Test Motorola One Fusion+ – świetnym wyborem w swojej klasie cenowej

Motorola Moto One Fusion Plus swoim wyglądem bardzo przypomina chociażby Motorolę Moto G8 Plus. Również tutaj na tyle obudowy z tworzywa sztucznego znajdziemy w lewym górnym rogu pionowo ustawione obiektywy (w testowanym modelu aż 4) oraz czytnik linii papilarnych, który wylądował idealnie w zasięgu palca wskazującego pod logiem „M”, w okrągłym zagłębieniu.

Do wyboru mamy dwa kolory: Twilight Blue, Moonlight White. Mój testowy model był niebieski, któremu jak przyjrzymy się z bliska dodano bardzo ciekawy wzorek – przeplatane falowane linie w różnych odcieniach niebieskiego. Przyznam się, że wygląda to całkiem fajnie 😊

Jeśli chodzi o sam czytnik, to do jego działania nie mam żadnych uwag. Działa dobrze i wystarczająco szybko. I tak naprawdę jest to jedyna biometria, którą znajdziemy w Moto One Fusion Plus. Nie ma tutaj odblokowania telefonu twarzą. W głównej mierze może to być zasługa wysuwanego aparatu do selfie, który został umieszczony na górnej krawędzi.

Z jednej strony to całkiem dobra wiadomość, gdyż dzięki temu zyskujemy świetny ekran bez żadnych dziurek i wcięć, a z drugiej strony dla osób, które jednak korzystają z tej funkcji jest to pewne ograniczenie. Nie mniej odblokowanie twarzą zwykłym aparatem do selfie nie jest bezpiecznym rozwiązaniem, dlatego też nie jest to wielka strata, a do tego przy wysuwanym module byłoby wolniejsze niż fizyczny czytnik linii papilarnych.

Same plecki, jak już wspomniałam wcześniej, to nie szkło, a całkiem dobrej jakości tworzywo sztuczne. Szkoda tylko, że nie jest to szkło, a tworzywo sztuczne, które niestety mocno się palcuje, zbiera sporo paprochów wokół aparatów i do tego jest bardziej narażone na zarysowania. Zapewne dlatego producent w opakowaniu umieścił również sylikonowe plecki, które warto od razu założyć na telefon.

Dodam jeszcze, że nie smartfon nie zyskał żadnej klasy wodoodporności czy pyłoszczelności.

Wymiary Moto One Fusion Plus, to 162,9 x 76,9 x 9,6 mm, a waga 210 g.  Na obudowie telefonu znajdziemy odpowiednio:

  • Na prawym boku:
    • Fizyczny przycisk do wywołania Asystenta Google
    • Przyciski głośności
    • Włącznik / wyłącznik
  • Na lewym boku:
    • Brak przycisków
  • Na dole:
    • Głośnik
    • Mikrofon
    • Gniazdo USB C
    • Wyjście na słuchawki – 3,5 mm
  • Na górze:
    • Drugi mikrofon, odpowiadający za redukcję szumów
    • Szufladka na 2 karty nano SIM. Jedną kartę możemy zamienić na kartę microSD (do 1TB)
    • Wysuwany aparat do selfie
    • głośnik na krawędzi

Podsumowując wszystkie klawisze zostały umieszczone dokładnie tam gdzie się ich spodziewamy, a co więcej mają wyraźny, odpowiedni skok. Nie mam również zastrzeżeń co do prowadzonych rozmów. Moi rozmówcy słyszeli mnie dobrze i wyraźnie. Podobnie ja ich. Nie zauważyłam również, aby telefon tracił zasięg tam gdzie nie powinien.

Jeśli chodzi o muzykę, to mamy tutaj do czynienia z głośnikiem Hi-Fi, który, zdaniem producenta, oferuje 4-krotnie mocniejsze basy w porównaniu z innymi smartfonami posiadającymi jeden głośnik o wspólnej objętości przemieszczenia 38,7 mm³. I rzeczywiście możemy tutaj liczyć na dosyć mocne basowe brzmienie, aczkolwiek nie spodziewajcie się tutaj sprzętu dla melomanów. Ot bardzo przyzwoity głośnik w smartfonie za około 1300 zł, który śmiało wystarczy nam do oglądania filmików czy mobilnej rozrywki.

Motorola One Fusion +

Motorola One Fusion +

To na co najbardziej przyciąga wzrok, to oczywiście ekran bez żadnych dziurek czy wcięć. A wszystko to zasługa wysuwanej kamerki do selfie, którą znajdziemy na górnej krawędzi z lewej strony. Sam moduł działa płynnie i bezawaryjnie. Przynajmniej tak było przez ostatnie 3 tygodnie. Ile wytrzyma? Tego nie jestem wstanie sprawdzić, ale z racji, że nie ma tutaj możliwości odblokowania telefonu twarzą, a przednią kamerę używa się raczej dosyć rzadko, to powinnam posłużyć nam przez wiele miesięcy jak nie lat.

Motorola Moto One Fusion Plus została wyposażona w wyświetlacz Total Vision FHD+ o wielkości 6,5 cala i rozdzielczości 2340×1080 px (395 pikseli na cal). Ekran jest zupełnie płaski i posiada niewielkie ramki na bokach i górze oraz nieco szersza ramkę na dole ekranu. Jak wspomniałam już wcześniej, nie znajdziemy tutaj żadnego aparatu w ekranie, gdyż został przeniesiony do wysuwanego modułu, co nadało smartfonowi wyjątkowego wyglądu rzadko spotykanego w tej klasie cenowej.

Współczynnik obszaru aktywnego do obudowy (AA-Body) to 84%. Co więcej sam ekran nie wyróżnia się niczym szczególnym w tej klasie. Ma dobrze odwzorowane kolory i jest czytelny. No chyba, że wyjdziemy z nim na ostre słońce, to już jest nieco gorzej.

Zabrakło również niestety bardzo ważnego dla niektórych użytkowników elementu – diody powiadomień. Brak diody powiadomień rekompensować ma charakterystyczny dla smartfonów Motoroli „Moto Display”. Wyświetlacz Moto prezentuje podgląd powiadomień i aktualności, dzięki czemu mamy informacje, bez odblokowywania telefonu. Gesty Moto pozwalają łatwo wykonywać codzienne czynności przy użyciu prostych gestów: Szybkie rejestrowanie, Szybka latarka, Wykonywanie zrzutu ekranu trzema palcami, Zestaw narzędzi do zrzutu ekranu, Odwróć – tryb Nie przeszkadzać, Podnieś, aby wyciszyć, Sterowanie multimediami. Możemy zatem np. dwukrotnie obrócić nadgarstek, aby włączyć aparat lub potrząsnąć dwukrotnie nadgarstkiem, aby włączyć latarkę, skorzystać z nowej wersji nawigacji jednym przyciskiem lub zrób zrzut z ekranu jednym dotknięciem.

Pod ekranem znajdziemy dotykowe przyciski, widoczne po wybudzeniu smartfona, które możemy ukryć i zamienić na sterowanie gestami. Telefon udostępnia także użytkownikom przydatne innowacje Androida, takie jak Asystent Google (dostępny również pod dedykowanym przyciskiem) oraz funkcję do odpowiedzialnego korzystania z urządzenia – Cyfrową równowagę (Digital Wellbeing), która pomaga skoncentrować się na tym, co najważniejsze, umożliwiając blokowanie tego, co rozprasza uwagę.


Pages: 1 2 3 4 5


Categories: Artykuły, Polecane, Technologia, telefon, Telefony, Testy

Tags: ,

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: