Zaledwie kilka miesięcy dzieli nas od wejścia w życie unijnego prawa do naprawy. Choć same wymogi konstrukcyjne urządzeń regulują inne przepisy (tzw. ekoprojekt), to „Right to Repair” gwarantuje dostęp do serwisu na przejrzystych warunkach oraz dostępność części zamiennych i instrukcji.

Nowe przepisy mogą budzić u producentów elektroniki i AGD obawy o wzrost kosztów. Niepotrzebnie, ponieważ dobrze zorganizowany serwis potrafi nie tylko ograniczyć wydatki związane z naprawą sprzętu, ale też dostarczyć cennych danych pozwalających poprawić jakość produktów.
Z punktu widzenia użytkownika dyrektywa ma zapewnić realną możliwość naprawy sprzętu. Choć same wymogi konstrukcyjne urządzeń regulują inne przepisy (tzw. ekoprojekt), to „Right to Repair” gwarantuje dostęp do serwisu na przejrzystych warunkach oraz dostępność części zamiennych i instrukcji. Firmy z branży elektroniki i AGD będą musiały oferować naprawy w jasno określonych cenach i terminach. Obowiązek ten będzie trwał zazwyczaj od 5 do 10 lat, w zależności od kategorii produktu.
Dyrektywa o Prawie do Naprawy (Right to Repair) została przyjęta w 2024 roku i formalnie weszła w życie 30 lipca 2024 roku. Państwa członkowskie mają czas do 31 lipca 2026 roku na dostosowanie swoich przepisów krajowych do wymogów unijnych. To właśnie od tej daty nowe regulacje zaczną w pełni obowiązywać i będą stosowane w praktyce przez poszczególne kraje.
Czy naprawy są drogie?
Brzmi jak prawdziwa litania nowych kosztów? Pozornie tak, ale eksperci podkreślają, że nowe przepisy wcale nie muszą działać na niekorzyść producentów. Dane zebrane przez amerykańską firmę Optoro pokazują, że naprawić da się nawet 80 proc. wadliwych lub uszkodzonych urządzeń i to nie działania serwisowe stanowią dla firm najbardziej dotkliwy wydatek. To nie tylko kwestia utraconej marży, ale twardej matematyki bilansowej.
Potwierdzają to globalne analizy – według McKinsey proces zwrotu i wymiany generuje 2–3 razy wyższy koszt jednostkowy niż skuteczna naprawa. Co więcej, stawianie na wymianę sprzętu zamraża ogromny kapitał. Jak podaje Deloitte, efektywne zarządzanie naprawami pozwala obniżyć rezerwy gwarancyjne nawet o 10–25 proc. Dla dyrektorów finansowych wniosek jest prosty: uporządkowany serwis to lepsza płynność finansowa spółki, a naprawa jest średnio o 20–40 proc. tańsza dla producenta niż wydanie nowego urządzenia.
To nie praca techników czy części zamienne generują największe obciążenie finansowe. Jego źródłem jest chaos organizacyjny, wynikający np. z braku dokumentacji lub jasnych procedur serwisowych. Prawo do naprawy – choć na pierwszy rzut oka wygląda na kolejny, kłopotliwy obowiązek – może bardzo ułatwić rozwiązanie tego problemu. Chociażby dzięki wprowadzeniu obowiązku jasnego określenia terminów naprawy. Wartością dodaną nowych przepisów będzie też poprawa komunikacji i jakości obsługi klienta. To szczególnie ważne m.in. dlatego, że oczekiwania użytkowników elektroniki wobec serwisów są coraz większe.
Dowiodło tego zrealizowane przez nas wspólnie z SW Research badanie pt. The Future of Repair Report. Towards Circular Electronics 2025. Jego wyniki pokazały m.in., że 41 proc. ankietowanych uważa, że naprawy trwają zbyt długo. Do tego dochodzi bariera finansowa – aż 39 proc. badanych wskazało, że koszty serwisu są dla nich zbyt wysokie. 34 proc. przyznało z kolei, że w ogóle nie wie, gdzie może się zgłosić w przypadku awarii sprzętu. – mówi Mariusz Ryło, CEO FIXIT SA.
Wyścig z czasem: jak przygotować firmę w 6 miesięcy?
Skoro unijna dyrektywa zacznie obowiązywać latem 2026 roku, producenci mają ostatni moment na dostosowanie swoich procesów. Czekanie na „godzinę zero” to ryzyko paraliżu operacyjnego. Aby uniknąć chaosu i kar, firmy powinny potraktować najbliższe pół roku jako okres przejściowy, wdrażając trzy kluczowe zmiany.
- Po pierwsze: audyt i cyfryzacja dokumentacji. Najczęstszą przyczyną wydłużających się napraw nie jest brak wiedzy technika, lecz brak dostępu do schematów. Wiele firm wciąż trzyma dokumentację w rozproszonych plikach PDF lub – co gorsza – w formie papierowej. Przygotowanie do nowych przepisów należy zacząć od stworzenia cyfrowego repozytorium wiedzy (bazy wiedzy), do którego dostęp będą mieli autoryzowani partnerzy. Jasna instrukcja to szybsza naprawa i niższy koszt roboczogodziny.
- Po drugie: weryfikacja łańcucha dostaw części. Nowe prawo wymusza dostępność części zamiennych przez wiele lat po zakończeniu produkcji. To wyzwanie dla działów logistyki, które do tej pory optymalizowały stany magazynowe „na styk”. Konieczne jest renegocjowanie umów z poddostawcami lub nawiązanie współpracy z wyspecjalizowanym partnerem serwisowym, który przejmie na siebie ciężar magazynowania i dystrybucji komponentów, zdejmując ten koszt z bilansu producenta.
- Po trzecie: wdrożenie analityki zwrotów (RMA). Skoro naprawa ma stać się standardem, producent musi wiedzieć, co dokładnie dzieje się z jego sprzętem. Proste arkusze kalkulacyjne przestają wystarczać. Wdrożenie systemu IT integrującego zgłoszenia serwisowe pozwoli nie tylko śledzić status naprawy w czasie rzeczywistym (wymóg dyrektywy), ale przede wszystkim dostarczy wspomnianych wcześniej cennych danych o awaryjności, które posłużą inżynierom R&D.
W praktyce wiele firm nie będzie musiało budować wszystkiego od zera — sensowną ścieżką jest partnerstwo z zewnętrznym operatorem serwisowym, który ma już ułożone procesy, infrastrukturę i doświadczenie w obsłudze napraw oraz logistyce części. Taki model pozwala szybciej osiągnąć gotowość operacyjną, ograniczyć ryzyko „wąskich gardeł” latem 2026 r. i skupić zasoby po stronie producenta na jakości produktu oraz R&D.
Naprawy to… lepsze produkty
Szersza dostępność i standaryzacja napraw mogą przynieść jeszcze jedną, często pomijaną korzyść: dostęp do danych serwisowych. Dzięki nim producenci zobaczą, które elementy urządzeń zawodzą najczęściej, w jakich warunkach i scenariuszach użytkowania najczęściej pojawiają się usterki oraz na jakim etapie cyklu życia produktu rośnie ryzyko problemów. Taka wiedza przekłada się na mniej awarii, niższe koszty obsługi posprzedażowej i wyższą satysfakcję klientów.
Dane płynące z serwisu pozwalają spojrzeć na produkt oczami użytkownika i technika jednocześnie. Pokazują nie tylko, co się psuje, ale też dlaczego dochodzi do awarii – czy problemem jest konstrukcja, sposób montażu, konfiguracja, czy brak jasnej informacji dla klienta. Dla producentów to bezcenna wskazówka przy projektowaniu kolejnych wersji urządzeń. W dłuższej perspektywie to właśnie takie decyzje najbardziej ograniczają koszty serwisu i decydują o tym, czy serwis pozostaje kosztem, czy staje się źródłem przewagi konkurencyjnej. – podsumowuje Mariusz Ryło.
Dodaj „i decydują o tym, czy serwis pozostaje kosztem, czy staje się źródłem przewagi konkurencyjnej.” Bo to jest sedno i historia która opowiadamy, że serwis to sposób na budowanie przewagi konkurencyjnej.
Obserwuj nas na Google News
Zobacz również:
- Prawo do naprawy: Klient ma wybór – nie tylko naprawy, lecz także wymiany
- The HMD Barca 3210 i HMD Barca Fusion ruszają na podbój rynku telefonów!
- Dlaczego klasyczne telefony mają sens w 2025? Test HMD 2660 Flip
- AI – rewolucja w naprawach elektroniki
- AI Circularity Radar: Cyrkularność napędzana danymi
- Test HMD Skyline: Nokia w różowej odsłonie – łączy styl, innowację i funkcjonalność
- HMD Fusion – Smartfon, który możesz ulepszyć! Testujemy modułowe etui Smart Outfit
Źródło: Informacja prasowa: FIXIT
Autor zdjęć: FIXIT


