Po otwarciu klapy komputera naszym oczom ukaże się równie minimalistyczne i eleganckie wnętrze. Huawei MateBook D16 wyposażono w spory ekran, bo aż 16,1 cali Full View, który został otoczony ramkami o szerokości 4,9 mm. Testowany model otrzymał matrycę IPS bez panelu dotykowego o rozdzielczości 1 920 x 1 080 (FHD), 137 PPI, współczynniku proporcji 16:9 i kącie widzenia: 170 stopni.
Co więcej ekran nie odchylimy do płaskiego, ale niewiele brakuje. Spora przestrzeń i proporcje ekranu sprawiają, że pracuje się na nim naprawdę komfortowo. A i oglądanie filmów czy mobilna rozrywka również, to sama przyjemność. W sumie pokusiłabym nawet o stwierdzenie, że w przypadku tak sporego ekranu nie potrzebujemy już dodatkowego monitora. A to może mieć znaczenie, gdy szukamy przestrzeni w swoim mieszkaniu na umieszczenie takowego sprzętu. Tym bardziej teraz może to mieć kolosalne znaczenie, gdy większość domowników pracuje czy uczy się zdalnie.
Dodam jeszcze, że ekran w laptopie jest bardzo czytelny, obraz jest wyraźny i pełny szczegółów ze świetnie odwzorowanymi kolorami. Pokrycie palety kolorów: 100% (sRGB), a współczynnik kontrastu: 1 000 : 1. Ale nie jest to sprzęt dla twórców czy grafików. W przypadku pracy biurowej jak najbardziej będzie OK. co więcej testowany model nie posiada błyszczącej matrycy, ale matową. Nie jest ona dotykowa, ale coś za coś. Osobiście bardziej jestem za matową matrycą, która pozwoli mi w miarę komfortowo pracować również na dworze (Maks. Jasność: 300 nit (wartość typowa)) czy błyszcząca z dotykiem.
Warto tutaj wspomnieć jeszcze, że nad ekranem nie znajdziemy już kamery (podobnie jak np. w MateBook 14 2020). Została ona umieszczona w przycisku pomiędzy F6 i F7 i posiada skromną rozdzielczość 1 Mpx. Jest zatem dosyć przeciętna, a umiejscowienie jest też mało naturalne. Wiem coś na ten temat, bo podobną kamerę mam w moim prywatnym Mate Book X Pro. I przy większej ilości telekonferencji jest strasznie niewygodna, ze względu na bardzo nienaturalne umiejscowienie – rozmówcy patrzą na nas od dołu. Tutaj jednak lepiej by było, aby wrócono do kamery w górnej ramce. Dodam jeszcze, że nie znajdziemy tutaj opcji odblokowania twarzą (Windows Hello), a szkoda.
Klawiatura w Huawei MateBook D16 jest standardowa w układzie QWERTY z białym podświetleniem i niewielkim skokiem – 1,2 mm. Do tego naprawdę spory gładzik oraz wspomniane wcześniej głośniki umieszczone po bokach. W codziennym użytkowaniu spisuje się idealnie – jest bardzo wygodna, a pisanie na niej dużej ilości tekstu, to sama przyjemność. Jedyna rzecz, która mnie tylko troszeczkę denerwowała, to podświetlenie, które szybko gasło.
Obok klawiatury w górnej części prawego głośnika umieszczono włącznik, z którym zintegrowano czytnik linii papilarnych. Zarówno Touchpad jak i czytnik linii papilarnych działał bez zarzutu. Co więcej taka integracja czytnika jest bardzo wygodna. Włączamy komputer i cyk bez żadnych dodatkowych ekranów logowania mamy po chwili przed sobą pulpit gotowy do pracy.
W Huawei MateBook D16, podobnie jak np. MateBook 14 2020, nie znajdziemy już naklejki Huawei Share. Była ona często zrywana przez użytkowników, dlatego też funkcja ta została ukryta pod Touchpadem i działa jak najbardziej poprawnie o ile mamy odpowiedni telefon wspierający tą technologię. Ja korzystałam podczas testów z Huawei Mate 40 Pro.

Dzięki temu możemy w szybki sposób łączyć się z telefonem, pracować na nim z interfejsu komputera, przerzucać zdjęcia, nagrywać na smartfonie ekran laptopa, współdzielić schowek czy wręcz otwierać dokumenty Word znajdujące się na naszym smartfonie i edytować na komputerze. Oczywiście wcześniej musimy w telefonie włączyć funkcję Huawei Share oraz NFC.


