Sprawdźmy jednak, jakie katusze jest zdolny przetrwać testowany smartfon.
Według producenta AGM G1S został zaprojektowany z myślą o zwiększeniu komfortu aktywnych użytkowników, którzy chcą pozostać w stałej łączności ze światem nawet podczas odkrywania najbardziej odległych miejsc – od niedostępnych górskich szczytów aż po rwące rzeki.
Czy to podczas szalonego spływu górską rzeką czy na dnie basenu – wyjątkowa konstrukcja tego urządzenia pozwala utrwalać najciekawsze chwile, które dotąd pozostawały poza zasięgiem zwykłych smartfonów. Gdy upewniliśmy się, że zaślepka oraz uszczelka gumowa i klapka jest prawidłowo zamocowana, by zapewnić wodoszczelność przystąpiliśmy do pierwszych testów naszego smartfona.

Zawilgocenie jest tym czynnikiem, na który najczęściej zwracają uwagi w serwisach naprawczych. W wypadku telefonu wystarczy lekkie tylko zawilgocenie elektroniki i najczęściej musimy zapomnieć o gwarancji na telefon. Dlatego na początek telefon został wystawiony na próbę wodną poprzez ochlapanie go strumieniem z prysznica – działa.
Z obawą zanurzam telefon w umywalce, na co najmniej 2 min – to okres, po którym udaje nam się wyłowić aparat po przypadkowym utopieniu go np. w wannie. Również po tym zabiegu smartfon działał bez zarzutu – do elektroniki nie dotarła nawet najmniejsza kropla wody.
Czas na test w warunkach bardziej przypominających codziennie użytkowanie w trudniejszych warunkach terenowych, czyli wypad w teren. AGM G1S towarzyszył nam podczas jazdy terenowym samochodem Jeep, po górach Beskidu Śląskiego. Wytrzymał wszelkie trudy kąpieli błotnych i częstego lądowania na kamieniach, gdy nieostrożnie wypadł nam z dłoni na rajdowych szlakach.
Jednak przyznam się, że nie starałem się dążyć za wszelką cenę do jego zniszczenia, traktowałem go raczej jako przyjaciela w podróży, którego „przypadkowo” spotykały różne przygody. Smartfon sprawdzi się, więc we wszystkich sytuacjach ekstremalnych, które czekają aktywnego turystę.
A gdy ruszymy z odwagą i pasją w kolejną podróż AGM G1S oprócz wytrzymałości oferuje też przyzwoitą wydajność i funkcjonalność. Survivalowy smartfon jest oparty na procesorze firmy Qualcomm Snapdragon 480 5G / 8 nm do 2,0 GHz, który wspomaga 8 GB pamięci RAM oraz układ graficzny Qualcomm Adreno 619.
Zastosowana konfiguracja umożliwia sprawne funkcjonowanie interfejsu, telefon nieźle radzi sobie też z multimediami i wystarcza też do zabawy z grami pobranymi ze sklepu Google. Nawet w przypadku uruchomienia jednocześnie wielu aplikacji system działa płynnie i nie ma przestojów. Benchmark, którego używamy do testów wyświetlił ponad 340 tys. punktów – jak na pancerny smartfon to dobre osiągi.
System operacyjny telefonu to Google Android w wersji 11, czyli już lekko leciwy. W autorskim interfejsie użytkownika wszystkie skróty aplikacji wyświetlane są na głównym pulpicie. Nie trzeba przy tym obawiać się bałaganu i przewijania nawet kilkunastu paneli nawet przy kilkudziesięciu pozycjach. Te zostały, bowiem możemy uporządkować i pogrupować w tematyczne foldery wysuwane od dołu ekranu.
AGM G1S kierowany jest do użytkownika, który potrzebuje specjalistycznych, a zarazem unikatowych funkcji sprawiających, że jest to urządzenie idealnie nadające się do pracy. Smartfon posiada funkcje obrazowania termowizyjnego IRCamera i Kompas, aby się nie zgubić w terenie.

