Lenovo Yoga Slim 7i Pro X to świetny 14,5 calowy laptop: ładny (chociaż to kwestia gustu), solidnie wykonany (aluminiowa obudowa, ekran 3K), dobrze działający. Jak laptop sprawdził się u mnie w codziennej pracy? Zapraszam do lektury.
Test (3 strony) bezpłatny i bez sponsoringu – przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie
Lenovo Yoga Slim 7i Pro X to wyjątkowy laptop o bardzo smukłej i eleganckiej konstrukcji z najwyższej jakości stop aluminium, który ma zapewnić wytrzymałość i wygodę użytkowania przez długi okres użytkowania. Model, który wpadł w moje ręce otrzymał:
- processor Intel Core i7-12700H 12. Generacji
- grafikę NVIDIA GeForce RTX 3050 4G GDDR6 VRAM
- ekran 14,5’’ IPS o rozdzielczości 3K (3072 x 1920) z odświeżaniem 120 Hz, 400 nitów, kalibracja Delta E<1, 100% odwzorowania gamy kolorów sRGB, adaptacyjne odświeżanie ekranu 120 Hz, 16:10, Dolby Vision, certyfikat TÜV Rheinland zmniejszonej emisji światła niebieskiego, NVIDIA G-SYNC, szklany
- RAM – 32 GB LPDDR5 6000 MHz
- Dysk 1 TB SSD PCIe Gen 4
- 2 głośniki Harman o mocy 2 W z Dolby Atmos oraz 2 mikrofony
- Baterię 70 Whr, Obsługa technologii Rapid Charge (do 3 godzin po ładowaniu przez 15 minut za pomocą zasilacza o mocy 65 W i ponad 3 godziny po ładowaniu przez 15 minut za pomocą zasilacza o mocy 100 W), w opakowaniu jest zasilacz 100 W.
- Kamerę FHD 1080p oraz na podczerwień (IR) z obsługą Windows Hello, jest też przysłona kamery zapewniająca poczucie prywatności
- Łączność: WiFi 6E, WiFi 6, Bluetooth
- Gniazda i porty: 2 x Intel Thunderbolt 4 (DisplayPort 1.4, zasilanie, transfer danych 40 Gps), HDMI 2.0, USB-A 3.2 Gen 1, Gniazdo słuchawkowe i mikrofonowe
Wymiary urządzenia to ok. 15,9 mm x 328,2 mm x 221,4 mm, a waga ok. 1,45 kg. Do wyboru mamy dwa kolory: Dark Teal oraz Cloud Grey. Model, który wpadł w moje ręce, to jedna z bardziej wypasionych wersji i jego cena może sięgać nawet 8,5 tys. zł. Nie mniej w wersji z procesorem i5 i nieco mniejszą ilością pamięci RAM czy dysku możemy już znaleźć w cenie od ok. 4,5 tys. zł.
Jak laptop sprawdził się u mnie w codziennej pracy? Zapraszam do lektury.
Budowa i użytkowanie
Laptop przybył do mnie w niewielkim kartonowym pudełku. W środku powinniśmy znaleźć dodatkowo ładowarkę 100W oraz standardową papierologię. W moim testowym pakiecie ładowarki nie było. Bez problemu jednak podłączyłam Yogę do dowolnej innej ładowarki laptopowej z USB C.
Lenovo Yoga Slim 7i Pro X prezentuje się naprawdę dobrze. Laptop otrzymał mocną, aluminiową obudowę w kolorze Cloud Grey (jest też opcja Dark Teal)) i jest stosunkowo lekki (1,45 kg) i niewielki (15,9 mm x 328,2 mm x 221,4 mm). Testowany model to nie tylko solidna budowa, ale również precyzyjne wykończenia (nic nie odstaje, nie ma żadnych ostrych krawędzi, wszystko idealnie do siebie pasuje) i fajne smaczki w postaci napisu YOGA czy samego loga producenta. Wszystko to sprawia, że na takim urządzeniu nie tylko dobrze się pracuje, ale też jest na co popatrzeć 😊. Generalnie widać, że producent dopracował testowany model i powinien on posłużyć nam na bardzo długo.

