Testowany model został wykonany z dwóch tafli szkła (Corning Gorilla Glass 5) na tyle i przodzie, a całość dopełniają metalowe boczne ramki. W wewnętrznej części obrotowego ekranu na tyle znajduje się tworzywo sztuczne, a w dolnej części po otwarciu znajdziemy drugi ekran również pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 5. Poza standardem odporności MIL-STD-810G LG Wing otrzymał również zgodność z normą IP54.
Smartfon możemy dostać w dwóch ciekawych kolorach: Aurora Gray oraz Błękitny. W moje ręce wpadła wersja szara z lustrzaną powierzchnią, która niestety bardzo się palcuje. Producent zadbał o etui, które możemy nałożyć na plecki, a raczej przykleić. Przyznam, że jest to trochę niecodzienne rozwiązanie (chociaż uzasadnione z racji konstrukcji) i miałabym pewne wątpliwości czy takie plecki nałożyć czy nie. Jak smartfon będzie wyglądał po ich zdjęciu? Czy w ogóle da się zdjąć? Tego nie sprawdzę z racji, że nie jestem jedynym testerem, w ręce którego wpadnie ten telefon i nie chciałabym pozbawić kolejnych osób możliwości zobaczenia go bez dodatków. 😊
LG Wing, jak już wspomniałam wcześniej, otrzymał ekran pokryty szkłem Corning Gorilla Glass 5. Nie znajdziemy na nim żadnych wcięć czy notchy. Jest to gładka tafla z lekko zaokrąglonymi bokami. Aparat do selfie (32 Mpx) za to znajdziemy w wysuwanym module na górnej krawędzi. Takie rozwiązanie przypadnie do gustu zwolennikom ekranów bez „skazy”, ale za to zniknęła opcja rozpoznawania twarzą. Trochę szkoda, bo ja osobiście ją bardzo lubię.

Na spodzie obudowy znajdziemy głośnik (niestety mono), mikrofon oraz gniazdo USB C. Nie znajdziemy tutaj gniazda mini Jack 3,5 mm, ale za to producent w opakowaniu dostarcza przejściówkę USB-C – 3.5mm jack. Muzyka płynąca z telefonu jest wystarczająco głośna, wyraźna i czysta, ale jednak jest to mono, a tutaj aż prosiłoby się o 2 głośniki na obracanym module, tak, żeby w momencie otwarcia ekranu mieć dźwięk płynący z dwóch stron. Może w kolejnej odsłonie, tym razem musimy zadowolić się wersją z jednym głośnikiem.
Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się bardzo dobrze. Podczas testu nie zdarzyło się, by jakość połączeń uniemożliwiła zrozumienie drugiej osoby. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.
Na górnej krawędzi umieszczono wysuwany moduł aparatu (32 Mpx).
Na prawej krawędzi znajdziemy przyciski głośności i włącznik. Przyciski są wyraźne w dotyku i dobrze reagują na kliknięcia, ale… No właśnie jest drobne, ale… gdy otworzymy ekran, to niestety klikanie po nich jest bardzo niewygodne (przy złożonym mechanizmie wszystko jest OK), a w sumie wystarczyłoby przesunąć je delikatnie dalej w stronę plecków.
Na lewej krawędzi umieszczono tylko wysuwaną szufladkę z miejscem na dwie karty nano SIM oraz dodatkową kartą pamięci micro SD na wymianę z SIM 2. Szufladkę otwiera się oczywiście kluczykiem, który znajdziemy w pudełku lub ewentualnie wystarczy zwykła szpilka.
Wymiary złożonego LG Wing to: 169.5 x 74.5 x 10.9 mm. Waga, to około 260g g (łącznie z baterią). Telefon jest zatem dosyć duży i ciężki. Pomimo swoich sporych rozmiarów bardzo dobrze leży w dłoni. Nawet po rozłożeniu. Jest dobrze wyważony, ale jednak jest dosyć śliski. Po założeniu etui zapewne chwyt będzie bardziej pewny.
Przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej ekranom i ich możliwością. W LG Wing znajdziemy 2 erkany: Główny na przodzie bez żadnych wcięć – FullVision 6.8″ POLED z rozdzielczością FHD+ 2460 x 1080 (20:9) oraz drugi wewnątrz – 3.9″ 1:1.15 GOLED z rozdzielczością 1080 x 1240. Oba ekrany zostały wykonane w technologii OLED i posiadają bardzo spójną kolorystykę.
To bardzo ważne przy pracy na obu ekranach na raz. Co więcej w oprogramowaniu możemy zarządzać kolorystyką ekranów, włączyć tryb ciemny, tryb czytania, skonfigurować nawigację (pasek z przyciskami lub gesty) czy ustawić jasność (dla każdego ekranu osobno lub zsynchronizowane) itp. Telefon nie posiada również diody powiadomień, co może być problemem dla niektórych użytkowników. Posiada natomiast tryb Always-on Display.
Obraz wyświetlany na ekranach jest wyraźny i czytelny niemalże pod każdym kątem i cechuje się bardzo dobrym nasyceniem. Krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Nad złożonym ekranem nie będę się rozwodzić. W tej wersji mamy do czynienia ze standardowym smartfonem.
Dodam tylko, że na głównym ekranie znajduje się czytnik linii papilarnych. Sam czytnik działa wystarczająco szybko i poprawnie. Szkoda tylko, że nie ma drugiego czytnika na ekranie wewnątrz. Dosyć często otworzyłam sobie ekran i zonk… nie mogłam go odblokować palcem, bo czytnik powędrował mi do góry. Podobny problem miałam jak położyłam rozłożony telefon i ekran się zablokował. Czekała mnie gimnastyka i obracanie telefonu lub użycie innej metody np. wzór. Ta kwestia jest na pewno do dopracowania. Na pewno byłoby łatwiej, gdy chociaż działało odblokowanie twarzą, a tego tutaj też nie ma.
Przyjrzyjmy się jeszcze bliżej wersji rozłożonej, w której na pierwszy rzut wysuwa się następujące menu:
Na górnym ekranie pojawiają się skróty do niektórych aplikacji, które zostały dostosowane do konstrukcji takich 2 ekranów. Mamy tutaj chociażby

- Galerię (na dodatkowym ekranie mamy podgląd miniatur, a na głównym podgląd zdjęcia)

- YouTube (na dodatkowym ekranie możemy pracować równolegle na innej aplikacji np. przeglądać strony WWW)

- Mapę (na dodatkowym ekranie pojawia się klawiatura, gdy wpisujemy nazwę szukanego miejsca)
- Grę ASPHALT ( na dodatkowym ekranie pojawia się mapka czy konfiguracje)
- Aparat (do tej opcji wrócimy nieco później)

I tak naprawdę to wszystkie aplikacje, które zostały dostosowane do takiej konstrukcji ekranów. Przynajmniej z tych, które wpadły mi w ręce.

Nawet pisanie SMS-ów jest utrudnione. Owszem można ręcznie przerzucić klawiaturę na drugi ekran, ale to powinno zadziać się z automatu.
Oczywiście na każdym z ekranów możemy uruchomić dowolne aplikacje. Dodatkowo w opcjach możemy ustawić sobie skróty do par aplikacji, które chcemy, aby uruchomiły się jednocześnie.

Ta opcja bardzo przypadła mi do gustu, chociaż życie szybko zweryfikowało, które aplikacje warto tak otwierać, a które nie. Np. przeglądanie stron WWW na szerszym ekranie w poziomie na początku wydaje się fajnym pomysłem, ale bardzo szybko jednak z niego zrezygnujemy – jest to po prostu niewygodne. Szkoda też, że nie można uruchomić tych samych aplikacji na 2 ekranach.
Taka funkcja w niektórych przypadkach bardzo by się przydała. Na koniec dodam jeszcze, że możemy na dolnym ekranie włączyć opcję touch pada i sterować kursorem na drugim. Jednakże przy dotykowych obu ekranach trochę nie widzę sensu tej opcji.


