Testowany smartfon (podobnie jak cała seria S20), to również bardzo mocne podzespoły. W tym przypadku jednak mamy do wyboru nie tylko wersję z chipsetem Exynos 990 (wersja LTE), ale również wersję z upragnionym przez wielu użytkowników procesorem Qualcomm Snapdragon 865. Do tego urządzenie wyposażono w 6 GB RAM oraz 128 GB pamięci wewnętrznej (dostępna jest również wersja 8 GB RAM oraz 256 GB pamięci wewnętrznej).
Czy to dużo? Dla większości użytkowników, jest to ilość wystarczająca, a jeśli komuś mało, to mamy możliwość jej rozbudowy poprzez kartę microSD do 1 TB (na wymianę z 1 kartą nano-SIM). Już same liczby wskazują na to, że smartfon poradzi sobie płynne z każdym zadaniem, jakie mu postawimy. Benchmark AnTuTu wyświetlił aż ponad 575 tys. punktów. Nie mniej podczas codziennego użytkowanie S20 (podobnie jak w S20 Ultra czy S20 Plus) nawet się nie zająknął. Nawet wtedy, gdy miał uruchomione wymagające aplikacje oraz gry, czy przeglądałam jednocześnie kilka pamięciożernych stron WWW.
A jak to urządzenie działa w trakcie typowego użytkowania? Rewelacyjnie. Zresztą podobnie jak cała seria S20. Przez dwa tygodnie nigdy nie zdarzyło się, żeby terminal złapał jakąkolwiek zadyszkę. Smartfon bardzo szybko reaguje na polecenia użytkownika i wszystko po prostu śmiga tak, jak powinno. Moim zdaniem, można także być spokojnym o perspektywiczną i stabilną prędkość działania nowego flagowca Samsunga.
Samsung Galaxy S20 Plus (podobnie jak w S20 Ultra czy S20 Plus) korzysta oczywiście z systemu Android w wersji 10 z nakładką producenta One UI 2.1. Podczas testów otrzymał najświeższa aktualizację:
System oczywiście jest bardzo dobrze zoptymalizowany, a sama nakładka daje nam mnóstwo możliwości ustawień i personalizacji. Użytkownik ma również do dyspozycji asystenta Bixby (odpowiednik Asystenta Google, którego znamy już z poprzednich modeli). Ponad to w Galaxy S20 FE znajdziemy możliwość połączenia z systemem Windows, co pozwala na odbieranie SMS czy powiadomień na komputerze. Możemy również uruchomić tryb DEX po podłączeniu zewnętrznego monitora. Pozwoli to na pracę na telefonie z użyciem klawiatury i myszki oraz wieloma oknami aplikacji obok siebie – coś zbliżonego do pracy na komputerze.
Jak przystało na urządzenie z najwyższej półki, Galaxy S20 (podobnie jak w S20 Ultra czy S20 Plus) został wyposażony w najlepsze, dziś dostępne moduły komunikacyjne. Znajdziemy tutaj obsługę:
- wersja 5G: 5G Non-Standalone (NSA), Sub6
- LTE: Enhanced 4×4 MIMO, Up to 7CA, LAA, LTE Cat.20 – Pobieranie do 2.0Gbps / Przesył do 200Mbps
- Wi-Fi: 11 a/b/g/n/ac/ax 2,4 + 5 GHz, HE80, MIMO, 1024-QAM – Pobieranie do 1,2 Gbps / Przesył do 1,2 Gbps
- Bluetooth® v 5.0,
- USB Type-C – USB 3.2 Gen 1
- NFC
Konfigurację dopełnia odbiornik GPS (GPS, Galileo, Glonass, BeiDou). GPS działa bardzo stabilnie i szybko, swoje koordynaty mogłam odczytać już po kilkunastu sekundach, precyzyjność lokalizacji jest na przyzwoitym poziomie. Zachowania odbiornika pozwala na komfortowe korzystanie też ze smartfona, jako nawigacji samochodowej czy pieszej. Również nie mam uwag do działania sieci Wi-Fi, z której korzystałam niemalże cały czas czy Bluetooth, którym przesyłałam sporo zdjęć i plików.
Mój testowany model posiadał obsługę sieci 5G. Zatem możemy zakupić wariant z 5G i bez. To dobra wiadomość, bo przy aktualnym zasięgu sieci 5G w Polsce, ta funkcja jest raczej elementem zbędnym. Dodam jeszcze, że smartfon wyposażono w następujące czujniki: Akcelerometr, Czytnik linii papilarnych, Czujnik żyroskopowy, Czujnik geomagnetyczny, Czujnik Halla, Czujnik koloru RGB, Czujnik zbliżeniowy
Samsung wyposażył recenzowany telefon w baterię o pojemności 4500 mAh (podobnie jak S20 Plus), szybkie ładowanie przewodowe 25W i bezprzewodowe 15W oraz bezprzewodowe ładowanie zwrotne PowerShare – 4,5 W. Niestety w opakowaniu znajdziemy tylko ładowarkę 15 W. 25 W musimy dokupić sami. Ponad to bezprzewodowy PowerShare, z informacji od producenta, jest ograniczony do smartfonów Samsung lub innych marek z bezprzewodowym ładowaniem Qi. Należy pamiętać, że jeśli poziom naładowania baterii jest niższy niż 30%, funkcja Wireless PowerShare może nie działać.
A jak bateria wypada w codziennym użytkowaniu. I tutaj (podobnie jak w S20 Plus) jest całkiem nieźle. Musimy jednak pamiętać, że duży wpływ na czas pracy na baterii ma oczywiście intensywność użytkowania oraz odświeżaniu ekranu 120 Hz. Ja najczęściej korzystałam z Internetu, przeglądałam strony WWW oraz media społecznościowe, wykonywałam sporo zdjęć czy odebrałam kilka SMS czy pojedynczych rozmów. Przy takim użytkowaniu S20 FE spokojnie wytrzymał mi cały dzień pracy. Czyli nie odbiega on od innych smartfonów podobnej klasy. Pełne naładowanie z ładowarki z zestawu trwa ponad 1,5 h.


