Test P smart Pro – nowy smartfon Huawei, ale czy aby na pewno tak jest?

Design Huawei P smart Pro bardzo przypomina wcześniejszy model Huawei P smart Z, o którym pisaliśmy już wcześniej: TUTAJ. Znajdziemy tutaj bardzo podobny kształt obudowy, pionowy układ aparatów (w tym przypadku 3), pionowe napisy na lewej stronie obudowy czy identyczny ekran oraz wysuwany aparat.

W przypadku testowanego modelu plecki zostały wykonane nie z tworzywa sztucznego, a z polerowanej, zaokrąglonej tafli szkła i metalowych ramek. Producent pozostawia nam wybór jednego z 2 kolorów: czarny oraz opal, który został wystylizowany, tak aby przypominał flagowca P30 Pro.  Opal może nie jest tak spektakularny jak w P30 Pro, ale również tutaj wygląda całkiem nieźle i elegancko mieni się w słońcu. Niestety standardową wadą takich szklanych plecków jest to, że bardzo łatwo go opalcować.  Może jest to mniej widoczne na wersji Opal, ale i tak telefon bardzo szybko wyląduje w etui. Na szczęcie producent umieścił silikonowe plecki w pudełku.

Na bocznych krawędziach znajdziemy również odpowiednio:

  • Na górnej krawędzi:
    • Szufladkę na kartę SIM (Dual SIM: Nano-SIM + Nano-SIM lub MicroSD do 512 GB) – otwiera się ją pomocą dołączonej szpilki
    • Wysuwany aparat
    • Głośnik do rozmów na górnej ramce nad ekranem
  • Na dolnej krawędzi:
    • Gniazdo USB typu C
    • Gniazdo słuchawkowe – 3.5mm
    • Mikrofon
    • Głośnik mono
  • Na lewej krawędzi:
    • Brak przycisków
  • Na prawej krawędzi:
    • Przyciski głośności
    • Przycisk włącz/wyłącz z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych

Plus za gniazdo słuchawkowe, którego nie znajdziemy już w droższych modelach oraz za możliwość rozszerzenia pamięci o dodatkową kartę.

Z głośnika wydobywa się przyzwoita i wystarczająco głośna muzyka, ale jest dosyć płaska i słabej jakości. Pamiętajmy  jednak o tym, że mamy do czynienia z telefonem ze średniej półki więc ciężko spodziewać się tutaj jakości jak dla melomanów. Nie mniej w codziennym użytkowaniu czy oglądaniu filmików całkowicie wystarcza, a jak chcemy uzyskać lepszy efekt dźwiękowy, to najlepiej zaopatrzyć się w słuchawki (te w opakowaniu też nie są idealne)

Co, do jakości prowadzonych rozmów, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się bardzo dobrze. Podczas testu nie zdarzyło się, by jakość połączeń uniemożliwiła zrozumienie drugiej osoby. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.

To co wyróżnia ten model, to wysuwany aparat do selfie, który znajdziemy na górnej krawędzi obok szufladki na kartę Nano-SIM. Testowany model otrzymał aparat o rozdzielczości 16 MP (f/2.2). To już kolejny smartfon u tego producenta, który otrzymał takie rozwiązanie (Auto Pop-up). Analogiczny aparat znajdziemy w P smart Z z tym, że testowany model zyskał udoskonalone oprogramowanie, które ma optymalizować ustawienia tak, aby każdy autoportret prezentował się atrakcyjnie zarówno w słoneczny dzień, jak też po zmroku. I w sumie to jest jedyne zastosowanie tego aparatu, gdyż nie znajdziemy tutaj możliwości odblokowania smartfonu przez twarz. Z jednej strony szkoda, że nie odblokujemy tak telefonu, ale z drugiej jednak strony znacząco wydłuży nam to żywotność mechanizmu, a telefon możemy zawsze odblokować czytnikiem linii papilarnych, który znajdziemy na boku obudowy w przycisku włącznika/wyłącznika. To bardzo fajne rozwiązanie. Jeżeli chodzi o sam czytnik, to działa on bardzo szybko i co najważniejsze nie zauważyłam problemów z odblokowaniem.

Telefon jest dosyć duży i ciężki i bardzo przypomina wielkością poprzednika P smart Z. Jego wymiary to: 77,2 mm x 163,1 mm x 8,8 mm, a waga to około  206 g (z baterią). Pomimo swojej wagi telefon dobrze leży w dłoni, ale obsługa jedną ręką już jest mniej wygodna. Nawet po włączeniu trybu obsługą jedną ręką.

Z racji, że Huawei P smart Pro, podobnie jak P smart Z, otrzymał wysuwany aparat do selfie, to kolejna rzecz, która go wyróżnia to oczywiście wyjątkowy wyświetlacz Ultra FullView o przekątnej 6,59″ o rozdzielczości FHD+ 2340 x 1080 (proporcje: 19,5:9, 391 DPI). Ekran z matrycą TFT LCD (LTPS) w tym modelu zasługuje również na duży plus pod kątem wizualnym. Mamy tutaj do czynienia z bardzo wąskimi ramkami (aż 91% screen-to-body ratio) bez żadnych wcięć czy dziurek. Sam ekran jest czytelny o w miarę dobrze nasyconych kolorach i kontraście. Co więcej praktyczny brak ramek i spora przekątna pozwala na bardzo komfortową pracę z wszelkiego rodzaju dokumentami czy stronami internetowymi. Dodatkowo w dowolnym momencie możemy dostosować kolory oraz temperaturę barw do własnych potrzeb. Sam ekran pokryty jest dodatkowo fabryczną folią, którą oczywiście możemy zdjąć, ale nie rekomenduję tego.

Telefon został pozbawiony standardowego przycisku z touchpadem. I podobnie jak już w wielu modelach możemy włączyć obsługę gestami, które znacząco polepszają komfort użytkowania telefonu. Oprócz gestów możemy też włączyć standardową dolną belkę z przyciskami czy wiszący przycisk. Każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.

To czego nie znajdziemy w P smart Pro, to płatności NFC, co zapewne zmartwi wielu potencjalnych użytkowników.

5 komentarzy do “Test P smart Pro – nowy smartfon Huawei, ale czy aby na pewno tak jest?

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: