Test Samsung Galaxy S10e – najsłabszy z rodziny, a bardzo zaskoczy i to na plus

I na koniec zostawiam kwestię aparatu. To one w ostatnim czasie budzą zawsze największe emocje. Osobiście za każdym razem zastanawiam się co nowego można jeszcze dodać do tak niewielkich urządzeń i praktycznie za każdym razem jestem bardzo mile zaskoczona. Również w tym przypadku aparat wypada świetnie, aczkolwiek nie spodziewajmy się tutaj jakiegoś mega odskoku od konkurencji.

 

Samsung Galaxy S10e

Galaxy S10e  został wyposażony w następujące aparaty:

  • Przód:
    • Aparat do selfie UHD: 10 MP AF, F1,9 (80°)
  • Tył:
    • 12 Mpix, f/1.5 – f/2.4, kąt widzenia 78 stopni, optyczna stabilizacja obrazu,
    • 16 Mpix, szerokokątny obiektyw, kąt widzenia 123°, f/2.2;
    • zoom optyczny 0,5x, zoom cyfrowy do 8x

 

Jak już wspominałam wcześniej w SE10e nie znajdziemy teleobiektywu, który został zamontowany w pozostałych modelach rodziny S10. Patrząc po tym, że zoom optyczny w wyższych modelach sięga zaledwie do x2, to jego brak, to praktycznie żadna strata. Największe wrażenie tutaj robi ultra szeroki kąt, który pozwala na robienie naprawdę świetnych ujęć. Zdjęcia robione podczas dnia wychodzą niesamowicie. Aparat również nieźle radzi sobie przy gorszym oświetleniu czy w nocy. Nie znajdziemy tutaj oddzielnego trybu nocnego, ale nawet bez niego zdjęcia wychodzą bardzo dobrze. Bardzo przydatną funkcją optymalizator sceny. Przyznam, że podpowiedzi, które pokazywały się na ekranie pozwalały wykonać całkiem ciekawe i dobrej jakości ujęcia. W rezultacie otrzymujemy realistyczny obraz o podkreślonych kolorach czy nasyceniu.

Podobnie jest z filmami wideo– 4K w 60 klatkach na sekundę robi wrażenie, podobnie jak perfekcyjna stabilizacja obrazu, zbieranie dźwięku, czy zwolnione tempo.

8 myśli na temat “Test Samsung Galaxy S10e – najsłabszy z rodziny, a bardzo zaskoczy i to na plus

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: