11-latek dostaje wiadomość na komunikatorze. Najpierw rozmowa, propozycja łatwego zarobku albo prośba o wykonanie prostego zadania. Rodzic może siedzieć kilka metrów dalej i nie mieć pojęcia, że po drugiej stronie jest ktoś, kto właśnie próbuje wciągnąć jego dziecko w działalność przestępczą.
Zbrodnia w smartfonie. Gangi rekrutują nawet 11-latków przez internet
Mają po 15, 14 czy 13 lat. Zdarzają się nawet 11-latkowie. W Szwecji grupy przestępcze wykorzystują media społecznościowe i komunikatory do rekrutowania dzieci do strzelanin, zamachów bombowych i zabójstw. Europol mówi już o modelu violence-as-a-service – przemocy na zlecenie – w którym wykonawca może zostać znaleziony i poinstruowany przez internet. Polska nie mierzy się dziś ze szwedzką skalą tego zjawiska, jednak prowadzone u nas śledztwa dotyczące sabotażu pokazują, że podobny mechanizm zdalnego zlecania przestępstw działa również w naszej części Europy. Dla rodziców to kolejny powód, by bezpieczeństwo dziecka w sieci oznaczało nie tylko ochronę przed oszustwami czy nieodpowiednimi treściami, ale również rozmowę o tym, kto może znajdować się po drugiej stronie ekranu.
Dziecko jako wykonawca zlecenia
Szwecja stała się jednym z najbardziej jaskrawych przykładów nowego sposobu działania grup przestępczych. Tamtejsza policja ostrzega, że dzieci są kontaktowane przez czaty i media społecznościowe oraz nakłaniane do popełniania poważnych przestępstw w zamian za pieniądze. W 2025 roku ponad 50 dzieci poniżej 15. roku życia uczestniczyło w postępowaniach dotyczących podejrzeń o zabójstwo lub usiłowanie zabójstwa. Policja informowała również o przypadkach rekrutowania dzieci mających zaledwie 11 lat.
Problem wykracza poza jeden kraj. Europol określa nowy model jako violence-as-a-service (VaaS), czyli zlecanie aktów przemocy zewnętrznym wykonawcom, często młodym i niedoświadczonym, którzy mogą zostać zwerbowani i poinstruowani zdalnie. W 2025 roku powstała specjalna grupa OTF GRIMM zajmująca się tym zjawiskiem. Po pierwszym roku jej działania Europol informował o 280 zatrzymaniach i ponad 14 tys. kont internetowych zidentyfikowanych w prowadzonych śledztwach.
Rekrutacja nie musi przy tym przypominać stereotypowego „wstąpienia do gangu”. Europol wskazuje na wykorzystywanie mediów społecznościowych, komunikatorów, zakodowanych wiadomości, obietnic finansowych, a także mechanizmów przypominających grywalizację.
– Pierwsza wiadomość nie musi zawierać propozycji popełnienia przestępstwa. Może chodzić o rozmowę, łatwy zarobek, prezent albo pozornie niewinne zadanie. Problem zaczyna się wtedy, gdy młody człowiek stopniowo wykonuje kolejne polecenia i coraz głębiej wchodzi w relację, której prawdziwego celu początkowo nie zna. W internecie bardzo łatwo ukryć prawdziwy wiek, tożsamość i intencje rozmówcy. Dlatego dziecko powinno wiedzieć nie tylko, żeby uważać na nieznajomych, ale także jakie zachowania powinny natychmiast zapalić czerwoną lampkę – mówi Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń w ESET.
Polska: inne przestępstwa, podobny mechanizm
Polska nie jest dziś drugim przypadkiem Szwecji i nie ma podstaw, by twierdzić, że dzieci są u nas na podobną skalę rekrutowane do gangsterskich zabójstw. Warto jednak zwrócić uwagę na podobną zmianę organizacyjną: zleceniodawca może znajdować się daleko od miejsca zdarzenia, a poszczególni wykonawcy otrzymują tylko konkretne instrukcje i nie muszą znać całej struktury operacji.
