W ciągu ponad 2 miesięcy, Policja zatrzymała na polskich drogach aż 21 507 pijanych kierowców. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, liczba pijanych kierowców wzrosła o 283 osoby – wówczas zatrzymano 21 224 nietrzeźwych kierujących.
Wakacje oficjalnie dobiegły końca. Mimo licznych apeli służb oraz zaostrzenia przepisów dotyczących jazdy pod wpływem alkoholu, polskie drogi ponownie okazały się niebezpieczne:
- Już w pierwszy tydzień wakacji zatrzymano aż 1884 kierujących po alkoholu.
- W lipcu u 9 721 kierowców stwierdzono obecność alkoholu we krwi, co czyni ten miesiąc najgorszym pod względem liczby pijanych osób za kierownicą w tym roku.

W te wakacje zatrzymano aż 21 507 kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu. Pomimo licznych kontroli drogowych i zmian w przepisach, dane te wciąż budzą niepokój. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, liczba pijanych kierowców wzrosła o 283 osoby – wówczas zatrzymano 21 224 nietrzeźwych kierujących. Rzeczywista liczba takich przypadków może być jednak znacznie wyższa.
Wakacje – najbardziej niebezpieczny sezon w roku
Lipcowe kontrole trzeźwości wykazały niepokojący rekord – u 9 721 kierowców stwierdzono obecność alkoholu we krwi, co czyni ten miesiąc najgorszym pod względem liczby pijanych osób za kierownicą w tym roku. Sierpień nie przyniósł znaczącej poprawy; policja odnotowała aż 9 205 przypadków prowadzenia pojazdów na podwójnym gazie.
Już w pierwszym tygodniu wakacji Polska Policja wykrywała średnio 270 pijanych kierowców dziennie. Niestety, nawet nowy taryfikator kar nie pomógł w walce ze skrajna nieodpowiedzialnością niektórych kierujących.
Większa nieodpowiedzialność, więcej tragedii
W ciągu 71 dni okresu wakacyjnego w 2024 roku na drogach doszło do 5161 wypadków, w których życie straciły 415 osób. Porównując te liczby z danymi za 2023 rok, Policja odnotowała o 364 wypadki więcej. Podczas tegorocznego okresu wakacyjnego rannych zostało 6057 osób, co oznacza, że aż 360 osób więcej doznało urazu w 2024 roku, niż w analogicznym okresie 2023 roku.
Brak wyobraźni – realny problem polskich kierowców
Z badania przeprowadzonego przez firmę AlcoSense w lutym 2024 roku wynika, że aż 27% polskich kierowców po spożyciu alkoholu zastanawiało się, czy mogą usiąść za kierownicą. Najczęstszym powodem, dla którego decydowali się na jazdę pomimo wątpliwości co do trzeźwości, było dobre samopoczucie – na tę przyczynę wskazało aż 65% respondentów. Inne powody to brak alternatywnych środków transportu (39%) oraz krótki dystans do pokonania (28%).
Każdego roku Policja i eksperci przypominają, że prowadzenie pod wpływem alkoholu to nie tylko łamanie prawa, ale także poważne zagrożenie dla życia swojego i innych uczestników ruchu.
Skrajna nieodpowiedzialność czy zbyt niski stan wiedzy?
Nie da się zaprzeczyć, że część osób z pełną świadomością siada za kierownicą po spożyciu alkoholu, co stanowi przykład skrajnej nieodpowiedzialności. Jednak nie można tego generalizować. Niektórzy kierowcy podejmują decyzję o prowadzeniu pojazdu, kierując się jedynie swoim dobrym samopoczuciem, bez wcześniejszej kontroli trzeźwości za pomocą alkomatu – zarówno osobistego, jak i na komisariacie Policji. Takie przekonanie, że organizm poradził już sobie z alkoholem nazywamy nieświadomą nietrzeźwością.
– Nieświadoma nietrzeźwość może prowadzić do tragicznych wypadków drogowych. Kierowcy, którzy wierzą, że kilka godzin snu lub obfity posiłek wystarczy, by „wytrzeźwieć,” często decydują się na jazdę, myśląc, że są w pełni zdolni do prowadzenia pojazdu. Niestety, rzeczywistość jest inna – metabolizm alkoholu to proces indywidualny, zależny od wielu czynników, takich jak waga, płeć, stan zdrowia czy nawet genetyka. Dobre samopoczucie nie jest wskaźnikiem trzeźwości i nie powinno być podstawą do decyzji o kierowaniu samochodem. – mówi Hunter Abbott, ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego w firmie AlcoSense.
Nowe kary kontra stara rzeczywistość
Wakacyjne statystyki pokazują, że na sytuację na polskich drogach nie wpłynęła znacząco zmiana przepisów z 15 marca 2024 roku, która zakłada konfiskatę samochodu, gdy kierujący ma powyżej 0,75 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu lub 1,5 promila we krwi. Jeśli kierowca spowoduje wypadek i ma mniej niż 0,50 mg/dm³ alkoholu w wydychanym powietrzu lub 1 promil we krwi, sąd może orzec o odebraniu pojazdu. Przekroczenie tych wartości powoduje obowiązkową konfiskatę pojazdu. Pozostałe konsekwencje jazdy pod wpływem to kara grzywny, ograniczenie wolności lub pozbawienie wolności do lat 2.
– Każdy kierowca jest w pełni odpowiedzialny za swoje działania, a nawet najmniejsza ilość alkoholu zwiększa ryzyko na drodze. Już przy stężeniu alkoholu we krwi wynoszącym zaledwie 0,1‰, koncentracja kierowcy ulega osłabieniu. Gdy stężenie wzrasta do 0,3‰, pojawiają się problemy z koordynacją ruchową, rozpoznawaniem kształtów na odległość oraz reakcją na bodźce. Taki efekt może spowodować już jedno piwo. – dodaje Abbott.
Obserwuj nas na Google News
ZOBACZ RÓWNIEŻ:
- Polskie drogi 2Q23 – alarmujące dane AlcoSense, czyli kierowcy na podwójnym gazie
- Nowe przepisy: 0.5 promila wystarczy, by stracić auto
- Alkohol za kierownicą: Nie ma bezpiecznej dawki
- Rok 2023 na podwójnym gazie: Rekordowa liczba kierowców po alkoholu
- Czy na pijanych kierowców zadziałają zaostrzone przepisy?
Źródło: Informacja prasowa: AlcoSense
Źródło zdjęć: AlcoSense