Na spodzie znajdziemy gumowe nóżki oraz otwory wentylacyjne. Nie zauważyłam jakiegoś mocnego przegrzewania się, co nie znaczy, że jak damy mu popalić to tak nie będzie. Standardowa praca biurowa na dokumentach, prezentacjach i arkuszach kalkulacyjnych czy drobna obróbka zdjęć i grafiki nie spowodowała u niego zadyszki. Co za tym idzie wiatrak włączał się również sporadycznie, a na co dzień laptop działał praktycznie bezszelestnie.

Co więcej laptop możemy rozłożyć idealnie na płasko. Nie odwrócimy go jak standardową YOGĘ, ale i takie rozłożenie powinno całkowicie wystarczyć. Jeżeli potrzebujemy innego układu, to powinniśmy rozejrzeć się nad innym modelem. Ciekawym rozwiązaniem może być też ostatnio wprowadzony do sprzedaży model Yoga Book 9i.
Na obudowie Slim 7i Pro X znajdziemy:
- Z lewej strony:
- 2 x Intel Thunderbolt 4 (DisplayPort 1.4, zasilanie, transfer danych 40 Gps)
- HDMI 0
- Z prawej strony:
- włącznik / wyłącznik
- USB-A 3.2 Gen 1
- Gniazdo słuchawkowe i mikrofonowe
- Przełącznik do włączenia/ wyłączenia przysłony kamery zapewniającej poczucie prywatności
Taka konfiguracja portów powinna wystarczyć praktycznie każdemu i nie będzie wymagała od nas dodatkowych przejściówek.

Klawiatura jest standardowa – typu QWERTY, bez panelu numerycznego. Do tego bardzo wygodny i duży touchpad. Praca na nim jest bardzo przyjemna i wygodna (minimalnie ugina się na środku, ale nie jest to uciążliwe). Klawisze i tuchpad dobrze reagują na wszystkie komendy.
Obok klawiatury na bokach znajdziemy również 2 głośniki Harman 2 W z Dolby Atmos, które wydobywają z siebie bardzo dobry dźwięk. Jest on bardzo czysty, wyraźny, przestrzenny i wystarczająco głośny. Chociaż brakuje im odrobiny basów, to i tak w codziennym użytkowaniu będziemy w pełni usatysfakcjonowani. Zawsze też możemy podłączyć się do laptopa słuchawkami po kablu czy BT.
Test Lenovo Tab P11 Pro 2. gen – dla pracy i rozrywki
W testowanym modelu znajdziemy 14,5 calowy ekran 3K (3072 x 1920) PureSight z błyszczącą matrycą IPS. Ekran otrzymał również odświeżanie 120 Hz, jasność 400 nitów, kalibrację Delta E<1, 100% odwzorowanie gamy kolorów sRGB, Dolby Vision® , NVIDIA G-SYNC, szklany. Można też zakupić wersję z matrycą dotykową. Moja taka nie była. Ponadto ekran posiada również certyfikat TÜV Rheinland zmniejszonej emisji światła niebieskiego.
W codziennym użytkowaniu prezentuje się świetnie. Kolory są bardzo miłe dla oka, mocno nasycone o bardzo szerokim zakresie tonalnym. Wszystko na tym ekranie wygląda świetnie i myślę, że nawet osoby kreatywne będą tutaj zadowolone. Filmy ogląda się z przyjemnością, a codzienna praca na arkuszach, dokumentach i prezentacjach nie męczy wzroku. Możemy też pokusić się o obróbkę zdjęć czy filmów czy zanurzyć się w mobilną rozrywkę po pracy – różnego rodzaju gry.
Oczywiście nie jest to sprzęt dla graczy i bardzo wymagające gry mogą nie wyglądać idealnie, ale te mniej wymagające poradzą sobie wzorowo. Ja spędziłam trochę czasu na torze wyścigowym czy standardowych platformówkach i grach zręcznościowych. Wszystko śmigało. Żeby nie było, że jest taki idealnie, to błyszcząca matryca ma też swoje minusy – praca na dworze w słońcu nie jest zbyt wygodna.

Na plus wypadają również bardzo wąskie ramki – górna nieco szersza, ale ona skrywa w sobie kamery: FHD 1080p (do wideokonferencji wystarczy) + podczerwień (IR). Dzięki temu możemy zabezpieczyć laptop skanowaniem twarzy (Windows Hello – osobiście uwielbiam 😊). Szkoda tylko, że nie znalazłam w nim czytnika linii papilarnych. Też taki wariant się przydaje.