W kwietniu 2026 roku Prokuratura Krajowa poinformowała o skierowaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko pięciu osobom w śledztwie dotyczącym aktów sabotażu na rzecz rosyjskiego wywiadu. Sprawa obejmuje m.in. podpalenia i przygotowania do podpaleń obiektów w Warszawie, Wilnie i Rydze. Śledczy opisują model oparty na podziale zadań: rozpoznaniu, zapewnianiu transportu, wykonywaniu konkretnych poleceń i dokumentowaniu ich realizacji.
To nie jest ten sam rodzaj przestępczości co gangowe violence-as-a-service. Pokazuje jednak, jak skutecznie środowisko cyfrowe pozwala oddzielić zleceniodawcę od wykonawcy i rozdzielić większą operację na pojedyncze zadania.
Kontrola rodzicielska: technologia i rozmowa
Nowe zagrożenia stawiają przed rodzicami pytanie, jak chronić dziecko, nie zamieniając jego telefonu w urządzenie pod ciągłą obserwacją.
Pomóc mogą funkcje kontroli rodzicielskiej dostępne w systemach operacyjnych i specjalistycznych programach. Pozwalają m.in. ograniczać instalowanie aplikacji bez zgody rodzica, ustalać limity czasu korzystania z urządzenia, filtrować treści nieodpowiednie dla wieku czy sprawdzać, z jakich programów dziecko korzysta najczęściej.
Technologia nie zastąpi jednak rozmowy. Najważniejsze jest, żeby dziecko wiedziało, dlaczego określone zabezpieczenia znajdują się na jego urządzeniu i jakie sytuacje powinny wzbudzić jego podejrzliwość.
Warto ustalić trzy proste zasady:
- Uważaj na „łatwe pieniądze” i proste zadania. Oferta wynagrodzenia, prezentu albo korzyści od osoby poznanej w sieci powinna wzbudzić czujność, zwłaszcza gdy pojawia się prośba o zachowanie wszystkiego w tajemnicy.
- Nie wykonuj zleceń internetowych znajomych. Nie fotografuj na czyjeś polecenie konkretnych miejsc, nie odbieraj paczek, nie udostępniaj kont, kart SIM ani danych i nie wykonuj zadań, których celu nie rozumiesz.
- Powiedz rodzicowi, nawet jeśli zrobiłeś coś nierozsądnego. Pierwszą reakcją dorosłego na zgłoszenie problemu nie powinno być odebranie telefonu czy kara. W przeciwnym razie następnym razem dziecko może zdecydować się ukryć sytuację.
– Oprogramowanie kontroli rodzicielskiej powinno być barierą ochronną, a nie cyfrowym podsłuchem. Można powiedzieć dziecku wprost: „nie korzystam z niego dlatego, że nie ufam tobie. Nie mam natomiast powodu ufać każdej osobie, która może odezwać się do ciebie w internecie”. Młody człowiek powinien wiedzieć, jakie zabezpieczenia działają na jego urządzeniu i po co zostały wprowadzone. Najważniejsze jest stworzenie takiej relacji, w której dziecko może przyjść i powiedzieć: „ktoś zaproponował mi coś dziwnego”, zanim pozornie niewinna rozmowa zamieni się w realny problem – podkreśla Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń w ESET.
Internet nie stworzył przestępczej manipulacji młodymi ludźmi. Sprawił jednak, że rekruter może znaleźć potencjalnego wykonawcę bez wychodzenia z domu, nawiązać z nim relację i stopniowo przesuwać granice tego, na co młoda osoba jest gotowa się zgodzić. Dlatego współczesna kontrola rodzicielska powinna mieć dwa wymiary: cyfrowy oraz oparty na rozmowie i zaufaniu.
Obserwuj nas na Google News
Zobacz również:
- Kradzież pieniędzy z bankomatów – komentarz
- Myślisz, że nie nabierzesz się na deepfake?
- Czy Twój telefon Cię podgląda? Jakie sygnały mogą o tym świadczyć?
- Touroll J2 ST – praktyczny rower elektryczny do codziennej jazdy. Komfort, wygoda i rozsądna cena(test i opinia)
- Czy monitoring z 3. piętra ma sens? Testuję Reolink Floodlight F850W na dystansie 200 metrów!
Informacja prasowa: ESET
Zdjęcia:


