Test POCO F4 – kompletny zestaw mocy

Na pierwszy rzut oka POCO F4 przypomina trochę serię Redmi Note 11 (np. Redmi Note 11 Pro). Gdy jednak przyjrzymy się bliżej to różnica jest zauważalna: wyspa z aparatami jest nieco szersza, a aparaty mają inny układ. Na dole w lewym rogu widnieje napis POCO, a szklany tył jest gładki, bardziej lustrzany przez co łapie na sobie praktycznie każdy odcisk. Czytnik linii papilarnych również umieszczono w przycisku, a sama ramka jest płaska. Zatem widać, że mimo że POCO odłączyło się od Xiaomi, to jednak nadal czerpie z niego wiele i zapewne będzie tak jeszcze długo.

Test POCO X3 Pro – pełen energii, cztery aparaty czekają

Do wyboru mamy kilka wersji kolorystycznych: Srebrny, Zielony i Czarny. W moje ręce trafiła wersja czarna chociaż pod światło może przechodzić trochę w szary. Wygląda OK i może się podobać, ale nie wyróżnia się niczym specjalnym. Wykonanie też stoi na wysokim poziomie. Wyspa z aparatami jednak nadal wystaje co sprawia, że szybko będziemy szukać etui. Na szczęście producent zadbał również o to akcesorium i przeźroczyste plecki znajdziemy w opakowaniu.

Na przodzie znajdziemy ekran AMOLED pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 5. Sam smartfon dobrze leży w dłoni i zapewne przypadnie do gustu osobą, które szukają modelu z płaskim ekranem. Dodam, że niestety obudowa nie jest wodoodporna.

Na obudowie telefonu znajdziemy odpowiednio:

  • na spodzie: wysuwana szufladka na 2 karty Nano-SIM, gniazdo USB C, mikrofon oraz jeden z głośników stereo.
  • na górnej krawędzi: mikrofon, drugi głośnik stereo oraz podczerwień (Funkcja uniwersalnego pilota do TV. Aplikację Mi Pilot znajdziemy zainstalowaną już w systemie).
  • na lewej krawędzi: brak przycisków
  • na prawej krawędzi: przyciski głośności oraz włącznik/wyłącznik z czytnikiem linii papilarnych

Oczywiście wszystkie przyciski są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia.

A jak wypadają głośniki? Poprawnie. Dźwięk płynący z głośników stereo jest wystarczająco głośny i czysty. Nic nie trzeszczy, ale też nie spodziewajmy się fajerwerków. Ot standardowy smartfonowy głośnik ze średniej półki, który całkowicie wystarczy nam do codziennego użytku – oglądanie filmów, słuchanie muzyki czy grania w ulubione gry. Jednak gdy zapragniemy czegoś więcej, to nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po słuchawki bezprzewodowe. Nie znajdziemy bowiem tutaj wyjścia mini Jack 3,5mm oraz miejsca na dodatkową kartę pamięci.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń.

A co z biometrią? Oczywiście nie zapomniano również o tym. W POCO F4 znajdziemy fizyczny czytnik linii papilarnych umiejscowiony w przycisku Włącz / Wyłącz .Jego działaniu nie można nic szczególnego zarzucić.  Odblokowanie telefonu zawsze odbyło się szybko i bez większych problemów. Oprócz czytnika linii papilarnych mamy również do dyspozycji odblokowanie poprzez skanowanie twarzy. Nie jest ono jednak tak bezpieczne i mniej zalecane.  Jeżeli chodzi o same działanie funkcji odblokowania twarzą, to również tutaj nie mam większych uwag. Standardowo działa wystarczająco szybko, a problemy zaczynają się dopiero przy słabszym oświetleniu.

Wymiary POCO F4 to: 75,95 mm x 163,2 mm x 7,7 mm przy wadze ok. 195 g (łącznie z baterią). Zatem jest duży i obsługa jedną ręką nie będzie wygodna.

Smartfon otrzymał płaski ekran AMOLED DotDisplay o wielkości 6,67’’ z szybkością odświeżania do 120 Hz (FHD+ 2400 x 1080, 395 ppi, ∼86.7% screen-to-body ratio, próbkowanie panelu dotykowego do 360 Hz, HDR10+, Kontrast 5000000:1) oraz  aparatem (20MP z SI, f/2,45) umieszczonym w okrągłej, małej dziurce po środku górnej belki ekranu. Zatem praktycznie nie różni się od poprzednika – POCO F3.

Obraz na tym ekranie wygląda świetnie, jest bardzo wyraźny i czytelny, a przede wszystkim ma dobrze odwzorowane kolory. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić odwzorowanie barw w ustawieniach na nieco cieplejszy lub zimniejszy wariant. Mamy do dyspozycji również tryb czytania, zmianę jasnego motywu na ciemny czy zmianę odświeżania na 60 Hz, 120 Hz lub tryb automatyczny.  Krótko mówiąc na taki ekran aż miło popatrzeć. Dodam jeszcze, że maksymalna jasność sięga do 1300 nitów, co sprawia, że i na dworze nie powinniśmy mieć problemów z jego odczytaniem.

Standardowo też możemy włączyć obsługę gestami lub pozostać przy dolnej belce z przyciskami.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej