Test Jabra Elite 10 z Dolby Atmos – do pracy i rozrywki

A jak z użytkowaniem i jakością dźwięku w nowych Jabra Elite 10?

Zacznijmy od tego, że po otwarciu pudełka ze słuchawkami od razu rozpocznie się proces parowania. Wystarczy, że na swoim telefonie włączymy BT i sparujemy ze słuchawkami i możemy rozpocząć użytkowanie. Jednocześnie możemy połączyć się z 2 urządzeniami – funkcja Bluetooth Multipoint.

Aby lepiej dopasować Jabra Elite 10 do własnych potrzeb warto od razu pobrać również aplikację Jabra Sound+, która pozwoli chociażby na:

  • sprawdzenie stanu baterii,
  • regulację ustawień dźwięku korektorem graficznym i wbudowanymi scenami (Music presets),
  • włączenie ANC (redukcja szumów) czy trybu HearThrough (podsłuchiwanie dźwięków otoczenia)
  • zmianę konfiguracji sterowania – MyControls (do wyboru jest kliknięcie x1, x2, x3 na każdej ze słuchawek)
  • wybór asystenta głosowego
  • włączenie odtwarzania Spotify Tap
  • aktualizację oprogramowania
  • aktywowanie Spatial Sound (umożliwia lepszą orientację przestrzenną)
  • uruchomienie wybranych dźwięków np. z natury w opcji – Soundscape
  • aktywowanie funkcji automatycznej pauzy/wznowienia muzyki po zdjęciu/założeniu słuchawek

Jak już przebrnęliśmy przez bardzo proste połączenie i ustawienia w aplikacji (szkoda, że nie ma języka polskiego), to możemy rozpocząć użytkowanie. Osobiście uważam, że słuchawki Jabry praktycznie w każdym segmencie oferują dobrą jakość wykonania i dźwięk adekwatny do ceny. Czy tak też jest tutaj?

Producent podkreśla, że Elite 10 oferują przestrzenny dźwięk z technologią Dolby Head Tracking (śledzenia ruchów głowy) dla jeszcze lepszych wrażeń Dolby Atmos. Gdy się poruszamy, dźwięk ma poruszać się wraz z nami otaczając nas niesamowitym brzmieniem ulubionych utworów. W połączeniu z potężnymi 10-milimetrowymi głośnikami mamy zyskać nową wyrazistość muzyki i multimediów.

W rzeczywistości również dźwięk jest bardzo miły dla ucha – czysty, basy są bardzo przyjemne, w środkowej części pasma możemy usłyszeć sporo szczegółów, dobrze uzupełnia całość góra, a scena jest bardzo szeroka. Oczywiście jak na tego typu małe pchełki. W sumie czego chcieć więcej. I tutaj dochodzi nowa funkcja Dolby Atmos Spatial Sound, która dodatkowo daje wrażenie lepszej przestrzeni i co więcej śledzi również ruchy naszej głowy.

Jabra Elite 10
Jabra Elite 10

Oczywiście utwory musza być również nagrane w tej technologii oraz  telefon musi obsługiwać Dolby Atmos. Przyznam, że robi to wrażenie. Ma się wrażenie jakby się było wewnątrz  całej sceny muzycznej, a muzyka podążała za nami i ruchem naszej głowy. W niektórych utworach miałam wrażenie jakby było delikatne echo, ale jak na tak małe pchełki to jest naprawdę nieźle.

Co więcej możemy również sami dopasować dźwięk do własnych potrzeb. W aplikacji znajdziemy nie tylko predefiniowane sceny, ale również korektor graficzny. Lubimy więcej basu? Możemy go sobie podbić w korektorze. Dla mnie super opcja. Do szczęścia przydała by się jeszcze funkcja  odsłuchu, która umożliwiłaby ustawienie słuchawek przez oprogramowanie.

Jabra Elite 10 posiada również całkiem dobrą redukcję szumów. W komunikacji miejskiej czy na ulicy dosyć skutecznie odcinały od tych największych hałasów. Nie jest to może idealne odcięcie, ale generalnie naprawdę nieźle sobie radziły. Mam tylko wrażenie, że nieco słabiej radzą sobie z mocniejszym wiatrem.

Testowany model otrzymał również funkcję HearThrough (możemy ją znać jako przepustowość w konkurencyjnych modelach). Tutaj jednak nie jestem do niej w pełni przekonana. Mam wrażenie, że po jej włączeniu w centrum pojawiają się wszystkie głosy z zewnątrz, a muzyka schodzi na drugi plan  – z tak mocnym podbiciem spotkałam się pierwszy raz. Pasywne tłumienie również nie jest zbyt dobre – jest to pół otwarta konstrukcja więc też nie ma się czemu dziwić. Z drugiej strony działa lepiej niż funkcja HearThrough, która dla mnie tutaj jest trochę przekombinowana.

Nie można narzekać również na jakość rozmów – nawet w ruchliwym mieście moi rozmówcy słyszeli mnie dobrze i wyraźnie. 3 Mikrofony robią tutaj naprawdę dobrą robotę.

Na koniec pozostaje kwestia baterii. Producent deklaruje całkowity czas odtwarzania muzyki z wyłączonym ANC (słuchawki douszne i futerał ładujący) do 36h. Czas odtwarzania muzyki z wyłączonym ANC (słuchawki douszne) to max 8h, a z ANC to mx 6h. Futerał wystarczy nam na ok. 3 naładowania zestawu słuchawkowego, a czas ładowania słuchawek z etui to ok. 3h. Warto jeszcze wspomnieć, że 5 minut ładowania ma nam zapewnić ok. 1 godziny słuchania.

Generalnie wszystko zależy od tego jak głośno słuchamy muzyki i czy włączymy ANC oraz dodatkowe bajery np. Spatial Sound. U mnie słuchawki są już 3 tygodnie i na razie ładowałam je dopiero raz, ale też nie słucham namiętnie każdego dnia po 8 h. Raczej są to sesje po ok. 1-2 h.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej