55°~﹢55°, to obiekt jest uchwycony jak najbardziej poprawnie. Jedyny problem jaki pojawił mi się podczas tego trybu, to obsługa gestów. Nie do końca kamera chciała ze mną współpracować.

Test 6: Kolejne loty

Kolejne testy, to już bardziej odważne loty. W momencie jak już lepiej zapoznałam się ze sprzętem, to ruszyłam na dalsze podboje nieba i okolic. Sterowanie lotem, nawet w bardziej zabudowanej okolicy (drzewa, okolice budynków), to czysta przyjemność. Dron bardzo dobrze reaguje na każdą wydaną komendę, świetnie trzyma swoją pozycję i reaguje odpowiednio, gdy znajdzie się w okolicy obiektu (np. gdy podłożyłam rękę zbyt blisko drona, to on podfrunął odpowiednio wyżej i zachował dystans). Niestety przy 2 tygodniach bardzo ciężko jest przetestować każdą funkcję jaką oferuje ten model, tym bardziej, że musimy znaleźć też odpowiednie miejsce do lotów i odpowiednią pogodę. W jednym przypadku znalazłam się w strefie No-Fly Zone, to dron cały czas informował mnie o tym, że znajduję się w miejscu, w którym nie powinnam wykonywać lotów. I za to duży plus. Ponad to poza standardowym ręcznym sterowaniem możemy również włączyć jeden z kilku trybów lotu (umieszczonych pod ikonką AI). Są to:

  • podążanie za zaznaczonym obiektem (oparte na rozpoznawaniu obiektów i twarzy z pomocą sztucznej inteligencji),
  • POI (orbitowanie wokół punktu),
  • tryby Real-time Video (rozmaite dynamiczne ujęcia takie jak lot po elipsie, po spirali, helisie, ujęcie typu „rocket”, „dronie” i inne)
  • Time Lapse (film przyspieszony)

Zatem mamy bardzo szerokie spektrum możliwości. Realny czas jednego lotu, to około 25 minut (wszystko zależy jednak od tego w jakich warunkach latamy – przy większym wietrze czas ten trochę się skrócił). Aparatura sterująca natomiast spokojnie wystarczyła mi na kilka lotów na jednym ładowaniu. Zatem, aby móc dłużej poszaleć po niebie należy zadbać przynajmniej o jedną dodatkową baterię. W testowanym zestawie taką znajdziemy. Warto tutaj nadmienić jeszcze, że dron sam informuje nas o tym, że zbliżamy się do niskiego poziomu baterii, a w odpowiednim czasie również sam wyląduje w bezpiecznym miejscu.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej