Testowany smartfon, to nie tylko przyciągająca wzrok obudowa, ale również bardzo mocne podzespoły. Sercem Galaxy S21 5G (podobnie jak całej serii) jest nowy chipset Samsung Exynos 2100 (1×2.9 GHz Cortex-X1; 3×2.80 GHz Cortex-A78; 4×2.2 GHz Cortex-A55) oraz układ graficzny Mali-G78 MP14 . Po raz kolejny producent wprowadził 2 procesory Exynos i Snapdragon. Przy czym ten drugi nie dla rynku europejskiego, co nie ucieszyło części użytkowników. Galaxy S21 możemy za to dostać w dwóch wariantach: RAM 8 GB + 128 GB lub 256 GB pamięci na pliki. Nie znajdziemy w nim jednak miejsca na dodatkową kartę pamięci, co podobnie jak w przypadku ekranu, również jest regresem względem poprzedniego modelu S20.
Nie mniej telefon poradzi sobie płynne z każdym zadaniem, jakie mu postawimy. Tak jak na flagową półkę przystało. Benchmark AnTuTu wyświetlił ponad 623 tys. punktów. Zaraz kolejny test wskazał 596 tys. punktów. Nadal jest to wysoka nota, chociaż widać minimalny spadek wydajności, gdy smartfon się podgrzeje. Kwestię grzania wyeliminowała pierwsza aktualizacja, po której smartfon osiąga bardziej akceptowalne temperatury.
W codziennym użytkowaniu również potwierdzają się cyferki z benchmarków. Wymagające aplikacje czy gry dla tego smartfona nie są straszne. Wszystko działa rewelacyjnie i jest dobrze zoptymalizowane. Smartfon bardzo szybko reaguje na polecenia użytkownika i wszystko po prostu śmiga tak, jak powinno. Moim zdaniem, można także być spokojnym o perspektywiczną (czyli pod koniec 2 roku typowego cyklu życia smartfona tej klasy) stabilną prędkość działania nowego flagowca Samsunga.
Samsung Galaxy S21 korzysta z systemu Android 11 z nakładką One UI 3.1. System jest oczywiście dobrze zoptymalizowany, a sama nakładka daje nam mnóstwo możliwości ustawień i personifikacji. Użytkownik ma również do dyspozycji znany już z wielu poprzednich modeli Samsunga ekran krawędziowy, asystenta Bixby (odpowiednik Asystenta Google, którego znamy już z poprzednich modeli), możliwość połączenia z systemem Windows, co pozwala na odbieranie SMS czy powiadomień na komputerze.
Możemy również uruchomić tryb DEX po podłączeniu zewnętrznego monitora. Również bezprzewodowo. Pozwoli to na pracę na telefonie z użyciem klawiatury i myszki oraz wieloma oknami aplikacji obok siebie – coś zbliżonego do pracy na komputerze. Więcej pisałam na ten temat w recenzji Note 20.
Jak przystało na urządzenie z najwyższej półki, Galaxy S21 5G został wyposażony w najlepsze moduły komunikacyjne oraz modem do obsługi sieci 5G. Testowany model Samsunga w tym względzie ma wszystko, czego potrzebujemy.
- [5G] w trybie 5G Non-Standalone (NSA), Standalone (SA), Sub6
- [Wi-Fi 6]
- Płatności NFC, MST
- Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/ax 2.4G+5GHz, HE80, MIMO, 1024-QAM, Pobieranie do 1,2Gbps / przesyłanie do 1,2Gbps
- Bluetooth® v 5.1,
- USB typu C 3.2
- lokalizacja (GPS, A-GPS, GLONASS, Beidou, Galileo)
- Czujniki: Ultradźwiękowy skaner linii papilarnych, akcelerometr, barometr, czujnik żyroskopowy, czujnik geomagnetyczny, czujnik Halla, Czujnik zbliżeniowy, czujnik światła otoczeni
GPS działa idealnie: stabilnie i szybko, swoje koordynaty mogłam odczytać już po kilkunastu sekundach, precyzyjność lokalizacji jest na przyzwoitym poziomie. Zachowania odbiornika pozwala na komfortowe korzystanie też ze smartfona jako nawigacji samochodowej czy pieszej. Również nie mam uwag do działania sieci Wi-Fi, z której korzystałam niemalże cały czas czy Bluetooth, którym przesyłałam sporo zdjęć i plików.
Jeśli chodzi o 5G, to owszem połączyło mi się w sieci Orange, ale nadal nie są to pełne możliwości sieci i telefon raczej szybko nie wykorzysta pełnych możliwości naszych sieci 5G. Tutaj jeszcze długa droga przed naszymi operatorami.
Bateria w S21, to ogniwo 4000 mAh (typowa), która przy hardkorowym użytkowniku starczy na około 5 – 6 h godzin pracy na ciągle włączonym ekranie. Szczególnie podczas korzystania z aparatu % lecą w dół jak szalone. Przy standardowym użytkowaniu w postaci odrobiny mediów społecznościowych, pojedyncze sms-y i rozmowy, to możemy liczyć nawet na 2 dni. Jednak standardem będzie, że na koniec dnia trzeba będzie szukać ładowarki.
Maksymalna moc ładowania przewodowego to 25 W. I tutaj polecam nie oddawać ładowarki ze starego smartfona, gdyż w opakowaniu jedyne co znajdziemy to kabel USB- C. Plusem jest, to że możemy naładować testowany model bezprzewodowo – 10 W oraz udostępnić mocy innym urządzeniom np. słuchawkom. Trzeba mieć jednak na uwadze, że Bezprzewodowe PowerShare ogranicza się do smartfonów Samsung lub innych marek obsługujących bezprzewodowe ładowanie Qi,


