Test Motorola edge 20 pro – ja osobiście ją polubiłam

Budowa i użytkowanie

Motorola Edge 20 pro prezentuje się świetnie, chociaż nie wnosi nic nowego w świat smartfonów. Czerpie za to same dobre wzorce z innych modeli. Smukła budowa ( wymiary: 163 x 76 x 7,99 mm, Waga: Iridescent White (biały opalizujący): 190 g, Indigo Vegan Leather (niebieski): 185 g), szklana konstrukcja z ramkami ze stopu aluminium z powłoką z żywicy i płaski duży ekran z niewielkimi ramkami. Idealnie było by oczywiście bez nich, ale te, które są zbytnio nie przeszkadzają.

Do tego ładnie wkomponowana wysepka z aparatami w lewym górnym rogu i logo „M” na środku obudowy, które aż prosi się o podświetlenie. Niestety go nie otrzymało. Ciekawostką jest to, że wersja EDGE w pierwotnym kształcie miała zakrzywiony ekran. Tutaj jak już wspomniałam jest płaski, co trochę kłóci się z logiką serii, ale z drugiej strony wyszło jej to na dobre.

Aktualnie do wyboru mamy dwa kolory niebieski i granatowy. Szczególnie wersja niebieska podbiła moje serce ze względu na zmieniającą się barwę w zależności od kąta padania światła. Na testy jednak dostałam wersję granatową. Która również prezentuje się dobrze, ale robi nieco mniejsze wrażenie 😊

Plecki otrzymały matowe wykończenie z drobnym wzorkiem na bokach. Przez to minimalnie mniej się palcuje, ale ze względu na wystające aparaty i tak smartfon szybko trafi do etui. Standardowo już w opakowaniu motoroli znajdziemy silikonowe plecki. Za to plus. Dodam jeszcze, ze ramki wokół są lekko wystające i wyszlifowane na płasko, a nie zaokrąglone. Nadal chwyt jest pewny i telefon nie wyślizguje się z rąk.

Dodam jeszcze, że obudowa otrzymała ochronę przed wilgocią – IP52. W tej cenie jednak spodziewałabym się już nieco wyższej klasy. Trochę szkoda, że producent nie pokusił się o ten element.

Na obudowie znajdziemy odpowiednio:

  • na spodzie: głośnik mono, mikrofon, gniazdo USB C, gniazdo na 2 karty SIM
  • na lewej krawędzi: przycisk Asystenta Google
  • na prawej: przycisk on/off z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych, przyciski głośności
  • na górnej krawędzi: brak przycisków

To co zapewne zmartwi niektórych użytkowników, to brak głośników stereo, wyjścia mini Jack i miejsca na dodatkową kartę pamięci. Nie ma też diody powiadomień co przestaje już być dziwne w tej klasie smartfonów. W sumie nawet też już coraz mniej osób o to pyta. Nie mniej jaki byłby fajny bajer, gdyby logo „M” na pleckach było podświetlane jak niegdyś w innym starszym modelu tegoż producenta. Jeśli chodzi o dźwięk, to jak już wspomniałam jest to głośnik mono zatem nie spodziewajmy się tutaj przestrzennej muzyki i mocnej głębi. Muzyka płynąca z tego modelu jest poprawna i w sumie tyle. Do codziennego użytku wystarczy: oglądanie filmików na YouTube, słuchanie podcastów czy rozmowy głośnomówiące.

A jak wypada biometria w tym modelu? Tutaj nie mam większych uwag. Czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku działa szybko i bezbłędnie. Dla fanów odblokowania telefonu twarzą jest też taki mechanizm, chociaż mniej bezpieczny i może zawieść w ciemniejszych pomieszczeniach. Nie mniej jest i można go użyć.

Za to ekran robi naprawdę dobre wrażenie. Motorola Edge 20 pro otrzymała 6,7-calowy wyświetlacz  20:9 Max Vision z technologią OLED z rozdzielczością FHD+ (2400 x 1080) i częstotliwością odświeżania 144 Hz (Częstotliwość odświeżania dotyku do 576 Hz). Ponadto obszar aktywny-panelu dotykowego (AA-TP) to 91%, a przestrzeń kolorów to DCI-P3, Częstotliwość odświeżania 144 Hz. Całość została pokryta szkłem 2.5D Corning Gorilla Glass 5 z powłoką chroniącą przed odciskami palców.

Obraz wyświetlany na tym ekranie jest świetny. Wszystko jest wyraźne, kolory nasycone, kąty widzenia szerokie, a odświeżanie ekranu jedno z wyższych aktualnie na rynku. Można bez problemu pracować na nim nawet w słoneczne dni. Raczej ciężko się tutaj do czegokolwiek przyczepić.

Ponadto w opcjach znajdziemy kilka możliwości konfiguracyjnych: zmiana na ciemny motyw, zmiana  kolorów (nasycone, naturalne, regulacja temperatury kolorów), zmiana odświeżania (60 Hz, 144 Hz, automatyczny), personalizacja kolorów, czcionek czy ikon, podświetlenie nocne, zapobieganie migotaniu obrazu czy zmiana poziomu jasności oraz możliwość włączenia opcji „uważny ekran” (ekran jest włączony, gdy na niego patrzymy). Zatem każdy znajdzie coś dla siebie.

Standardowo też mamy do dyspozycji moto gesty oraz nawigację gestami lub możliwość włączenia standardowej belki z przyciskami. Tą ostatnią, to bardzo szybko wyłączam, gdyż gesty są mega wygodne w nawigacji. Jednak to kwestia gustu i dobrze, że są obie możliwości.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej