Kiedy otworzyłam pudełko, to pierwsze, co przyszło mi do głowy, to: „ o kurcze jaka ta nowa Motka jest śliczna”. I wiecie co, po ponad 2 tygodniach z nią nadal tak uważam. Zapewne cały jej urok leży w zastosowanej kolorystyce i detalach, które zostały tutaj wykonane i dobrane wręcz wzorowo. Do tego padające światło i kąt patrzenia sprawia, że mamy wrażenie jakbyśmy patrzyli na zupełnie inny telefon – raz przechodzi w błękit, a innym razem w filet czy róż. Nawet wysepka z aparatami, po mimo, że jest spora, to nie rzuca się jakoś w oczy, a niebieskie obwódki wokół obiektywów, tylko dodają jej smaczku.
Poza aparatami na plastikowych (szkoda, że nie szkło) pleckach znajdziemy również logo z literką M. Tym razem nie znajdziemy w nim czytnika linii papilarnych. Został on przeniesiony w przycisk ON/OFF. Producent wychodzi tą zmianą naprzeciw osobom, które często trzymają smartfon np. w uchwycie samochodu i nie mają możliwości kliknąć w czytnik na pleckach z racji, że zakrywa go uchwyt. Do mnie przemawia taka zmiana. Tyle zachwytów. Obudowa niestety się palcuje i przez to bardzo szybko sięgniemy po etui. Na szczęcie o tym producent również pomyślał i w pudełku znajdziemy silikonowe etui.
Dodam jeszcze, że producent deklaruje również, że obudowa jest odporna na wilgoć. Zastosowano w nim hybrydową powłokę, która ma chronić przed przypadkowym lekkim zachlapaniem czy deszczu. Nie oznacza, to, że możemy zanurzyć telefon w wodzie czy poddać działaniu wody lub innych cieczy pod ciśnieniem. Należy o tym pamiętać, gdyż smartfon nie jest wodoszczelny.
Testowany model jest dosyć duży (ale to już chyba nikogo nie dziwi) i ciężki. Jego wymiary to: 168,38 x 73,97 x 9,69 mm, a waga to 207 g. Ciężko będzie zatem obsłużyć go jedną ręką. Mimo to, smartfon całkiem dobrze leży w dłoni, a wszystkie przyciski leżą w zasięgu. Dobrze też, że przycisk Asystenta Google powędrował na lewy bok. Dla mnie on jest całkowicie zbędny, ale przynajmniej już nie przeszkadza.
Na obudowie znajdziemy:
- Na prawym boku:
- Włącznik / wyłącznik z czytnikiem linii papilarnych
- Przyciski głośności
- Na lewym boku:
- Przycisk Asystenta Google (dla mnie zbędny, tym bardziej, że nie można go przeprogramować)
- Szufladkę na 2 karty nano SIM. Jedną kartę możemy zamienić na kartę microSD (do 1TB)
- Na dole:
- Głośnik
- Mikrofon
- Gniazdo USB C
- Na górze:
- Drugi mikrofon, odpowiadający za redukcję szumów
- Wyjście na słuchawki – 3,5 mm
- Oraz drugi głośnik służący do rozmów na krawędzi.
Co do prowadzonych rozmów, to również nie zauważyłam większych problemów. Moi rozmówcy słyszeli mnie dobrze. Podobnie ja ich. Nie zauważyłam również, aby telefon tracił zasięg tam gdzie nie powinien.
W Moto G100 nie znajdziemy niestety głośników stereo, a trochę szkoda. Zatem i muzyka płynąca z tego modelu nie będzie się niczym specjalnym wyróżniać. Od taki przyzwoity głośnik do codziennego użytkowania, ale bez większej głębi. Spokojnie starczy nam do przeglądania YouTube, słuchania audiobook-ów czy rozmów w trybie głośnomówiącym. Dodatkowo możemy nieco dostosować jakość muzyki do naszych preferencji poprzez funkcję „Efekty dźwiękowe”.
Jak już wspomniałam wcześniej, czytnik linii papilarny tym razem został umieszczony nie w logo na tyle, a w przycisku ON / OFF ma bocznej krawędzi. Co do jego działania, to nie mam uwag. Działa dobrze i wystarczająco szybko. Poza czytnikiem, do odblokowania telefonu, możemy też użyć opcji rozpoznawania twarzy. Również w tym przypadku wszystko działa poprawnie (no może standardowo poza momentami, gdy znajdziemy się w ciemniejszym pomieszczeniu). Należy jednak pamiętać o tym, że nie jest to najbezpieczniejsza metoda zabezpieczenia dla naszych danych.
Motorola Moto G100 została wyposażona w płaski wyświetlacz o wielkości 6,7 cala o rozdzielczości FHD+ (2520 x 1080) (409 ppi, DCI-P3, HDR10). Ekran wykonano w technologii LTPS. Ramki może nie są jakieś super cienkie, ale osobiście mi to nie przeszkadza. Patrząc jednak po trendach w wyższych półkach mogły by być nieco mniejsze. Szczególnie na górze i podbródku. Dodam jeszcze, że aktywny obszar-panel dotykowy (AA-TP), to 85%.
Sam obraz prezentuje się bardzo dobrze – kolory są wyraźne, nasycone (możemy je też zmienić w opcjach na jeden z trzech wariantów: Naturalne, Wzmocnione lub Nasycone), a wszystko jest czytelne. Nie jest to jednak ekran AMOLED, którego spodziewalibyśmy się w tej półce cenowej. Zatem niektórzy mogą tutaj kręcić nosem.
Za to wiele osób ucieszy, to że możemy również włączyć tryb ciemny i co najważniejsze ekran obsługuje odświeżanie 90Hz, które coraz częściej pojawia się już nie tylko w drogich modelach, ale również tych z nieco niższej półki. Może nie jest to 120 Hz, ale i te 90Hz podnosi już komfort użytkowania (płynniejsza animacja, lepsza responsywność) i mniej męczy oczy. Bez problemu możemy pracować na różnego rodzaju dokumentami czy po prostu surfować po sieci i korzystać z ulubionych aplikacji.
Dodam jeszcze, że smartfon nie posiada diody powiadomień ani AoD, ale za to znajdziemy w nim znane już i bardzo lubiane przez wiele osób Gesty Moto. Telefon udostępnia także użytkownikom przydatne funkcje Androida, takie jak Asystent Google (również pod dedykowanym przyciskiem) oraz funkcję do odpowiedzialnego korzystania z urządzenia – Cyfrową równowagę czy kontrole rodzicielską.