Użytkownik może z łatwością obserwować temperaturę otoczenia, nawet przez przeszkody lub dym. Producent chwali się, że G1S ma najlepszą kamerę termowizyjną spośród wszystkich telefonów. Ma najwyższą rozdzielczość 256 x 192 i najwyższą częstotliwość odświeżania 25 Hz.
Kamera termowizyjna rejestruje promieniowanie cieplne. Za jej pomocą z łatwością sprawdzicie temperaturę otoczenia, maszyn oraz instalacji domowych. Kamera działa też w całkowitych ciemnościach, co oznacza, że z powodzeniem można ją wykorzystać, jako noktowizor. Nie straszne jej też silne zadymienie, ponieważ promieniowanie cieplne przenika przez cząsteczki lotne. Oznacza to, że sprzęt z łatwością odnajdzie źródło pożaru.
Test Huawei Mate Xs 2 – nowe możliwości składanej konstrukcji
AGM G1S mierzy temperaturę wszystkim obiektom do 5 metrów w trybie przemysłowym +/- 2 °C w zakresie od -20 do +150°C lub zakresie +100 do +550 °C.
AGM G1S wyposażony jest we wszystkie typy łączności, jakie są potrzebne na turystycznych szlakach. W podróży oprócz obsługi dwóch kart SIM (Dual Standby), z 4G LTE i 5G (z funkcją hot – spot pozwalającą udostępnić łącze internetowe np. do notebooka) przydatna może być wbudowana karta Wi-Fi oraz łącze Bluetooth, czy NFC do komunikacji z zestawem samochodowym czy słuchawką bezprzewodową.
Nie miałem żadnych problemów z nawiązaniem połączenia Wi-Fi (2,4 GHz, 5 GHz) MIMO 2×2. Smartfon też świetnie pracuje jako nawigacja. Jeżeli chodzi o moduł GPS z obsługą A-GPS + GLONASS nie traci zasięgu nawet przy zachmurzonym niebie. A to czasem może uratować nas, gdy zagubimy się na szlaku. Geolokalizacja cechuje się dobrą skutecznością i precyzją działania zarówno w samochodach, jak i na zewnątrz budynków. Połączenie jest stabilne. Wbudowane Mapy Google i powiązana z nimi Nawigacja Google funkcjonują dobrze.

Wyjeżdżając na urlop na pewno będziemy chcieli uwiecznić miło spędzone chwile na zdjęciach czy filmach z podróży. A przy okazji mieć się, czym pochwalić znajomym po powrocie do domu. Testowany smartfon na obudowie może pochwalić się następującym zestawem 48MP AF, Sony IMX582, f/1.79, 1/2.0“, 6P i Makro 2 MP, z przodu zaś znajdziemy 16 MP.

Fotoamator znajdzie w nim standardowe opcje konfiguracji oraz tryby fotografowania.
Zdjęcia, w świetle dziennym prezentują przyzwoity, jak na „pancerny” smartfon poziom – są szczegółowe i nasycone kolorami – co oznacza nie więcej niż tyle, że nie warto dźwigać w góry dodatkową cyfrówkę, skoro mamy do dyspozycji ten z AGM G1S.
Aparat oprócz wykonywania wysokiej dobrej fotografii, umożliwia również rejestrowanie materiałów wideo w jakości Full HD 1080p przy 30 klatkach na sekundę.
Producent umieścił w AGM G1S baterię niewymienialną o pojemności 5500 mAh. Urządzenie powinno zaskakiwać, więc dobrym jak na smartfon czasem pracy na jednym ładowaniu. W praktyce okazuje się, że survivalowy telefon wytrzyma nam okołodwóch dni bez źródła zasilania. Jeśli telefonu używamy mniej intensywnie możemy czas ten wydłużyć nawet do 3-4 dni, ale wymaga to ustawień naprawdę ekstremalnie oszczędnych ustawień. Podczas testu czuwania pojemność akumulatora zmniejszyła się o około 4%, w ciągu 8 godzin.
W zarządzaniu energią pomaga dedykowany tryb jej oszczędzania, który znajdziemy w Ustawieniach. Dlatego przy wyjeździe w głuszę radzę zaopatrzyć się w Power bank. Dodatkowy zastrzyk energii przyda się w przypadku braku dostępu do sieci elektrycznej. Czas pracy akumulatora nie odbiega, więc od standardu, dla „zwykłych” smartfonów.

