Sennheiser PXC 550-II utrzymane w czarnej kolorystyce prezentują się bardzo elegancko. Zostały wykonane z dobrej jakości lekkiego tworzywa sztucznego z metalowymi elementami chociażby wewnątrz pałąka oraz delikatnych skórkowych nakładek. Co więcej są bardzo lekkie. Ich waga to zaledwie 227 g., co może sprawiać wrażenie, że są również bardzo delikatne. To tylko wrażenie, bo wszystko w nich jest wykonane jak najbardziej solidnie. Każdy element idealnie do siebie pasuje, nic nie trzeszczy, nie odstaje, a co najważniejsze dobrze leży na naszej głowie. Przynajmniej na mojej 😊
W dopasowaniu słuchawek do naszej głowy na pewno pomagają rozszerzalne elementy na pałąku, które pozwalają rozsunąć muszle o kolejne 3,5 cm z każdej strony. Mechanizm działa oczywiście jak najbardziej poprawnie. Blokuje się w miejscu, w którym chcemy, aby się zablokował i nic się nie luzuje.
Wewnętrzna część pałąka została wyłożona miękką gąbką, a całość pokryta delikatną skórką.

Natomiast muszle w Sennheiser PXC 550-II otrzymały kształt łezki czy jak kto woli spadającej kropli wody i są raczej średniej wielkości. Mimo to bez problemu zmieściłam w nich całe moje uszy i wszystko idealnie przylegało również wokół nich.
Wewnętrzna część muszli została wyłożona cienkim materiałem, a wokół nich znajdziemy miękką gąbkę obłożoną delikatną skórką. Nie zdarzyło mi się, aby uszy mi się w nich spociły, ale też aktualna temperatura raczej też w tym nie pomaga. Zatem czy w upalny dzień będzie w nich wygodnie? Na to pytanie aktualnie nie odpowiem. Na dzień dzisiejszy, uwzględniając aktualne warunki klimatyczne, mogę śmiało stwierdzić, że są bardzo wygodne 😊.


