A teraz przejdźmy do szczegółów:
W obu modelach znajdziemy oczywiście takie funkcje jak liczenie kroków, kalorii, czasu, przebytej drogi czy monitoring czynności sportowych. Do dyspozycji mamy kilkanaście dyscyplin. W Realme Watch S Pro są to: bieg na zewnątrz, spacer, bieg w pomieszczeniu, chodzenie na zewnątrz, chodzenie w pomieszczaniu, rower na zewnątrz, spinning, pływanie na basenie, trening siłowy, koszykówka, trener eliptyczny, joga, wioślarz i krykiet, wolny trening. Natomiast w realme Watch S mamy: bieg na zewnątrz, spacer, bieg w pomieszczeniu, rower na zewnątrz, zdolność aerobowa, trening siłowy, piłka nożna, koszykówka, tenis stołowy, badminton, rower stacjonarny, trener eliptyczny, joga, rower spinningowy, wioślarz i krykiet.
Dosyć istotną różnica pomiędzy tymi modelami jest to, że w wersji PRO znajdziemy moduł GPS oraz wodoodporność 5AT, która pozwala chociażby na używanie zegarka podczas wizyty na basenie. W trybach sportowych znajdziemy również odpowiednią dyscyplinę: pływanie na basenie. Po treningu wszystkie swoje wyniki możemy prześledzić oczywiście w aplikacji, która może nie jest ona jakaś bardzo złożona, ale dostarczone podstawowe informacje wystarczą nam całkowicie. Gdy oczekujemy bardziej zaawansowanych analiz, to trzeba będzie sięgnąć po nieco droższe modele.
Kolejnymi funkcjami, które znajdziemy już praktycznie w każdym zegarku jest monitoring snu czy tętna. Nie zabrakło w nich również pomiaru SpO2 – saturacja krwi (jego musimy sami włączyć nie jest to pomiar ciągły). I tutaj o ile w przypadku realme Watch S pomiary czasami dziwnie skakały – w czasie spaceru pojawił mi się nagły skok tętna, gdy organizm był zrelaksowany czy pojawiająca się informacja o śnie, jak jeszcze nie śpimy.
Ponadto mamy w nich możliwości sterowania migawką aparatu, możliwości sterowania muzyką na smartfonie, pogody, możliwości odnajdywania telefonu, przypomnień o ruchu i wodzie, medytacji czy powiadomień i informacji o połączeniu przychodzącym. W przypadku powiadomień, to możemy je podejrzeć, ale nie odpowiemy na nie. Tego często nie mają również droższe modele więc nie jest to niczym dziwnym.
Jedyne tylko, co zauważyłam, to czasami powiadomienie przyszło mi z lekkim opóźnieniem – nawet kilku minut. Ciężko było mi dojść do tego dlaczego tak się działo, ale może to kwestia połączenia z konkurencyjnym modelem. W obu przypadkach zegarki były połączone z Huawei P30 Pro. Poza kwestią opóźnień w powiadomieniach na P30 Pro i czasami rozłączaniem się zegarka z telefonem, to nie zauważyłam większych problemów.
Na koniec jeszcze bateria. I tutaj muszę przyznać, że jest świetnie w obu modelach. Realme Watch S Pro otrzymał ogniwo 420mAh (realme Watch S – 390mAh), które powinno wystarczyć nam na nawet 2 tygodnie użytkowania. Wszystko zależy jednak od tego jak użytkujemy urządzenia. Przy włączonych powiadomieniach, monitoringu snu oraz tętna oraz sporadycznym treningu w obu przypadkach ładowarki szukałam po około 1,5 tygodnia. Przy bardzo intensywnych treningach starczy pewnie na krócej, ale i tak jest to niezły wynik. Ładowanie od 0 – 100% zajmuje 2 h, a ładujemy go poprzez magnetyczną podstawkę dołączoną do zestawu.


