Tryb Macro

Z racji, że uwielbiam świat macro, to pierwsze zdjęcia jakie wykonałam, to były właśnie takie. Do tej pory nie była to najmocniejsza strona telefonów Xiaomi, a tutaj już po kilku kadrach zbierałam szczękę z podłogi. Nie jest to już 2 Mpx, które raczej było zabawką niż obiektywem do pełnowartościowych zdjęć, a porządne macro, z którego otrzymujemy bardzo wyraźne i ładne zdjęcia aż w 20 Mpx (rozdzielczość: 5184×3880). Zaskoczeni? Ja również byłam, bo po Mi Note 10 spodziewałam się raczej podobnej jakości, a tu taka niespodzianka. Za to duży plus. Jeżeli jesteście spostrzegawczy, to zapewne nurtuje Was jeszcze jedna rzecz: zdjęcia macro, ale gdzie jest ten obiektyw? W specyfikacji nie ma żadnego oddzielnego obiektywu. To prawda nie ma. Zdjęcia macro wykonywane są aparatem na samym dole czyli szerokokątnym, a odległość minimalna jaka da nam ostre zdjęcia to coś ok. 4 cm. Ciężko było mi zmierzyć dokładnie, ale w momencie robienia zdjęcia włożyłam między obiekt a telefon 2 palce. Nie jest to zatem zbyt blisko, ale nie ma tutaj co narzekać, bo mimo to jakość zdjęć rekompensuje ten fakt i spokojnie możemy sobie wykadrować miejsce, które nas najbardziej interesuje. A oto klika zdjęć macro (Więcej będziecie mogli pobrać z chmury. Link na końcu artykułu):
Z racji, że mój telefon jest prototypem, to zdjęcia macro znacząco różniły się w momencie jak włączyłam AI oraz jak go wyłączyłam. W momencie, gdy AI jest włączone, to czasami są one przekolorowane, co mam nadzieje zostanie poprawione zanim trafi do sprzedaży na naszym rynku.

