Galaxy S20 FE wyposażono w 6,5-calowy, płaski ekran (co ucieszy zapewne część użytkowników) Super AMOLED 2X z minimalnymi ramkami (85.7% screen-to-body ratio), który oferuje nam jasne, żywe i wysokiej jakości obraz o naturalnych kolorach. Co najważniejsze mamy w nim odświeżanie na poziomie 120 Hz i rejestrację dotyku pracującą w 240 Hz. Warto tutaj zwrócić jednak uwagę na to, że 240 Hz aktywne jest tylko podczas grania. Ponad to, dzięki rozdzielczości 2400 x 1080 (wyższe modele z serii S20 oferują rozdzielczość na poziomie: 3200 × 1440, 525 ppi), ludzkie oko nie jest w stanie zauważyć pojedynczych punktów (405 ppi).
Podświetlenie jest równomierne na całej powierzchni ekranu. Zarówno wideo jak i zdjęcia na takim wyświetlaczu wyglądają po prostu świetnie i nie zauważymy dużej różnicy względem wyższych modeli z serii S20. Bardzo dobrze korzysta się z telefonu niemalże w każdych warunkach. Oczywiście również tutaj mamy do wyboru takie opcje jak: zmiana trybów kolorów, tryb ciemny, filtr światła niebieskiego czy zmianę bilansu bieli. Ponad to 10-punktowy wielodotyk działa bez zarzutu, pozwalając na komfortową obsługę, tak dużego wyświetlacza.
Co więcej w środkowej części zamiast notch-a znajdziemy okrągłe wycięcie, w którym został umieszczony aparat do selfie – 32 MP. Zapewne od flagowego modelu oczekiwalibyśmy, że w ekranie nie będzie żadnych wcięć, ale za to pojawiłyby się kolejne ruchome elementy, które również mają swoje wady. Nie mniej to już kwestia gustu, czy takie rozwiązanie nam się podoba czy nie. Ja osobiście nie mam nic przeciwko.
Testowany model, podobnie jak nowy Note 20, otrzymał obudowę z tworzywa sztucznego. Jest to trochę kontrowersyjne rozwiązanie, gdyż do tej pory wyższa półka smartfonów kojarzyła się zawsze ze szklaną obudową. Tutaj Samsung wyłamał się z tego trendu. I przyznam, że nie wygląda ona źle. Tym bardziej, że nie jest to błyszcząca tafla, a matowa. Co za tym idzie mniej się palcuje, a i ewentualne rysy powinny być mniej widoczne. Do tego dostępne jest aż 6 świetnych kolorów: Różowy, Granatowy, Zielony, Pomarańczowy, czerwony, Biały.
W moje ręce wpadła wersja granatowa, ale wcześniej mogłam się już przyjrzeć wszystkim pozostałym kolorom i musze przyznać, że taki szeroki wybór, to jest strzał w dziesiątkę. Na pewno każdy odnajdzie swój ulubiony kolor i dopasuje go do swojego stylu 😊.
Galaxy S20 FE nadal jest dużym smartfonem. Testowany model otrzymał ekran 6,5-calowy, a jego wymiary to: 159 x 74 x 8.4 mm. Waga to 193g. Mimo tego telefon dobrze leży w dłoni, co nie znaczy, że obsługa jedną ręką będzie wygodna. Wszystko zależy od tego jak duże są nasze dłonie 😊
Na bocznych krawędziach znajdziemy również odpowiednio:
- Na górnej krawędzi:
- Szufladkę na kartę SIM (Dual SIM: Nano-SIM + Nano-SIM lub MicroSD do 1TB) – otwiera się ją pomocą dołączonego sztyftu, w ostateczności możemy zastąpić go np. spinaczem.
- Na dolnej krawędzi:
- Gniazdo USB typu C
- Głośnik stereo
- Mikrofon
- Na lewej krawędzi:
- Brak przycisków
- Na prawej krawędzi:
- Przyciski głośności
- Przycisk włącz/wyłącz
Zatem nie znajdziemy tutaj wyjścia Mini Jack 3,5 mmm. Również nie znalazłam w opakowaniu przejściówki, które były dostarczane w poprzednich modelach (chociażby w serii S10).
Jeżeli chodzi o czytnik linii papilarnych, to mamy tutaj do czynienia z wbudowanym w ekran czytnikiem ultradźwiękowym. Umiejscowienie czytnika wypada w dobrym miejscu – na dole ekranu. To samo tyczy się działania – nie zauważyłam zbyt dużych problemów z odblokowaniem. Praktycznie zawsze jak przyłożyłam palec, to telefon się odblokował. Czasami musiałam zrobić to 2 razy.
Telefon możemy oczywiście odblokować również za pomocą twarzy. I tutaj mechanizm działa szybko i bezproblemowo. Jedyne na co należy zwrócić uwagę, to to, że takie odblokowanie nie do końca jest super bezpieczne.
W S20 FE nie znajdziemy diody powiadomień. Podobnie jak już w wielu modelach telefonów. W zamian możemy spersonalizować funkcję Always on Display. Oczywiście testowany model oferuje także wodoodporność IP68 – stopień ochrony przed kurzem i wodą.
Słuchawka w S20 wydaje z siebie bardzo czysty i głośny dźwięk, nie ma też większych problemów z siłą sygnału sieci komórkowej.
Głośniki stereofoniczne (podobnie jak w całej serii S20), jak zapewnia Samsung są dostrojone przez inżynierów AKG, oraz obsługujące standard Dolby Atmos, umożliwiają odtwarzanie na tym urządzeniu kinowego dźwięku i to słychać. Nie boję się polecić go, jako przenośnego odtwarzacza audio nawet bardziej wymagającym użytkownikom.

Na tyle obudowy, również w tym przypadku znajdziemy wielką wysepką w kształcie prostokąta z zaokrąglonymi rogami przyklejoną w lewym górnym rogu. Seria S20 czy Note 20 oraz kilka konkurencyjnych modeli telefonów ma już podobną stylistykę, więc nie zostaje nic innego jak się do niej przyzwyczaić. Taka spora wystająca powierzchnia podyktowana jest oczywiście rozrastającą się ilością obiektywów. W tym przypadku są to 3 obiektywy (12 Mpix + 12 Mpix + 8 Mpix) oraz lampa błyskowa.
Czy taka konstrukcja się podoba? To już kwestia gustu. Do tego odstające elementy są bardziej narażone na uszkodzenia, zbierają kurz wokoło i sprawiają, że telefon mocno się kołysze, gdy położymy go na stole. Nie zostaje nic innego jak założyć jak najszybciej etui na plecki.

