I na koniec aparat. W POCO F4 w porównaniu z poprzednikiem POCO F3 znajdziemy też nieco inne aparaty. Obiektyw główny na tyle to 64 MP (ƒ/1,79, 1/2″, 1,4µm, 6P) z OIS. Poprzednik posiada 48 MP bez optycznej stabilizacji obrazu. Zatem tutaj jest delikatny progres.

Szeroki kąt jest ten sam czyli 8MP (f/2,2, Kąt widzenia 119 °). Podobnie jak aparat do selfie – 20MP (f/2,45).
I na koniec zostawiam obiektyw macro, bo tutaj niestety przyszło rozczarowanie. Znowu powrócił zbędny 2 MP. U poprzednika było to już 5 MP. Mówcie co chcecie, ale kompletnie nie rozumiem tegorocznego regresu w kwestii tego obiektywu. Tym bardziej, że macro 5 MP w zeszłorocznych modelach robi naprawdę dobrą robotę. Wiadomo nie jest to szczyt możliwości, ale jest już na tyle dobry, że można śmiało pochwalić się kadrami w mediach społecznościowych, a i nawet spróbować powalczyć nimi w różnych mobilnych konkursach.
Wracając jednak do naszego bohatera, to zdjęcia z niego wychodzą różnie. Przy wyłączonym AI są trochę wyblakłe i brakuje im szerszej palety barw czy soczystości. Przy włączonym AI jest lepiej, ale nadal nie jest idealnie. Generalnie widać, że kwestia aparatu została potraktowana trochę po macoszemu, chociaż nie ma jakieś tragedii. W tej cenie da się jednak znaleźć bez problemu lepsze foto-smartfony. Wiadomo, że tutaj bardziej chodzi o graczy, a nie mobilnych fotografów. Nie mniej samo oprogramowanie można spokojnie dopracować, bo z takiej konfiguracji aparatów można wyciągnąć znaczenie więcej.
Nie mniej przy odpowiednich warunkach pogodowych da się z niego zrobić naprawdę dobre zdjęcie i nawet kolory będą się podobać (chociaż tutaj może być mylne wrażenie – bo czasami sam kadr nadrabia pozostałe braki), ale jednak nie powinno polegać się na szczęściu, a równości oprogramowania. Momentami też zdarzają się prześwietlenia czy rozjaśnienia.
Nie znajdziemy tu też modułu tele czy obiektywu do głębi. Owszem mamy możliwość zrobienia przybliżenia cyfrowego, ale to tylko ciekawostka i raczej do niczego takich zdjęć nie użyjemy. Użyteczne kadry kończą się na x2. Potem widać już szumy i nieostrości cyfrowe.
Przy szarówce i w nocy jest już różnie. Jeżeli mamy ładne oświetlenie i użyjemy trybu nocnego, to nawet uda się wykonać całkiem przyzwoite zdjęcie. Nie zapominajmy też o trybie Długiej ekspozycji czy innych trybach kreatywnych. Tutaj jednak należy już zadbać o statyw. Za to efekt może nas miło zaskoczyć. Przy większej ciemności pojawiają się już jednak szumy i nieostrości i zdjęcie wypada raczej przeciętnie. Szczególnie na szerokim kącie.
Jak już jesteśmy przy szerokim kącie, to ma on tylko 8 Mpx. Zatem nie spodziewajmy się tutaj nie wiadomo czego. Przy ładnej pogodzie wypadnie nawet przyzwoicie, ale i tak widać już spadek jakości oraz nieostrości. Widać też różnicę w kolorach względem obiektywu głównego.
Macro pozwolę sobie pominąć, bo nad 2 MP nie ma co się rozwodzić.
Nie przedłużając zapraszam na przykładowe zdjęcia:
I na koniec jeszcze próbka filmów. Miło, że pojawiła się stabilizacja obrazu w obiektywnie głównym oraz możliwość nagrywania w 4K przy 60 kl./s. Dzięki temu jakość filmów wypada całkiem przyzwoicie i śmiało można używać w codziennym użytkowaniu. I na tym bym pozostała, bo narzędzie dla filmowca to raczej nie jest. Zresztą zobaczcie próbkę:


