No dobrze, a jak grają nowe FreeBuds 4i? I tutaj musze przyznać, że jest równie nieźle jak w poprzedniku FreeBuds 3i. Muzyka płynąca z tych maleństw jest bardzo czysta, donośna z lekko ocieplonym brzmieniem, a przede wszystkim przestrzenna (można odróżnić z którego kierunku dochodzą pojedyncze odgłosy). Bardzo miło zaskoczyły mnie również nieco mocniejsze dźwięki (rock, metal), a i bez problemu mogłam się również delektować muzyką klasyczną. Oczywiście zagorzali melomani będą pewnie kręcić nosem, ale pamiętajmy, że mówimy o sprzęcie za 349 zł. W tej klasie cenowej radzą sobie naprawdę świetnie. Z racji swojego uniwersalnego brzmienia bardziej polecałabym je do codziennego użytku czy prowadzenia rozmów. Co najważniejsze nic w nich nie trzeszczy.
Na koniec jeszcze bateria. Ze specyfikacji producenta możemy odczytać, że żywotność baterii to ok.
- Czas odtwarzania muzyki: 10 godzin (z wyłączoną redukcją szumów)
- Czas odtwarzania muzyki: 7,5 godziny (z włączoną redukcją szumów)
- Czas trwania połączenia głosowego: 6,5 godziny (z wyłączoną redukcją szumów)
- Czas trwania połączenia głosowego: 5,5 godziny (z włączoną redukcją szumów)
Trochę ciężko było mi zmierzyć całość pracy, gdyż nie używałam ich w jednym ciągu przez tyle godzin, ale przy pełnym naładowaniu i jednodniowej wycieczce (około 2h słuchania muzyki) na słuchawkach zostało mi 80%, a po włożeniu ich do etui i podładowaniu na 100%, to w etui zostało 75%. Po kolejnych 2 dniach i sporadycznym słuchaniu na etui zostało mi 55% (słuchawki 100%). Kolejna godzina słuchania i na słuchawkach zeszło 10% ze 100%. Czyli parametr podawany przez producenta jest jak najbardziej możliwy.
Samo naładowanie etui odbywa się przez gniazdo USB C i trwa maksymalnie ok. 1,5 godziny. Naładowanie słuchawek w etui natomiast ma trwać do 1 godziny, a po 10 minutach ładowania słuchawek możemy słuchać muzyki nawet do 4h. Tutaj nie stałam ze stoperem w ręce, ale na pewno odbywało się to dosyć szybko. Tym bardziej, że nie udało mi się jeszcze ich całkowicie rozładować..


