Budowa i użytkowanie
Cała konstrukcja myszki wykonana jest z matowego czarnego plastiku z delikatnymi srebrnymi wstawkami na krawędziach. To co od razu można zauważyć, to jej niewielki rozmiar: 100,3 mm x 61,6 mm x 34,4 mm oraz waga – 106 g. Z racji, że jest to gryzoń przeznaczony głównie dla osób, które często się przemieszczają, to jej kompaktowa budowa jest jak najbardziej zaletą. Co za tym idzie nie będzie najwygodniejszą myszką i praca przez bardzo długie godziny może trochę zmęczyć, ale mimo to używa się jej całkiem dobrze. Szczególnie, gdy potrzebujemy użyć myszy np. w pociągu czy w kawiarni.
Wracając do budowy, to Logitech MX Anywhere 2S jest teoretycznie myszką symetryczną. Praktycznie jednak będzie skierowana do osób praworęcznych z racji dodatkowych przycisków umieszczonych na lewym boku. Dodam jeszcze, że cała konstrukcja jest dobrze spasowana i nie znalazłam nigdzie zbyt ostrych krawędzi czy niedoróbek. Do tego po bokach umieszczono lekko gumowatą, wzorkowatą powierzchnię, która sprawia, że nasz gryzoń nie ślizga się w dłoni. Zatem spokojnie możemy jeździć nią nawet po nodze podczas jazdy np. pociągiem 😊 Jedyne co, to górna powierzchnia trochę się palcuje. Na mojej myszce już pozostały tłuste odciski, ale po przetarciu szmatką znikają 😊
Obudowa Logitech MX Anywhere 2S wyposażona jest w 8 przycisków:
- przycisk lewy i prawy
- rolka
- przycisk gestów
- 2 przyciski po lewej stronie myszki
- włącznik na spodzie obudowy
- przycisk do zmiany komputera – funkcja Easy-Switch
oraz 4 diody:
- 1 dioda LED do sprawdzania stanu akumulatora
- 3 diody LED funkcji Easy-Switch na spodzie urządzenia
Natomiast na spodzie obudowy oprócz wspomnianych przycisków znajdziemy oczywiście 4 ślizgacze, które owszem sprawują świetnie, ale trochę szybko się rysują.
Ostatnim elementem, który znajdziemy na obudowie jest gniazdo micro USB, do którego podłączamy kabelek w celu naładowania myszy. Producent deklaruje, że już po 3 minutach ładowania zyskamy moc, która pozwoli na pracę na cały dzień, a po na pełnym ładowaniu możemy pracować aż do 70 dni. Z racji, że mój egzemplarz testuję od kilku tygodni, to nie jestem wstanie potwierdzić tych liczb, gdyż jeszcze nie rozładowałam akumulatora.

Ale patrząc po wskaźniku naładowania i tym, że dosyć sporo z niej korzystam, to te liczby wydają się być realne. Szkoda tylko, że kabelek służy wyłącznie do ładowania.


